blog o książkach
RSS
piątek, 04 stycznia 2013
Suzanne Collins "Igrzyska śmierci"

Zawsze trudno mi pisać o książkach, o których dużo osób już się wypowiadało – zwłaszcza w samych superlatywach i zwłaszcza, gdy ja też takie poglądy podzielam:)

Igrzyska śmierci polecam z pewnością granitową. Moją reakcję na tom pierwszy można w sumie zamknąć w dwóch konkluzjach; dzieci zabijają dzieci, oraz, że dwadzieścia jeden morderstw mija bez echa. Tylko jedna śmierć zostaje należycie opłakana… Chyba to uderza najbardziej, że do krwawych Igrzysk Głodowych zostają wybrane dzieci i te właśnie dzieci zabijają bez litości. A całe społeczeństwo siedzi sobie przed telewizorami i się gapi. Ludzie tego nie popierają, nienawidzą, boją się, ale i tak oglądają… rok po roku. Jedyne czego mi trochę brakowało, to odkrycia mechanizmów władzy. Wiemy, że rządzi Kapitol z prezydentem na czele, ale jakieś szczegóły byłyby wskazane. Możliwe, że więcej będzie w kolejnych tomach:) I trochę więcej szczegółów geopolitycznych. Szerszy kontekst by się przydał. Muszę przyznać, że książka jest naprawdę świetnie skonstruowana, ma to, co przyciąga czytelnika; wartka akcja, dobrze scharakteryzowane postaci, wątki romansowe… zdradę i krew.

Co ciekawe, dużą uwagę poświęciła autorka jedzeniu. Katniss często myśli o jedzeniu i często je, albo myśli o tym, że jest głodna. Sporo jest tu też opisów dań i różnych rzeczy, które można zjeść. Żarcie można zaliczyć do symbolu książki (zamiast tego ptaka, na okładce powinien być bochen chleba): chleb jako symbol życia - Peeta specjalnie niszczy część wypieków w piekarni ojca, by głodująca Katniss i jej rodzina mogli się najeść; i trujące jagody jako symbol śmierci - Peeta na arenie popełnia błąd i zbiera trujące jagody, którymi zatruwa się przebiegła przeciwniczka. No ale to Igrzyska Głodowe, więc można to chyba wybaczyć:)

    Suzanne Collins wprowadza nas w świat rzeczywistości alternatywnej – przynajmniej mam nadzieję, że autorka nie wróży nam takiej przyszłości… Świat zmutowanych pszczół, ptaków bojowych, terroru, głodu i igrzysk. Każdy mieszkaniec dwunastu dystryktów, który ukończył 12 lat, bierze udział w losowaniu. „Wygrani” stają się uczestnikami morderczej walki o przetrwanie. Z 24 uczestników przeżywa jeden. Walka rozgrywa się na specjalnej arenie, gdzie wszelkimi siłami pseudo-natury (temperatura, opady, ogień, woda, fauna i flora) rządzą organizatorzy i tak wszystkim sterują, by telewidzowie się nie nudzili. Katniss Everdeen zgłasza się jako trybut za swoją młodszą siostrzyczkę i odtąd musi walczyć o przetrwanie z przeciwnikami z innych dystryktów, ale także z chłopakiem, który kiedyś pomógł jej w najgorszych chwilach jej życia. Opiekun Katniss i Peety namawia ich by udawali parę, co ma zaskarbić im przychylność sponsorów – dary od sponsorów mogą uratować życie… Na ile uczucie między Peetą a Katniss to gra, chyba dowiem się z drugiego tomu – mam nadzieję;) Bo jest jeszcze ten trzeci – Gale, który został w domu. Trójkąty są ostatnio takie modne w literaturze:)

http://favim.com/image/344155/Polecam gorąco:)

środa, 02 stycznia 2013
Roxanne St. Claire "Sądzeni za namiętność", "Skazani za pożądanie"

Dziś do czynienia mamy z trylogią, tzn. tak mi się wydaje, pomimo mylących znaków w tekście. Przeczytałam już dwie części i wydaje mi się, że będzie trzecia. Teoretycznie rzecz jest o trojaczkach, ale w drugiej części autorka napisała, iż trzecia siostra nie żyje… zobaczymy…

Poza tym, że z domniemaną trylogią, mamy do czynienia z thrillerem romantycznym, bardzo dobrym thrillerem. Ja w tego typu książkach najbardziej lubię bohaterów męskich:) W zwykłych kryminałach główni męscy bohaterowie nie są tak zabójczo przystojni, błyskotliwi, sprytni i sprawni;) (a już na pewno tacy nie są, gdy autor też jest facetem). Co zabawne w thrillerach romantycznych bohaterki nie zawsze są sex bombami, zazwyczaj to przeciętne z wyglądu, choć nieprzeciętne z charakteru kobiety. W zwykłych kryminałach takie kobiety są zazwyczaj ofiarami brutalnych morderstw… To tak pokrótce, dlaczego lubię dobre thrillery romantyczne;)

Miranda jest doktorem antropologii. Właśnie wydała książkę o najsłynniejszym kalendarzu świata – kalendarzu Majów i o domniemanym końcu świata. Promocja książki jest sabotowana przez ugrupowanie twierdzące, że koniec świata nastąpi w grudniu 2012, czemu przeczy książka. Jego członkowie zaczynają działać coraz bezwzględniej, nie tylko przerywają spotkania autorskie, ale i podkładają bomby. Na szczęście Miranda spotyka przystojnego ochroniarza, który strzeże ją przed szaleńcami. Jednak spotkanie Mirandy i Fletchera to nie przypadek. Mężczyzna pracuje dla pewnej agencji ochrony, jego zadaniem jest odnalezienie młodej kobiety przed laty oddanej do adopcji. Jest ona córką pewnej sekretarki skazanej za morderstwo na dożywocie, kobiety, która jest chora na białaczkę i potrzebuje przeszczepu szpiku. Miranda nie wie, że jest adoptowana. O tym, czy jest właściwą osobą ma świadczyć mały tatuaż na ciele.

Vanessa od dawna wie, że była adoptowana. Jej przybrana matka często wypominała jej to z nienawiścią. Teraz kobieta spędza na Karaibach przymusowe wakacje poszukując zaginionego najlepszego przyjaciela. Tam odnajduje ją Wade – snajper-ochroniarz, który ma ją namówić na wyjazd do Karoliny Północnej i oddanie szpiku. Vanessa nie chce się zgodzić, po pierwsze dlatego, że szuka przyjaciela, po drugie dlatego, że obwinia matkę za śmierć ukochanego przybranego ojca. Mężczyzna zginął, gdy wracał z widzenia w więzieniu u biologicznej matki Vanessy. Wade zawiera z Vanessą układ, pomoże kobiecie odnaleźć przyjaciela a ona w zamian pojedzie do rodzonej matki.

No i w trzeciej części, powinna być trzecia siostra, ale ona podobno już nie żyje… Dodam jeszcze, że matka trojaczków skazana została niesłusznie. Ze strachu o życie dzieci, przyznała się do morderstwa a teraz pewien detektyw chce uratować jej życie i oczyścić z zarzutów.

Polecam

niedziela, 30 grudnia 2012
BLOG - sytuacja komunikacyjna

Wybaczycie chyba, że w Wigilię wpisu nie było?

 

 

Media internetowe charakteryzują się niespotykaną dotąd dostępnością, której nie ogranicza program telewizyjny czy radiowy, tak więc odbiorca dostosowuje oferowany mu przekaz do swojego rytmu życia. Tę prawidłowość dało się zauważyć już w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy powstały nowe media. Dają one użytkownikom możliwość samodzielnego decydowania o tym, gdzie i kiedy czyta się dany tekst czy słucha lub ogląda przekaz audiowizualny. Internet daje odbiorcy wolność i władzę. Dawniej trzeba było długo czekać, aż przekaz zostanie włączony do obiegu, aż określona książka pojawi się w księgarniach. Nowe media zrównały konsumentów i producentów – teraz każdy może tworzyć własny przekaz i korzystać z milionów propozycji przedstawianych przez innych użytkowników sieci.

      Blog określany jest, jako gatunek internetowy, z tego medium wyrósł i tu się rozwinął. W dzisiejszych czasach istnieją już specjalne portale blogowe ułatwiające ludziom założenie i prowadzenie własnego blogu. Internet to nadal jedyne miejsce, gdzie można prowadzić blogi, choć komputer to już nie jedyne urządzenie, poprzez które można dokonywać wpisów. Jako że z internetem, w dzisiejszych czasach, można łączyć się przez telefony komórkowe, także i w ten sposób można już aktualizować swoje wpisy na blogu a także robić i przesyłać zdjęcia. Charakter blogu, a więc przede wszystkim jego hipertekstowość i otwarcie na dialog, nie pozwala umieścić go w innym medium. Nie oznacza to jednak, iż blogi można czytać jedynie za pośrednictwem komputera/telefonu komórkowego. Istnieją blogi, które ukazały się w druku. Najbardziej znanymi są; kontrowersyjny blog Weroniki R. pt. Cichodajka.pl oraz blog aktorki – Izabeli Kuny – pt. Klara. Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego także można już nabyć księgarniach – książka wydana została pod takim samym tytułem, co blog (Jak trwoga, to do bloga). Przeniesienie blogu na papier nie oddaje naturalnie całego jego charakteru. Z przyczyn oczywistych nie jest możliwe umieszczenie w książce komentarzy osób odwiedzających daną stronę. W przypadku blogu Weroniki na jeden wpis przypadało ok. 40 komentarzy, łatwo się zorientować, iż taka książka musiałaby zostać wydana w kilku tomach. Poza tym komentarzy na blogach ciągle przybywa, można zmienić swój wpis lub całkowicie go usunąć.

    Rożne są okoliczności pisania blogów przez ich autorów, każdy ma swoje indywidualne. Są blogerzy, których spotkało w życiu coś wyjątkowego lub traumatycznego i chcą podzielić się tym z innymi. Niektórzy blogerzy chcą podzielić się z innymi swoimi pasjami np. gotowaniem, czy miłością do piwa, lub zamiłowaniem do podróży, miłością do sztuki i zabytków. Są też tacy, co chcą podzielić się swoim talentem literackim, fotograficznym, poetyckim, malarskim. Część blogerów pisze z myślą o innych - chcą wspomóc ludzi swoja wiedzą z dziedziny, w której czują się ekspertami. Jest tez wielu sławnych ludzi i celebrytów, polityków, aktorów, autorów książek, satyryków i innych znanych z telewizyjnych ekranów ludzi przekonanych, że mają do przekazania coś, o czym z chęcią będziemy czytać. Wielu innych ludzi zdecydowało się na pisanie blogów w sobie tylko znanych okolicznościach.

Tagi: blog
23:45, polonisty
Link Komentarze (9) »
sobota, 29 grudnia 2012
Małgorzata Musierowicz "McDusia"

Jakiś czas temu, gdzieś widziałam rankingi sprzedaży empiku i tam McDusia była na pierwszym miejscu. Piszę o tym, bo się zastanawiam, czy twórczość pani Musierowicz koresponduje jeszcze z „kulturą” współczesnej młodzieży… Ja wiem za co uwielbiam Jeżycjadę, ciekawe jak to jest u tych młodych.

Dziewiętnasty tom fajnie mi się wpasował czasowo, wydarzenia rozgrywają się w przeddzień świąt Bożego Narodzenia i w same święta. Czyli tak mniej więcej wtedy, gdy ja to czytałam. Fajnie było znów odwiedzić starych przyjaciół w ich zagraconym książkami mieszkaniu na Roosevelta. Choć nowa bohaterka raczej mnie nie zachwyciła – Magdusia nie udała się pani Musierowicz:) Nie mogłam się do niej przekonać. Siedemnastolatka uzależniona od frytek, zdradzona w miłości, pogardzająca rodzajem męskim i wgapiająca się w ludzi… niepokojące. Jej przemiana też trochę mało przekonująca. Na szczęście cała pozostała reszta taka znajoma i kojąca. Lubię ten nastrój Jeżycjady, tu bohaterowie biorą szczęścia i nieszczęścia „na klatę” – trwają z godnością. Nie uciekają i nie walczą heroicznie, po prostu trwają. Autorka znalazła sposobność by przypomnieć nam wielu bohaterów poprzednich części – z powodu śmierci profesora Dmuchawca pojawiają się jego dawni uczniowie; Bebe, Aurelia, Jerzy Hajduk, z okazji ślubu Laury znów spotykamy się z całą rodziną Borejków. I oczywiście, jak każdy ślub w tej rodzinie, i ten musiał zaliczyć wpadkę;)

Na końcu możemy przeczytać, że niedługo kolejny tom... mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać tak długo, jak na ten:)

Polecam niezmiennie:*

poniedziałek, 17 grudnia 2012
BLOG - adersaci i odbiorcy

Rola odbiorcy jest często niedoceniana, sprowadzana do biernego czytelnika blogu a komunikacja uważana za jednostronną. Zdaniem Marii Cywińskiej-Milonas istnieją trzy typy odbiorców blogowych:

  •  pasywny lub aktywny – aktywny w przeciwieństwie do pasywnego, po przeczytaniu wpisu reaguje pozostawiając komentarz,
  •  identyfikowalny lub anonimowy – niektórzy członkowie danej wspólnoty zawsze występują pod tym samym nickiem,
  •  posiadający lub nieposiadający własnego bloga – osoby niepiszące blogów pozostawiają liczne komentarze na rozmaitych blogach i także uczestniczą w dyskusjach [1]

 W procesie komunikacji, jakim jest prowadzenie i czytanie blogu, czasami osoba czytająca dany wpis nie jest założonym przez nadawcę adresatem. Każdy autor pisze dla określonych czytelników zainteresowanych poruszanym przez niego tematem lub dzielących jego zainteresowania. Osoby nieprzychylnie nastawione do tematu lub niezainteresowane nim także czasami czytają blog i stawiają niepochlebne komentarze.

Ciekawy przykład stanowi blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego, o którym już wspomniałam, gdzie adresatami każdego wpisu są Umer lub Poniedzielski – Magda Umer pisze do Andrzeja Poniedzielskiego i odwrotnie. Pozostali czytelnicy są dzikimi odbiorcami. Wiedzą, że listy nie są do nich skierowane a i tak je czytają i komentują. Autorzy wydają się nie przejmować ich wpisami – zazwyczaj bardzo pochlebnymi.

Możliwość zamieszczania komentarzy można uznać za jedną z najważniejszych cech blogu. Jest też najwyraźniejszym wskaźnikiem obecności odbiorcy. Dialogowość to najistotniejsza właściwość komunikacji internetowej, zdaniem Jana Grzeni, który gatunki internetowe dzieli na dialogowe i monologowe, przy czym blog zalicza do monologowych.[2]

Odsyłacz do komentarzy umieszczany jest zazwyczaj pod wpisem. Obok, w nawiasie, znajduje się liczba sygnalizująca ilość odpowiedzi. Raczej nie zdarza się, aby były one umieszczane bezpośrednio na stronie głównej. Ilość komentarzy jest informacją dla autora blogu i innych czytających jak dużym zainteresowaniem cieszy się wpis. Nie istnieje jednorodny sposób „oznaczania” komentarzy. Na różnych stronach można się spotkać z różnymi sposobami „nazywania” komentarzy. Komentarze to zazwyczaj bardzo krótkie zdania, czasem nawet pojedyncze wyrazy. Niektóre strony ograniczają ilość znaków do użycia, ograniczając tym samym komentującym możliwość zbytniego rozpisywania się. Jest to jednak bardzo rzadkie i często można się spotkać z komentarzami nawet bardzo długimi.

Standardowe są również błędy ortograficzne, interpunkcyjne, gramatyczne i stylistyczne. W bardzo nielicznych przypadkach i zazwyczaj na blogach literackich, gdzie widać dbałość o poprawność językową, komentujący wytykają sobie nawzajem błędy. Na pozostałych blogach są one dopuszczalne i nikogo nie dziwią, chyba że ich ilość i rodzaj uniemożliwia odczytanie komentarza.

Swoje emocje komentujący okazują, poza wyrażaniem ich wprost swoimi słowami, także poprzez emotikony i różne inne obrazki. Typowy komentarz składa się z trzech części; daty i godziny dodania, treści oraz informacji o jego autorze (niekoniecznie w tej kolejności), która może być nickiem (termin ten często używany jest w polskojęzycznych programach do określenia pseudonimu/loginu/identyfikatora) imieniem, nazwiskiem lub adresem e-mail. Dodatkowo, często umieszczane są linki odsyłające czytającego do blogów osób umieszczających komentarz. Osoby stale odwiedzające dany blog i posługujące się niezmiennym nickiem mają możliwość dodawania do swoich wypowiedzi awatarów (awatar to reprezentacja uczestników światów wirtualnych. Dotyczy zarówno rzeczywistych ludzi uczestniczących za ich pomocą w tych światach jak i postaci generowanych przez samo oprogramowanie. Awatary są używane głównie na forach dyskusyjnych, a także w grach komputerowych). Na innych portalach również komentarze posiadają swoje tematy, są one tożsame z tematem komentowanego wpisu. Jednak, gdy komentarz jest odpowiedzią na inny, jego tematem staje się pierwszych kilka wyrazów wpisu, który chcemy skomentować. Dzieje się tak, gdy portale mają opcję „odpowiedz” zamiast „skomentuj”. Odpowiadać wtedy można nie tylko na wpis autora blogu, ale i na poszczególne komentarze. Czasami zapis takich blogowych rozmów przypomina dyskusję na czacie, albo „drzewko rozmów” zwłaszcza w przypadku ciągłego „odpowiadania” na poprzednie komentarze.

Na niektórych portalach blogowych, aby umieścić komentarz, trzeba się wcześniej zalogować. Takie rozwiązanie stosuje się także na stronach, na których admin (czyli administrator) chce ograniczyć ilość niecenzuralnych i niegrzecznych wpisów. Logowanie bowiem wiąże się z podaniem pewnych danych, chociażby adresu e-mail, dzięki którym można odnaleźć autora niepochlebnego wpisu a nawet zablokować mu możliwość ich dokonywania.

Notki osób komentujących podzielić można na dwie grupy;

  •  dotyczące wpisu
  •  niedotyczące wpisu

Te pierwsze to reakcje czytelników na treść wpisu. Wyrażają aprobatę lub niezadowolenie. Może to dotyczyć tematu wpisu, myśli w nim zawartej, przesłania itp. albo osoby autora Zdarza się także, że komentarze są odpowiedzią na pytanie autora blogu zawarte we wpisie. Nie przeczytawszy notatki, trudno zorientować się wtedy, czego one dotyczą. Tym bardziej, że są to zazwyczaj krótkie zdania zawierające maksimum treści w jak najmniejszej liczbie znaków. Komentarze niedotyczące postu to wszelkiego rodzaju reklamy i linki do innych blogów. Niczego nie wnoszą do komunikacji i zazwyczaj są usuwane przez moderatora.

Istnieją blogi z całkowicie zablokowaną opcją dodawania komentarzy. Jest to w pewnym sensie zaprzeczeniem idei blogowania, przecież chodzi tu o dzielenie się swoimi pasjami i przemyśleniami. W przypadku takiego blogu może chodzić np. o kontrowersyjny temat, jakim zajmuje się autor. Zablokowanie komentarzy może zatem, w takim przypadku, służyć odcięciu się od negatywnych komentarzy i wpisów. Jednak kontakt autor-odbiorca nie musi być całkowicie zablokowany. Autor może podać swój adres e-mail z zaproszeniem do korespondencji. Należy przyznać, że zupełnie czym innym jest napisanie niepochlebnego komentarza, który będzie jednym z wielu innych amoniowych wpisów, a czym innym wysłanie osobistej wiadomości z własnego adresu e-mail, gdzie istnieje prawie pewna możliwość otrzymania odpowiedzi – to wymaga zrezygnowania z, tak lubianej przez użytkowników internetu, anonimowości.

 

 

 

 

 

[1]Cywińska-Milonas Maria, 2002, Blog (ujęcie psychologiczne), [w:] Piotr Marecki (red.), Liternet. Literatura i Internet, Kraków: Wydawnictwo Rabid.

[2]Grzenia Jan, 2006, Komunikacja językowa w Internecie, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Tagi: blog
17:04, polonisty
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 10 grudnia 2012
BLOG - nadwaca

        Na podstawie obserwacji środowiska blogerów, można stworzyć obraz przeciętnego autora blogu. Większość blogów prowadzona jest przez młodzież licealną oraz studentów, ludzi mieszczących się w przedziale wiekowym 13-35 lat. Stosunkowo wielu jest blogowiczów po czterdziestce. Świetnie odnajdują się oni w strukturze społecznej blogowiska i pełnią nawet rolę moderatorów na blogowspólnocie. Blogi osób starszych różnią się od tych autorstwa nastolatków. Wiek rzutuje na formę blogu - przede wszystkim na język. Ludzie młodzi – do 20 lat – z robienia błędów ortograficznych i gramatycznych zrobili swoistą modę. Blogi o starannych i przede wszystkim dłuższych wpisach charakterystyczne są dla ludzi starszych. Można także stwierdzić (na podstawie bazy blog.pl), że więcej blogów prowadzą kobiety niż mężczyźni.[1]

       Różne są także typy osobowościowe piszących blogi: mogą to być np. ekshibicjoniści, dla których blog jest miejscem bardzo intymnych wynurzeń, ludzie tacy często podają swoje prawdziwe dane i zamieszczają zdjęcia. Autorami mogą być także ci, którzy przy pomocy swojego blogu próbują autoterapii. Takim osobom fakt przelania swoich przeżyć „na bity” pozwala nabrać dystansu. [2]

Wśród osób mało zorientowanych w środowisku blogerów panuje przeświadczenie, że blog to rodzaj pamiętnika, dlatego powszechnie uważa się, iż autorem/ nadawcą jest jedna osoba. Trochę trudno się z tym zgodzić mając na myśli blog jako całość: post plus komentarze. Autorem postu, w większości przypadków, jest jedna osoba, lecz jeśli chodzi o komentarze, to każdy czytający blog może dodać tam coś od siebie. Odbiorcy nie tylko czytają to, co napisane jest na danym blogu, ale także czekają na błędy, które autor mógłby popełnić i które dałoby się szybko poprawić. Podobnie jak odbiorcy blogu pomagają autorowi postu, zwracając mu uwagę na obecne w jego wpisach błędy i pomyłki, które powinny zostać poprawione – tak samo grupa odbiorców pierwotnych chroni je przed ukradkowo wprowadzonymi zmianami, których celem mogłoby być oszukanie czytelników[3]. I choć istnieją blogi, gdzie każdy nowy komentarz musi być zatwierdzony przez autora blogu, to należy zauważyć, iż nie można całej zasługi jego popularności przyznawać autorowi postu.

         Jak już wspomniałam, zazwyczaj blog ma jednego autora. Kim on jest dowiedzieć się można ze specjalnej zakładki zatytułowanej: O mnie, opatrzonej niekiedy nawet zdjęciem, umieszczonej na blogu. Od rodzaju blogu zależy, czy autor i osoba wypowiadająca się to jedna i ta sama osoba. W przypadku blogów społeczno-kulturalnych, gdzie autor wyjawia swoje przemyślenia dotyczące otaczających go zjawisk, występuje on często w 1 os. liczby pojedynczej.

     Ciekawostką może być blog; Chlip-Hop blog, czyli jak trwoga to do bloga, prowadzony przez dwie osoby: Magdę Umer i Andrzeja Poniedzielskiego. Konwencja ta zupełnie odbiega od tradycyjnie pojmowanego blogu, gdzie autor wpisu jest nadawcą a czytający i komentujący są odbiorcami. Blog Chlip-Hop… ma bowiem formę listów.

       Zauważmy, iż hasła i artykuły znajdujące się, np. w Wikipedii, mogą być redagowane przez każdego użytkownika – podobny mechanizm obserwujemy na blogach, których twórcy pozwalają czasem dodawać posty także innym autorom. Główną zaletą wspólnego pisania blogu jest to, że kompetencje wszystkich jego współtwórców sumują się i ich potencjał zostaje w ten sposób zwielokrotniony. Zbiorowa praktyka może stać się gwarancją rzetelnej informacji – a przynajmniej ścisłości przekazu.

      Trudno dopatrzeć się obecności w tekście, a tym bardziej scharakteryzować, autorów blogów zaliczanych przeze mnie do kategorii literackie (poetyckie). Są to blogi, w których autorzy wstawiają fragmenty swojej twórczości, zarówno epickiej jak i poetyckiej. Iza Kuna prowadziła blog pt. Klara, którego jedna część wydana już została także w wersji książkowej i w formie audiobooka. Oto opis umieszczony na okładce książki:

Tragikomiczny portret współczesnej singielki Klary, wciąż szukającej szczęścia. Klara nie ma męża ani dzieci. Za to ma prawie czterdzieści lat, narzekającą mamusię i żonatego kochanka... Wciąż się odgraża, że umrze, kłóci się z matką, odchodzi i wraca do swego Aleksa, i upija się, czym popadnie, z przyjaciółką Wronką. Losy Klary poznajemy z absurdalnych scenek. Z pozoru zabawny pastisz życiowych seriali i powieści, a tak naprawdę bolesna prawda o braku porozumienia między ludźmi i naszych obyczajach. Pieprzny język, prawdziwe emocje.[4]

Do momentu wydania książki w tekście nie było żadnych odnośników dotyczących autorki blogu. Po dokonaniu ostatniego wpisu, zamykającego pewną część przygód Klary, zaczęły pojawiać się posty, w których Iza Kuna wyraźnie występuje jako autorka nie tylko blogu, ale i książki.

Jak widać, trudno jest scharakteryzować autora blogu, gdzie treść wpisu stanowi fikcja literacka:)

I tak się na koniec zastanawiam, czy czytelnicy odwiedzają te zakładki O mnie – czy interesuje ich, kto pisze odwiedzany przez nich blog? U mnie chyba nic tam nie ma... aż muszę sprawdzić;)

 

 

Adresat blogu za tydzień.

 

 

 

 

[1]Cywińska-Milonas Maria, 2002, Blog (ujęcie psychologiczne), [w:] Piotr Marecki (red.), Liternet. Literatura i Internet, Kraków: Wydawnictwo Rabid

[2]Ibidem

[3]Levinson Paul, 2010, Nowe nowe media, Kraków, Wydawnictwo WAM

[4]Tekst na okładce; Klara, Kuna Izabela, 2010. Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa.

Tagi: blog
18:18, polonisty
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 03 grudnia 2012
BLOG - komunikacja

Dziś krótko o komunikacji. Tak naprawdę, zrozumieć to zagadnienie mogą tylko blogerzy i osoby regularnie komentujące blogi:)

         Blog jest nową i odmienną formą komunikacji interpersonalnej, która zdobywa coraz większą popularność. Często jest to dla autorów sposób na włączenie się w debatę publiczną, zwrócenie się do węższego bądź szerszego grona odbiorców. Interaktywność powoduje, że blogi są czymś więcej niż internetowymi pamiętnikami. Blog stanowi miejsce interakcji społecznych, w których znacząca rolę odgrywa nie tylko sam komunikat, ale również jego nadawca i odbiorca. Blogerzy traktują blog jako skuteczne narzędzie komunikowania się, umożliwiające nawiązywanie nowych kontaktów, które w późniejszym czasie często przenoszone są na płaszczyznę życia realnego. Nawiązane kontakty podtrzymywane są nie tylko poprzez blogi, ale również pocztę elektroniczną, czaty, rozmowy telefoniczne. Tego rodzaju kontakty doprowadzają do wytworzenia się specyficznego rodzaju więzi przyjacielskiej pomiędzy blogowiczami. Dostrzegają oni korzyści wynikające z nowego sposobu porozumiewania się, które związane są z rozwojem ich własnych kompetencji komunikacyjnych, jak i również z poczuciem ulgi, bo zostało znalezione miejsce, gdzie wszystkie komunikaty są dozwolone, gdzie wszystko można napisać o swoich uczuciach i problemach[1].

      Reasumując, blogi spełniają zupełnie inne funkcje niż teksty, w których jakoby są zakorzenione - pamiętniki. Zakładają komunikację nie, do wewnątrz, lecz na zewnątrz. Być może dlatego w amerykańskich badaniach nad blogami pojawił się nurt, który nie klasyfikuje blogów jako gatunku wypowiedzi, ale jako nowe medium. Blog służy przecież także do promowania marek, firm, produktów, jest kanałem komunikacji instytucji z klientami, służy politykom[2].

     I to kolejny temat, na który więcej miałabym do powiedzenia, gdybym rok temu (z hakiem) wiedziała to, co wiem teraz... Wyszło jakoś tak sucho, a o tych kontaktach między blogerami można napisać wiele więcej:)

Koniec części teoretycznej (okrojonej z gatunkowości ogólnej), teraz czas na kawałki z praktyki:) Za tydzień – nadawcy blogów.

 

 

 

 

[1]Michalak Anna, 2007, Społeczne uwarunkowania zjawiska blogów, [w:] Agnieszka Janiak, Wanda Krzemińska, Anna Wojtasik-Tokarz (red.), Przestrzenie wizualne i akustyczne człowieka. Antropologia audiowizualna jako przedmiot i metoda badań, Wrocław: Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji TWP

[2]Gumkowska Anna, Maryl Maciej, Toczyński Piotr, 2009, Blog to…. blog. Blogi oczyma blogerów. Raport z badania jakościowego zrealizowanego przez Instytut Badań Literackich PAN i Gazeta.pl, [w:] Danuta Ulicka (red.), Tekst (w) sieci. Tekst - Język - Gatunki, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne

Tagi: blog
14:47, polonisty
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 26 listopada 2012
BLOG -Jaki powinien być blog idealny – blog profesjonalny

Ta dam! Proszę – krótki poradnik idealnego blogera he he. I na wstępie kilka uwag;

1. Zgubiłam przypis i nie mogę znaleźć źródła. Sama tego nie wymyśliłam, to pewne.

2. Sugeruję nie sugerować się za bardzo tym co tam niżej napisałam – choć jest kilka rzeczy, co do których się zgadzam.

3. Po przeczytaniu tego stwierdzam, że mój blog nie jest ani idealny, ani profesjonalny;)

 

 

Strona techniczna

      Tekst sformatowany pod kątem łatwego „skanowania” wzrokiem. Tekst blogu powinien być sformatowany tak, by był przejrzysty i łatwy do czytania. Zastosowane powinny być w nim odpowiednie słowa kluczowe, najlepiej w oddającym treść postu nagłówku. Tak często jak to możliwe użyte powinny być w nim także punktory, numerowania i podtytuły. Taki układ treści sprawia, że będzie ona łatwa do skanowania wzrokiem w celu znalezienia najważniejszych informacji. Unikać należy długich bloków tekstu, bloger powinien starać się dzielić tekst na możliwie krótkie paragrafy i zdania.

[ja to bym chciała, żeby ludzie czytali to, co napisałam, a nie skanowali wzrokiem… może powinnam na dole zamieścić test z czytania ze zrozumieniem?]

     Interakcja z czytelnikami. Jedną z największych zalet dobrego blogu jest umożliwienie czytelnikom kontaktu z innymi użytkownikami, a także z właścicielem blogu. Gdy czytelnik umieści pod danym postem komentarz wymagający od autora odpowiedzi, ten zawsze powinien jej udzielić. Jeśli użytkownicy nie zobaczą, że blog żyje własnym życiem, w którym oni mogą brać czynny udział, opuszczą go i prawdopodobnie już nigdy nie powrócą.

      Dbanie o użyteczną treść. Kiedy autor pisze post, zawsze powinien starać się uwzględnić w nim informacje użyteczne dla twoich czytelników. To najważniejszy powód, dla którego będą oni wracać na blog. Dobrej jakości informacje sprawią, że osoby zainteresowane tematyką blogu wrócą, żeby dowiedzieć się więcej. Gdy czytelnicy umieszczą na blogu komentarze, przyglądanie się ich dyskusji da doskonały wgląd w obszar ich zainteresowań. Dzięki takiej wiedzy autor może dostosować tematy kolejnych postów do potrzeb użytkowników. Jeśli czytelnicy będą mieć pytania, należy odpowiedzieć na nie, starać się pomóc im w rozwiązaniu ich problemów.

[hmmm… no nie wiem…]

Strona artystyczna

     Podstawową cechą charakteryzującą dobry blog jest widoczna osobowość autora wpisów. Nieciekawe, bezosobowe wpisy nie będą wywoływały żadnego odzewu u komentatorów. Raczej mało komu będzie się chciało je czytać. Szczególnie często widać to np. na blogach firmowych, gdzie wpisy przypominają raczej oficjalne komunikaty PRowe. Nikt nie jest zainteresowany takimi treściami na blogu. Osobowość blogera widoczna jest również w dyskusjach w komentarzach zamieszczanych pod wpisami. Inaczej, niż w mediach tradycyjnych, autor wpisów wchodzi w dyskusję ze swoimi czytelnikami, odpowiadając na komentarze i ustosunkowując się do nich w kolejnych notkach. To wymaga od blogera chęci wchodzenia w takie rozmowy, a także umiejętności odpowiadania na krytykę.

      Równie ważna jest także pasja i zaangażowanie. Blog profesjonalny stanowi miejsce, w którym pasjonat, zajmujący się konkretną tematyką, publikuje swoje artykuły i dzieli się z innymi zdobytą przez siebie wiedzą. Bloger, który pisze odpowiednio długi czas, zamieszczając ciekawe i wiarygodne informacje dotyczące wybranych przez siebie zagadnień, może stać się autorytetem w danej dziedzinie. Blogi profesjonalne często dotyczą tego, czym zajmuje się bloger w życiu zawodowym. Są więc blogi poświęcone nowoczesnym działaniom Public Relations, prowadzone przez specjalistów w tym temacie czy blogi dotyczące koszykówki, które piszą wieloletni fani tego sportu. Fakt, że blogowanie jest pasją (połączoną czasem z pracą), sprawia, że publikowane wiadomości są znacznie bardziej szczegółowe i pogłębione o analizy, niż wiadomości, które można znaleźć w innych mediach.

      Wiedza umieszczana na blogu profesjonalnym żyje bardzo długo. Jeśli wpisy są wartościowe, internauci będą do nich sięgać, bez względu na datę ich publikacji. Co więcej, chętnie pomoże im w tym wyszukiwarka Google, która nierzadko potrafi wpisy z blogów zindeksować znacznie wyżej niż wiadomości portalowe. Blog profesjonalny, tworzony przez eksperta w danym temacie, stanowi nieocenione źródło wiedzy. Staje się on pewnego rodzaju kompendium, poprzez udostępnianie w jednym miejscu wartościowych merytorycznie artykułów oraz publikowanie bieżących nowości i podawanie linków do interesujących publikacji w innych serwisach. Bez faktycznego zaangażowania blogera, a także zachowania jego całkowitej niezależności, trudno mówić o wiarygodności blogu.

      Kwestia zaufania do treści publikowanych na blogach jest szczególnie istotna w kontekście zamieszczanych na nich reklam czy artykułów sponsorowanych. Czytelnicy blogu powinni być informowani, jeśli produkty czy serwisy polecane na blogu profesjonalnym, stanowią treści reklamowe. W przypadku, gdy reklama jest odpowiednio dobrana kontekstowo, może ona stanowić ciekawe uzupełnienie materiałów zamieszczanych przez blogera i faktycznie zainteresować jego czytelników.

      Odrębny aspekt autoprezentacyjny stanowi szata graficzna blogów, którą blog powinien się wyróżniać. Niestety, wysmakowana estetyka skryptu wymaga ponadprzeciętnych umiejętności programistycznych i najczęściej stanowi wizytówkę wąskiego grona profesjonalistów (programistów, webdesignerów i grafików komputerowych) natomiast typowy bloger zdany jest zwykle na dostępne w serwisach gotowe szablony, które nie zawsze w pełni odpowiadają jego osobowości oraz klimatowi prowadzonych zapisków. Ze względu na większą łatwość techniczną i szeroką ofertę stosownych w serwisach skryptów (np. http://www.fotolog.pl/, http://eblog.pl/, http://www.photoblog.pl/) dość powszechną forma prezentacji własnej wrażliwości plastycznej stały sie fotoblogi. W chwili obecnej fotoblogi przekształcają sie w galerie fotograficzne stanowiące port folio autorów, którzy zwykle podpisują swoje fotografie nie pseudonimem, a imieniem i nazwiskiem.

 

Jak widać, strasznie głupie to nie jest, ale blog jest sprawą indywidualną i sposób jego prowadzenia zależy od autora. Albo z innej strony - powinnam skonkretyzować, co to jest blog profesjonalny. To zaczerpnięte było z jakiegoś artykułu i jest ciekawostką - skoro według autora (wydaje mi się, że pani Milonas... ale głowy nie dam) są blogi profesjonalne to i nieprofesjonalne, czyli jakie? Dostrzegam po czasie, że zaniedbałam temat:(

Tagi: blog
19:00, polonisty
Link Komentarze (8) »
sobota, 24 listopada 2012
Maciej Frączyk "Zeznania Niekrytego Krytyka"

Dziś słów parę o książce króla polskiego YT, Maćka Frączyka – Niekrytego Krytyka. Chciałabym napisać, że to chaos kontrolowany, ale chyba jednak niekontrolowany. Książka Maćka to swobodny słowotok dotyczący dziesięciu wybranych tematów. Ogólnie brak tu przemyślanej kompozycji. Ja poprzestawiałabym kolejność rozdziałów, ten w którym Maciek mówi o sobie, swoich filmikach, studiach i drodze do kariery, dałabym na początek. Niekryty nieskromnie wychodzi chyba z założenia, że wszyscy go znają;) To nie jest autobiografia, raczej zbiór przemyśleń o różnych sprawach, napisanych stylem zbliżonym do felietonu.

Kiedy rozpoczynałem swoją działalność na YouTube, wielu ludzi uważało to za szaleństwo. Nikt wcześniej nie robił czegoś takiego w Polsce na tak dużą skalę, zresztą kilka lat temu na YouTube mało kto robił cokolwiek na tej scenie. Pokazać twarz i gadać do kamery? Zabawa albo dla głupich, albo dla odważnych. Dziesięciominutowe ględzenie o jakimś filmie z dzieciństwa? Brzmiało równie irracjonalnie, co ryzykownie. A co, jeśli się skompromituję? Nie mogę znaleźć sobie jakiegoś innego hobby? Znaczki, kurwa, cokolwiek?[1]

W sumie dobrze się złożyło, że przed przeczytaniem tej książki, dałam wpis o języku blogu. Wspomniałam tam o nowym, funkcjonującym już we wszechświecie terminie, czyli o pisanym języku mówionym. O różnicy miedzy językiem mówionym a pisanym, uczą w szkole, nie tylko na studiach, więc nie będę przynudzać. I właśnie książka Maćka Frączyka – Niekrytego Krytyka, napisana jest takim językiem. Nie da się na pomocą literek oddać całej gamy subtelności i środków przekazu zarezerwowanych dla języka mówionego, ale Maciek zrobił co mógł… są obrazki, wtrącenia w nawiasach, onomatopeje, kody do skanowania - full service. Taki sobie ze mnie językoznawca – nie jestem jakimś zwolennikiem puryzmu językowego, więc tylko wzruszam ramionami, bo najważniejsze, że to działa. Cóż mogę rzec… przyssałam się do książki, miałam zaplanowane inne lektury, kilka nawet trochę pilnych. Zajrzałam tylko na chwilkę, by sprawdzić jak Niekryty pisze i ocknęłam się na 45 stronie. Czyta się zadziwiająco łatwo, prawie pochłania - a to zasługa języka.

    Strumień świadomości – tego terminu użył w książce sam autor i on właśnie najlepiej oddaje klimat w niej panujący (użył jeszcze terminu „wyrzygiwanie myśli”:)). Wyszło trochę jak jego filmiki bez wizji – sama transkrypcja monologu, może tematy ciut poważniejsze, ale to nadal to samo. Autor zwraca tu uwagę na kilka ważnych spraw, ale pilnuje się, by nie wpaść w moralizatorski nastrój. Za każdym razem, gdy grawituje ku dydaktyzmowi, rozładowuje atmosferę jakimś niewybrednym żarcikiem. Często na swój własny temat. Jednak cokolwiek by o nim powiedzieć, moim zdaniem chłopak zna się na Internecie i komunikacji internetowej i ma rację odnośnie szkoły i przestarzałych metod nauczania. Internet celnym kopem wrzucił nas w nową erę a szkoła pozostała niestety jeszcze w tej starej…

Książka składa się z 10 rozdziałów, niekoniecznie ze sobą powiązanych, dlatego wychodzi trochę chaotycznie, ale autor sam o tym uprzedza. Pisze o szkole, wulgaryzmach, dążeniu do spełniania marzeń, o kobietach [he he ;) ], młodzieży, Internecie…

Fragment maila: Myślę, że temat braku akceptacji w szkole przez kolegów byłby trafny, np. odmienne poglądy na różne rzeczy.

Chwila, chwila, a kto ci wmówił, że w swoim życiu będziesz akceptowany przez kogokolwiek? A tym bardziej, że powinieneś dążyć do tego, żeby być akceptowanym? Uważasz, że brak aprobaty twoich kolegów i koleżanek, nieważne czy z podwórka (czytaj: Facebooka), ze szkoły, studiów, czy z pracy, to coś złego? Jeśli ktoś nie podziela twoich poglądów, a ty wciąż pozostajesz przy swoim, to znaczy, że rozpoczął się u ciebie jeden z najważniejszych procesów, jakie mogą spotkać człowieka. Samodzielne myślenie.[2]

Ale najgorsze jest chyba to, że on pisze o tym, o czym wszyscy powinni wiedzieć. To jest ten rodzaj wiedzy – pewnego rodzaju mądrości życiowe, które życzyłabym sobie u wszystkich ludzi. Tę książkę powinni przeczytać nie tylko młodzi – bo jest tam kilka rzeczy, które mogliby przemyśleć, ale i ich rodzice – aby zrozumieć pokolenie swoich dzieci.

Zamiast indywidualnie przygotować każdego młodego człowieka do odpowiedzialnego i samodzielnego interpretowania treści, woleliśmy pierdyknąć nalepkę „jak nie masz 18 lat, to wypad" i iść na piwo. Udało nam się przekonać ludzi, że coś jest dla nich dobre lub złe na podstawie czasu, jaki spędzili na tym świecie, zamiast przygotować to precyzyjnie, na podstawie czasu, w jaki go spędzili. Rozumiecie, kiedy kina stały się powszechne, filmy do wypożyczenia nie były już luksusem, a internet dał dostęp właściwie do wszystkiego, trzeba było na szybko coś wymyślić.[3]

To jest naprawdę niezła książka, gdyby zwalczyć ten chaos i zaplanować ją jakoś kompozycyjnie, byłaby świetna. No i jest trochę za krótka… Ale czego wymagać od biednego jutubera, który pisać książki uczył się z Google ;P o czym sam zresztą pisze. Jak na pierwszy raz, wyszło bardzo dobrze!

Kawa zrobiona. Papieros zapalony. Wprawdzie nie piję kawy, a papierosy przestałem regularnie jarać, kiedy przestało mnie regularnie jarać przypodobywanie się kolegom z klasy, ale to taka moja wizja pisarza. Nieogolony, z poszarzałymi od wyżej wspomnianych atrakcji zębami, chodzący w jednej koszuli przez tydzień, żywiący się tym, co akurat jest w lodówce (a zwykłe jest to opróżniona do połowy butelka whisky). Siedzi i tłucze w te literki.

No to tłuczmy dalej.[4]

Polacam!

 

 

 

 

[1] Frączyk Maciej, Zeznania Niekrytego Krytyka, wyd. Zielona Sowa, Warszawa, 2012.

[2] ibidem

[3]ibidem

[4]ibidem

poniedziałek, 19 listopada 2012
BLOG - typologie (2)

Oto obiecana druga porcja typologii:)

Jarosław Zieliński[1] dzieli blogi na:

1.  Blogi porzucone i kontynuowane wyróżnione ze względu na aktywność autorów na ich blogach.

Blogi porzucone to takie, na których od dłuższego czasu nie pojawił się nowy wpis – przynajmniej od trzech miesięcy. Zdarzają się często na darmowych platformach blogowych, gdzie bardzo łatwo jest blog założyć i równie łatwo – porzucić. Powody są różne: wyczerpuje się zapał pisania, blogowanie okazuje się za trudne technicznie, ktoś ze znajomych, kolegów z pracy czy szkoły odkrył blog, do którego nie miał dotrzeć.

Blogi kontynuowane to takie, na których ciągle pojawiają się nowe wpisy, z różną częstotliwością. W ślad za definicją użytkownika internetu można przyjąć, że blog kontynuowany to taki, na którym przynajmniej raz w miesiącu pojawi się nowy wpis. W tym, jak często pojawiają się nowe wpisy, otwiera się ciekawe pole badań.

2. Blogi osobiste i tematyczne - ze względu na poruszane na nich sprawy blogi można podzielić na osobiste i tematyczne.

Na blogach osobistych autorzy piszą o swoim życiu, znajomych, pracy czy szkole. Głównym tematem jest właśnie osoba piszącego, jego rozterki życiowe, nastroje, miłości.

Blogi tematyczne są poświęcone pewnej określonej sprawie, dziedzinie życia. Mogą to być komputery i internet, recenzje przeczytanych książek, moda i stroje, polityka, podróże. Ich autorzy opisują i komentują świat wokół nich koncentrując się na tej właśnie dziedzinie.

3. Blogi tekstowe i multimedialne – ze względu na dominujący materiał z jakiego budowane są wpisy (np.: blogi tekstowe i blogi multimedialne: fotoblogi, audioblogi, wideoblogi).

Blogi tekstowe to takie, w których głównym materiałem używanym do budowy wpisu jest tekst. Tak powstaje większość blogów.

Fotoblogi to takie, w których przeważają zdjęcia, a tekst stanowi tylko uzupełnienie do nich – w podpisach i komentarzach. Na podobnej zasadzie wyróżnia się audioblogi i wideoblogi.

Autor tej klasyfikacji nie widzi potrzeby dzielenia blogów ze względu na sposoby, w jakich można utworzyć wpis na nich, choć większość współczesnych platform blogowych pozwala na utworzenie wpisu z komputera, e-maila, telefonu komórkowego – przez SMS i MMS. Pewne blogi mogą mieć przewagę jednego sposobu nad innymi. Większość powstaje z wykorzystaniem komputera, choć coraz częściej używane są telefony komórkowe, co uwzględnił w swym podziale Krzysztof Urbanowicz.

4. Blogi prywatne i firmowe – ze względu na wydawcę blogu.

Blogi prywatne prowadzone są prowadzone przez osobę lub grupę osób, które wyrażają swoje prywatne poglądy. Autor jest tu jednocześnie wydawcą – właścicielem blogu.

W blogach firmowych wyrażane są poglądy firmy lub instytucji, która je utworzyła. Firma staje się wydawcą, a autorami są pracownicy tej firmy.

5. Opiniotwórcze – profesjonalne – celebrytów.

Blogi opiniotwórcze to takie, które są znane w Internecie – a nawet poza nim, często wspominane, cieszące się dużą popularnością, mające wiele komentarzy.

Wyróżnia się także blogi profesjonalne. Miałyby to być blogi prowadzone na pewien temat przez specjalistów w tej dziedzinie. W budowanej tu klasyfikacji byłby to po prostu pewien podzbiór blogów tematycznych.

Wyróżnia się też blogi znanych osób – polityków, dziennikarzy postaci ze świata rozrywki a także pokrewne blogi internetowych celebrytów, czyli osób, które swoją popularność zdobyły w Internecie, takich jak Kataryna czy Kominek.

6. Blogi zarabiające i niezarabiające.

Ponieważ blogi mogą zarabiać lub nie i zarabiać na różne sposoby, także i pod tym względem można by je podzielić: na blogi niezarabiające i blogi zarabiające; wśród tych ostatnich blogi zarabiające na reklamach i blogi zarabiające na płatnym dostępie do ich treści. Na blogach mogą też zarabiać platformy blogowe, na których są umieszczone. Formą zarabiania dla autora i jego wydawcy mogą być też zyski ze sprzedaży blogu w formie książkowej, a nawet nakręcenia na jego podstawie filmu[2].


I na koniec, zdaniem Marka Kowalkiewicza, blogi można pogrupować ze względu na główny cel, jaki przyświeca ich istnieniu:

• selekcja materiału – o ile jeszcze kilka lat temu problemem był dostęp do informacji, aktualnie problemem jest jej nadmiar. Ponieważ weblogi są tworzone przez ludzi o określonych zainteresowaniach, są one znakomitym źródłem skróconych wiadomości na temat określonych dziedzin. Kombinacja weblogów kilku osób zajmujących się podobnymi dziedzinami jest już potężnym źródłem informacji, zdecydowanie lepszym od niejednej publikacji papierowej. Warto zauważyć, że w weblogach filtrowanie następuje dopiero po publikacji materiału, w przeciwieństwie do wspomnianych publikacji papierowych, gdzie duża część materiału nie jest widziana przez nikogo poza edytorami, co powoduje zaciemnienie publikowanych informacji i często prowadzi do poważnych pominięć.

• zarządzanie wiedzą osobistą (personal knowledge management) – weblog jest również chronologicznym zapisem myśli, odnośników, pomysłów oraz innych faktów, które mogłyby zostać zapomniane. W razie potrzeby można skorzystać zawsze z mechanizmu wyszukującego, lub przejrzeć chronologiczne notatki.

• konwersacja – dzięki skupieniu konwersacji wokół konkretnej wiadomości wątki dyskusyjne są zdecydowanie bardziej sprecyzowane, a ich efektem jest najczęściej duży wkład do opublikowanej pierwszej wiadomości.

• nawiązywanie kontaktów – z czasem, autorzy popularnych blogów stają się popularni wśród czytelników. Takie kontakty mogą z czasem okazać się bardzo przydatne (można wyobrazić sobie tutaj pomoc czytelników, oferty pracy itp.). Takie nawiązywanie kontaktów jest widoczne na dwa sposoby – po pierwsze poprzez umieszczanie hiperłączy (w zasadzie permalinków) do wiadomości innych blogerów oraz umieszczanie ich na blogrollach – wyraz uznania – nie dość że właściciel blogu uznaje daną osobę za wartościową, to jeszcze ma czas na regularne przeglądanie jego blogu.

• przepływy informacji – twórcy weblogów i ich czytelnicy często nie należą do tej samej społeczności, czy organizacji. Dzięki temu, weblogi stają się swego rodzaju centrami wymiany informacji pomiędzy różnymi grupami odbiorców

Dodatkowo chciałabym przedstawić własną typologię blogów, opracowaną dla potrzeb  PM, klasyfikującą blogi ze względu na tematykę wpisów:

a) Blogi pamiętnikarskie (diarystyczne) – formą wpisów i tematem przypominają typowe pamiętniki. Blogerzy opisują w nich swoje życie, codzienność i uczucia, emocje.

b) Blogi hobbystyczne – tematem tych blogów są zainteresowania i pasje autorów np. gotowanie, sztuka, piwo itp.

c) Blogi zawodowe (profesjonalne) – w tych blogach wypowiadają się autorzy, którzy uważają się za znawców w jakiejś dziedzinie, zaliczam do nich również blogi branżowe, firmowe i blogi polityków. W przypadku blogów prywatnych przybierają często formę poradników.

d) Blogi artystyczne – te blogi wykorzystywane są przez autorów, którzy chcą podzielić się z innymi swoją (w odróżnieniu od tych, którzy komentują cudzą twórczość) twórczością, mogą to być wiersze, powieści, opowiadania ale także rysunki, zdjęcia, grafiki, kompozycje muzyczne.

e) Blogi społeczno-kulturalne – w tych blogach autorzy komentują wydarzenia ze świata polityki, kultury, literatury. Zaliczam do nich blogi filozoficzne i osób znanych (ale tylko tych, którzy opisują rzeczy nie związane ze swoim zawodem, w którym mogliby uchodzić za znawców – profesjonalistów).

Zastanawiałam się, przygotowując ten wpis, czy coś bym zmieniła w mojej typologii. Zastanowiłabym się nad blogami artystycznymi i hobbystycznymi – czy nie wchodzą sobie w zakres - ogólnie to wydaje mi się, że one wszystkie wchodzą sobie w kompetencje... oraz nad samą nazwą „hobbystyczne” – wydaje mi się, że „zainteresowania” byłoby lepszym określeniem:)

Za tydzień fragment, co do którego na dzień dzisiejszy, odczuwam pewien niesmak… Już nie pamiętam, czy to ja sama wpadłam na pomysł umieszczenia takiego rozdziału, czy to czyjaś sugestia… Teraz gdy sama prowadzę blog (wtedy nie prowadziłam) wydaje mi się trochę śmieszny – rozdział nosi tytuł „Jaki powinien być blog idealny – blog profesjonalny”.

 

 

 

 

 

[1]za: http://gazeta-it.pl/200305225396/Glob-blogow.html

[2]za: http://www.blogosfery.pl/n45.html

Tagi: blog
14:44, polonisty
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 12 listopada 2012
BLOG - typologie (1)

Można spotkać się z wieloma próbami kategoryzacji blogów – podzielenia ich na grupy i rodzaje według pewnej ich cechy. Stworzenie spójnego systemu kategorii nie jest proste, bo same blogi cały czas się zmieniają, a czasem też trudno określić granicę między jedną kategorią a drugą. Wiele blogów stanowi mieszankę wielu rodzajów treści. Krzysztof Urbanowicz[1] tak dzieli blogi – ze względu formę przedstawianych w nich treści, sposób zamieszczania (komputer, telefon komórkowy) oraz zamieszczającego, i to jest rozsądny wybór typologii na początek, bo pozwala nam zapoznać się z ogólnymi rodzajami blogów:

  1. Blog. Klasyczny notatnik internetowy. Wpisy są datowane i wyświetlane kolejno, zaczynając od najwcześniejszego.
  2. Fotoblog. Blog składający się wyłącznie ze zdjęć. Można go założyć i prowadzić na każdej z platform blogowych. Platforma Fotolog.pl specjalizuje się w fotoblogach.
  3. Vlog. Blog wideo. Słynny Rocketboom jest rodzajem vloga. Codziennie krótki flesz informacyjny.
  4. Moblog. Blog pisany z komórki. Wiele platform zainwestowało w specjalne oprogramowanie. To rozwiązanie głównie dla młodych, bardzo młodych internautów. Do założenia moblogu namawia m.in. Nokia na swoim MoBlog.pl.
  5. Audioblog. Blog składający się z podcastów, czyli nagrywany w formie regularnych audycji mp3.
  6. Linklog. Blog składający się z linków. Ciekawostką może być fakt, iż pierwszy linklog napisał w połowie lat 90. wynalazca World Wide Web (w skrócie określany jako WWW lub Web) Tim Berners Lee, wtedy to nie nazywało się jeszcze ani blog, ani linklog.
  7. Comicsblog, zwany również Webcomics. Po e-fanzinach, blogach i vlogach, w Internecie przyszła moda na blogi komiksowe. Istnieje już nawet wyspecjalizowany serwis blogowy tylko dla internetowych komiksów: Webcomics Nation.
  8. Sketchblog. Blog rysunkowy prowadzony przez artystów. Google udziela ok. 332 tys. odpowiedzi dla zapytania sketchblog.
  9. Tumblelog. Jest na nim wszystko: bardzo krótkie wpisy, wpisy w formie dialogu, cytatu lub kodu HTML, zdjęcia, podcast, wideo... Wikipedia precyzuje, że tumblebog jest często prowadzony przez artystów.
  10. Splog i Flog.

a) Splog to plaga internetu. Zakładają je internetowe roboty spamujące w celu polepszenia notowań jakiejś marki w rankingu PageRank Google. Spamują albo we wpisach splogów (wymieniając np. setki razy to samo słowo, albo zamieszczając testy ukradzione na prawdziwych blogach), albo w komentarzach prawdziwych blogów.

b) Flog, czyli trefny blog, pisany przez osobę „nieistniejącą”, stworzoną na potrzeby reklamy i marketingu.

Anna Gumowska, Maciej Martyl i Piotr Toczyński[2] - znani nam już badacze nowego medium, dzielą blogi ze względu na cel pisania:

  1. osobiste – najpopularniejsza forma blogów; najbardziej przypominająca dzienniki intymne;
  2. zawodowe – pisane w celach zawodowych lub naukowych;
  3. opisujące świat – pisane w celu wyrażania opinii, opisujące bieżące tematy związane z zainteresowaniami autora;
  4. blogi relacyjne – pisane w celu podtrzymania kontaktu z przyjaciółmi lub nawiązaniu nowych znajomości;
  5. splogi – blogi wypełniane przez automaty spamujące.

Marek Jelensiński wyróżnia typy blogów, przyjmując takie oto kryteria podziału[3]:

1. ze względu na charakter i poruszane tematy:

  • mające charakter osobisty, przybierające formę internetowych pamiętników;
  • specjalistyczne, podobne do portali wertykalnych (o ile blogi wskazane powyżej najczęściej redagowane są przez jednego internautę, to blogi tematyczne czasem pisane są przez kilku autorów – wtedy mamy do czynienia z blogiem kolektywnym – patrz niżej);

2.  ze względu na ilość autorów:

  • blogi indywidualne, tzn. redagowane przez jedną osobę;
  • blogi kolektywne, mające kilku autorów (np. serwisy: Slashdot, Ohmynews, iThnik.pl) – te często pełnią rolę mediów, na łamach których swoje prace publikują dziennikarze obywatelscy.

3. ze względu na rodzaj treści:

  • blog tekstowy (newsowy, poradnikowy, pamiętnikowy, książkowy);
  • videoblog (inaczej vlog), zawierający materiał wideo;
  • photoblog, zawierający zdjęcia;
  • audioblog, składający się z nagrań dźwiękowych (np. podcastów);
  • linklog, zawierający odnośniki;

4. ze względu na rodzaj urządzenia służącego do blogowania:

  • blog tradycyjny, redagowany przy użyciu komputera;
  • moblog, uzupełniany za pomocą urządzeń przenośnych: telefonów komórkowych i palmtopów;

5. ze względu na częstotliwość publikacji wpisów oraz komentarzy do nich:

  • blog dynamiczny – taki, w którym posty pojawiają się przynajmniej raz dziennie, a także zawierający pokaźną liczbę komentarzy;
  • blog niedynamiczny.

Powyższa typologia rodzi jednak kilka pytań: na przykład o to, gdzie przebiega granica między kolektywnym blogiem specjalistycznym a portalem wertykalnym – ich kwalifikacja opiera się przecież na samym charakterze wpisów/ artykułów.

Zdaniem Marii Cywińskiej-Milonas[4], ze względu na proces komunikacyjny, można wyodrębnić trzy podstawowe rodzaje blogów: blog-monolog, blog-dialog i blogowspólnota.

Blog-monolog jest najprostszą formą blogowania i właściwie każdy początkujący blogowicz przechodzi przez ten etap. Ten typ blogu charakteryzuje się jednostronnością przekazu: blogowicz pełni wyłącznie rolę nadawcy, czyli pisze notki i upublicznia je na swojej stronie. Taki blog jest najbardziej podobny do dziennika intymnego; zdarza się więc, że blogi-monologi zawierają stosunkowo dużo informacji osobistych. Pomimo, że podstawową funkcją blogu-monologu jest nie komunikacja, lecz możliwość prowadzenia elektronicznych zapisków, istnienie potencjalnego odbiorcy nadawanych w sieci komunikatów sprawia, że nawet blog-monolog może być formą specyficznej komunikacji, gdzie nieznany nadawcy czytelnik pełni rolę odbiorcy.

Blog-monolog dosyć łatwo może zmienić się w bardziej złożoną formę komunikacji wirtualnej – w blog-dialog. W tej formie blogowania, właściciel blogu nie jest już jedynym nadawcą na swoim blogu. Rolę nadawcy przyjmują również jego czytelnicy, którzy dzięki funkcji komentowania, mogą wypowiadać się i nawiązywać kontakt z blogowiczem. Komunikacja odbywa się na linii „czytelnik : blogowicz” I jest nadal w głównej mierze jednostronna, asymetryczna ze względu na ilość i wagę informacji przekazywanych przez właściciela blogu w zestawieniu z ilością i wagą informacji komentatora. Asymetria ta może być zniwelowana jeśli komentujący posiada własnego blogu, na którym odbywają się podobne „rozmowy”. Blog-dialog jest najbardziej popularną formą blogowania. Nawiązane w ten sposób kontakty międzyludzkie rozwijają się najpierw głównie na widoku wszystkich czytelników danego blogu, z czasem mogą przenieść się na inne kanały komunikacji (synchroniczne komunikatory typu gadu-gadu, e-mail, IRC), lub prowadzą do spotkania uczestników komunikacji w realnym świecie. Ze wszystkich kanałów komunikacji wirtualnej, blog wydaje się stwarzać największe poczucie bezpieczeństwa: każdy blog jest obrazem danej osoby, i daje czytelnikowi złudzenie znajomości i bliskości. Spotkania w tzw. realu odbywają się zazwyczaj w większym gronie i skupiają małe grupy blogowiczów, których blogi są połączone siatką linków. Blogi-dialogi istnieją właściwie wyłącznie we wspólnotach skupiających do kilkudziesięciu blogowiczów.

Blogowspólnota jest trzecim wyodrębnionym z punktu widzenia komunikacji rodzajem blogu. Jest to najbardziej złożona forma blogowania, i dosyć rzadka. Blogowspólnota jest bardziej prowadzona niż tworzona przez danego blogowicza, który tym samym pełni rolę moderatora dyskusji na swoim blogu. Rolą takiego moderatora jest napisanie notki wprowadzającej, która stanowi punkt wyjścia dla dyskusji. Nie wszystkie wątki tej rozmowy przechodzą przez właściciela blogu. Ale też nie każdy może stworzyć na swoim blogu blogowspólnotę. Dyskusje blogowe, które nieraz przyjmują formę asynchronicznych czatów o kilkuset komentarzach, odbywają się na blogach tzw. gwiazd blogowych, czyli u blogowiczów, którzy są w centrum stosunkowo gęstej siatki socjometrycznej. Cechą charakterystyczną blogowspólnoty jest to, iż blogodyskusje odbywają się zazwyczaj w godzinach pracy, w dni powszednie. Wynika to z faktu, że aby uczestniczyć w blogowspólnocie trzeba mieć względnie stały dostęp do internetu, i trzeba „przebywać” na blogu.

 

 

 

[1]http://mediacafepl.blogspot.com/2007/05/10-rodzajw-blogw.html)

[2]Gumkowska Anna, Maryl Maciej, Toczyński Piotr, 2009, Blog to…. blog. Blogi oczyma blogerów. Raport z badania jakościowego zrealizowanego przez Instytut Badań Literackich PAN i Gazeta.pl, [w:] Danuta Ulicka (red.), Tekst (w) sieci. Tekst - Język - Gatunki, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne

[3]Za: Marek Jeleśniański, http://eredaktor.pl/teoria/definicja-i-rodzaje-blogow.

[4]za: www.retsat1.com.pl/walczak/blogi.doc

Tagi: blog
10:33, polonisty
Link Komentarze (10) »
czwartek, 08 listopada 2012
Alfred Hitchcock "Tajemnica jąkającej się papugi"

Nie wiem z czym normalnemu śmiertelnikowi kojarzy się nazwisko Alfreda Hitchcocka, ale mi już zawsze będzie przypominało moją ukochaną serię książek z dzieciństwa – Przygody Trzech Detektywów. Seria jest pokaźna i podwójna. Przygody Trzech Detektywów składają się z 42 książek, a Nowe Przygody Trzech Detektywów – z 19… A ja przeczytałam wszystkie! Tak naprawdę, to seria ma wielu autorów a tylko sygnowana jest nazwiskiem Hitchcocka - przynajmniej w starym wydaniu nazwisko reżysera było na okładce. Seria zaczyna się od Tajemnicy jąkającej się papugi, choć ja chyba zaczynałam od Tajemnicy zielonego ducha… jakoś tak mi się wydaje:)

      Każda książka rozpoczyna się stałym wstępem, który wprowadza czytelnika w akcję… i już niczego nie trzeba tłumaczyć:

Przed wami kolejna, zapierająca dech przygoda Trzech Detektywów. Jeśli znacie już tych młodych ludzi, nie traćcie czasu i przejdźcie od razu do czytania ich nowej historii. Ale pozwólcie, że pozostałym przedstawię chłopców. Są to: Bob Andrews, Pete Crenshaw i Jupiter Jones. Mieszkają W Kalifornii, W Rocky Beach, niewielkim mieście na wybrzeżu Pacyfiku, w odległości kilkunastu kilometrów od Hollywoodu. Bob, drobny blondyn, kocha książki i uwielbia przygody. Pete jest wysoki i muskularny. Nim się coś wydarzy, trochę marudzi, jednak dzięki swej sile i zręczności jest niezawodny w kłopotliwych sytuacjach. Jupiter, lider zespołu, jest raczej ciężkiej wagi, ale jego umysł pracuje z żelazną konsekwencją. Mimo że okrągła twarz Jupe’a często może się wydawać niezbyt mądra, w rzeczywistości jest to umysł bystry i przenikliwy. Bob i Pete mieszkają z rodzicami, a Jupiter jest wychowywany przez wujostwo, gdyż jako małe dziecko stracił rodziców. Był rozkosznym i niezwykle rozgarniętym chłopczykiem. Przez pewien czas występował jako dziecięcy aktor, Mały Tłuścioszek. Chociaż te wczesne doświadczenia aktorskie są mu pomocne w pracy detektywa, Jupiter nie cierpi, kiedy nazywa się go Tłuścioszkiem lub przypomina owe czasy. W konkursie, ogłoszonym przez lokalną agencję wynajmu samochodów, Jupiter jako wygraną otrzymał prawo trzydziestodniowego używania staroświeckiego, zdobionego złoceniami rolls-royce’a wraz z szoferem. Dzięki temu środkowi lokomocji, tak przydatnemu przy kalifornijskich odległościach, Jupiter i jego przyjaciele mogli poszerzyć zakres działań, postępując zgodnie z własną dewizą, która brzmi: „badamy wszystko”. Bazą Trzech Detektywów jest skład złomu prowadzony przez wujostwo Jupe’a, Tytusa i Matyldę Jonesów. Kwaterą Główną chłopców jest stara, duża przyczepa kempingowa, w której urządzili sobie biuro, ciemnię i malutkie laboratorium. Przyczepa jest ukryta wśród zwałów przeróżnych rupieci i złomu a wiodą do niej sekretne wejścia zbudowane przez chłopców. Na teraz wystarczy. Słuchajcie uważnie, bowiem papugi niebawem przemówią!

Alfred Hitchcock

     Chłopcy uważają się za profesjonalistów, używają detektywistycznego sprzętu zrobionego ze złomu ze składnicy wuja Jonesa, mają tajne laboratorium a klientom rozdają wizytówki firmy:

— Jestem Jupiter Jones — przedstawił się Jupe. — A to mój partner Pete Crenshaw. — Aha — grubas studiował wizytówkę. — Jesteście detektywami? A po co te znaki zapytania? Wątpicie w wasze możliwości? Pete czekał na to pytanie. Zadawał je prawie każdy. Jupiter wymyślił te znaki w przebłysku natchnienia i okazały się świetnym sposobem przykuwania uwagi. — Znaki zapytania — powiedział Jupiter — oznaczają rzeczy nieznane, pytania bez odpowiedzi, nierozwiązane zagadki. Naszym zadaniem jest odpowiedzieć na pytania, rozwikłać zagadki, zbadać wszystkie tajemnicze sprawy, jakie napotykamy. A więc znak zapytania jest symbolem Trzech Detektywów.

       Przygoda rozpoczyna się od zaginięcia jednej jąkającej się papugi. Aktorowi, przyjacielowi Alfreda Hitchcocka, ginie papuga. Sławny reżyser prosi swoich młodych przyjaciół, by pomogli panu Fentrissowi odnaleźć zgubę. Gdy Jupiter i Pete trafiają do domu aktora, słyszą wołanie o pomoc. W ogrodzie natykają się na dziwnego człowieka, podającego się za pana Fentrissa, który mówi im, że zguba już się odnalazła. Jednak Jupe nie daje się zwieść, wraca do posiadłości i odnajduje związanego i zakneblowanego prawdziwego właściciela zaginionej papugi. Okazuje się, że pan Fentriss kupił papugę od domokrążcy, takich papug było siedem i każda mówiła jedno tajemnicze zdanie. Siedem zdań, razem złożonych tworzy zagadkę i wskazuje miejsce ukrycia skarbu. Jupe, Pete i Bob postanawiają odszukać papugi i tajemniczy skarb. Na ich drodze staje jednak niebezpieczny przestępca nie wahający się użyć broni. Kto szybciej rozszyfruje szaradę – trzej młodzi chłopcy, czy sprytny przestępca?

W podstawówce uwielbiałam tę serię, niektóre części czytałam po dwa razy. Ale i my mamy polski odpowiednik tej serii – cykl książek o przygodach Marty Patton autorstwa Aleksandra Minkowskiego. Może kiedyś wspomnę i o tych książkach. Teraz polecam Przygody Trzech Detektywów!

poniedziałek, 05 listopada 2012
BLOG - język

      Język blogów internetowych posiada swoją specyfikę. Przede wszystkim, jest to z reguły język żywy, naturalny, mający bardzo często charakter spontaniczny. Zdecydowana większość blogów, to takie, w których odnajdziemy potoczną polszczyznę. Trzeba jednak podkreślić, iż język blogu uzależniony jest od osoby, która ów blog utworzyła. Zupełnie inny będzie zatem język dziewczynki, studenta filozofii, trzydziestoletniej kobiety czy polityka. Można zatem uogólnić, iż blog ma charakter zróżnicowany i adekwatny do osoby będącej jego autorem. (Skupiam się tu wyłącznie na blogach pisanych.) Blogowe zapiski posiadają bowiem różnorodny charakter. Powstają pod wpływem chwili, zdarzenia, bądź nastroju. Ich sytuacyjna geneza sprawia, że zapiski przypominają charakterem czasem pamiętnik, a czasem – pomimo, iż dotyczą osobistych przeżyć oraz refleksji – noty czy komunikaty. Nikogo nie zdziwi fakt, gdy będą niedopracowane. Z czasem przesuną się przecież ku dołowi strony, aż wreszcie znikną ze strony głównej ukryte w archiwum, do którego nikt nie zagląda. Dla ich autora nabiorą jedynie historycznego, sentymentalnego znaczenia.

Właściciele i twórcy stron blogowych piszą polszczyzną dziwną, bez granic oraz najmniejszej troski o język. Dotyczy ta pisarska niedbałość zarówno zawartości myślowej (z wyjątkami blogów osób znanych – aktorów lub pisarzy, tu bowiem widać dbałość w wyrażaniu myśli), jak i samego stylu wypowiedzi. Język blogów jest zatem uwolniony od rygorów ortograficznej, gramatycznej oraz stylistycznej poprawności. Badacze wychodzą z założenia, iż blogerzy to z reguły ludzie młodzi; uczniowie szkół podstawowych, gimnazjalnych, średnich, studenci, którzy piszą, by zrelaksować się, wyrazić swoje emocje, ukazać kawałek prawdziwego „ja” (ale "starsza młodzież" też pisze! ale o tym jeszcze napiszę - będzie trochę statystyk:)). Nie uznają oni częstokroć zasad pisowni wymaganych od nich w szkole. Blog jest dla nich notatnikiem, nie ograniczającym ich, nie stosującym „represji” takiej jak szkoła, słowniki poprawnej polszczyzny itd. Ich język to swobodny słowotok, młodzieżowa subkulturowa gwara, wyzbyta z interpunkcji i najeżona wulgaryzmami, co przenosi się także na komentarze pod cudzymi wpisami. Autorzy z reguły nie przejmują się zbytnio zasadami obowiązującymi język pisany. Używają często słów uznanych za wulgarne czy niestosowne, zaś normą jest używanie słów slangowych. Wielu blogerów używa słów zaczerpniętych z obcych języków (makaronizmy) czy kultur, nawet subkultur. Pisze w ten sposób tylko — czy być może aż — kilka tysięcy osób w Polsce i jest to język pojawiający się wyłącznie na ekranie komputera i na stronach poświęconych blogom.

Nie oznacza to, iż blog jest wyłącznie formą wypowiedzi tandetnej, wulgarnej, niechlujnej, łamiącej elementarne zasady formalnej poprawności. Nigdzie nie jest powiedziane, iż musi być on pamiętnikiem grafomańskiego półanalfabety, nie odróżniającego języka potocznego od języka literackiego. Wielu autorów traktuje blog jako trybunę pokazującą ich talent literacki, toteż publikują oni różne, mniej lub bardziej udane próby pisarskie. Istnieją także blogi „ambitne”, pisane przez autorów, którzy łączą ciekawe treści z wykwintnym stylem, zbliżonym do dyskursu naukowego, humanistycznego, beletrystycznego. Nie ulega wątpliwości, iż odczuwana jest językowa odrębność blogów. Charakterystycznymi jego cechami są zatem:

  • język internetowy (emotikony, netspeak, zapis fonetyczny),
  •  potoczność, codzienność (kolokwializmy, swobodny szyk, naturalność, prostota, codzienność, potoczność, nieformalny język),
  •  brak poprawności (stylistycznej, interpunkcyjnej, używanie wulgaryzmów),
  • przejrzystość,
  • brak reguł.

 Zdaniem Sławomira Konacha[1] język blogów odzwierciedla ewolucję języka polskiego, będącego pod wpływem czynników takich jak; globalizacja i umasowienie kultury, informatyzacja i cyfryzacja komunikacji międzyludzkiej, przenikanie się różnych stylów, konwencji, nawyków. Przejawem owych zmian jest chociażby stosowanie nowatorskich form słownych. Są to różnego rodzaju neologizmy czy akronimy. Te ostatnie to skróty związków frazeologicznych [ np. ATSD (odpowiednik angielski BTW) – a tak swoją drogą, MSZ (odpowiednik angielski IMHO) – moim skromnym zdaniem, MSPANC – mogłem się powstrzymać, ale nie chciałem]. W krajach anglojęzycznych akronimy są bardzo popularne, zarówno na czatach internetowych, jak też i blogach.

Statystyczny blog nie wnosi nic nowego do świata literackiego. Jest ubogi w środki wyrazu artystycznego, takie jak metafory, epitety, symbole, alegorie itd.  W strukturze składniowej standardowego blogu dominują krótkie, proste zdania w stylu: Hej. Właśnie założyłam nowego bloga. Co o nim myślicie? Wpisujcie się. Jestem Kasia. Mam 15 lat. Lubię muzykę. Blogerzy operują z reguły stylem języka potocznego, którego podstawowe cechy to: proste niewyszukane słownictwo, wyrażające podstawowe rzeczy, odczucia i zjawiska, swoista frazeologia, nacechowana ekspresywnie, składnia dążąca do skrótowości, uproszczenia.

Blog daje wiele możliwości ekspresji własnej osobowości, ale równocześnie stwarza sytuację taką, że autor może przybierać inną tożsamość, jeśli własna mu nie odpowiada[2]. Język blogów jest zbliżony do języka potocznego, oddającego doświadczenia rzeczywistości społecznej – naśladuje mowę codzienną, nastawioną na komunikację. W tradycyjnym piśmiennictwie znaleźć można oczywiście podobne formy (komentarz, recenzja, polemika, glosa) z tą tylko różnicą, iż w przypadku tradycyjnym komunikacja jest bardziej rozciągnięta w czasie i przestrzeni. Gumowska, Maryl i Toczyński[3] uważają, że forma blogu scala wszystkie twórcze odpowiedzi na tekst w jednym miejscu. Zauważalny jest także wpływ społeczności na autora blogu, jak zauważyliśmy ostatnio w komentarzach :) – może np. doprowadzić do zmiany wpisu, dopisania fragmentu do komentowanej wypowiedzi lub odniesienia się do komentarza w nowym wpisie.

 

 

 

 

[1]za: http://www.wywrota.pl/db/artykuly/15205_jezyk_blogow_internetowychslawomir_kont.html

[2]Fiut Ignacy Stanisław, Matuzik Marcin, 2002, Blogi – literatura interaktywna w sieci, „Estetyka i Krytyka” nr 2,

[3]Gumkowska Anna, Maryl Maciej, Toczyński Piotr, 2009, Blog to…. blog. Blogi oczyma blogerów. Raport z badania jakościowego zrealizowanego przez Instytut Badań Literackich PAN i Gazeta.pl, [w:] Danuta Ulicka (red.), Tekst (w) sieci. Tekst - Język - Gatunki, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne

Tagi: blog
00:21, polonisty
Link Komentarze (6) »
środa, 31 października 2012
T.A. Barron "Merlin. Nieznane lata"

Muszę przyznać, że, po opiniach na okładce, spodziewałam się co najmniej drugiego Władcy pierścieni, albo nawet Harrego Pottera. Dwanaście tomów opiewających przygody legendarnego Merlina - to mógłby być hit przecież!

Skusiłam się na ten cykl, ze względu na serial na AXNie, który bardzo lubię. Niezwykła duchowa, przygoda, Zachwycająco oryginalna opowieść z krainy magii i mitu, Niezwykła wyprawa w głąb duszy, ciała i umysłu – krzyczą okładki cytując znanych mi autorów fantasy i portale.

Moim zdaniem powieść jest napisana... ascetycznie – ubogo wręcz. Jeden wątek, prosty niesamowicie, mało bohaterów a przygody bardzo symboliczne. Po oczach bije dydaktyzm każdego zdarzenia, a nauki jakie wyciąga Merlin są tak jasne i nachalne, że naprawdę nie da się doszukać żadnej metaforycznej głębi, czy ukrytego znaczenia. Nie ma tu też jakiejś pogłębionej charakterystyki bohaterów, klasyfikowani są oni według jednej najbardziej wybijającej się cechy, najczęściej rozróżniamy ich po sposobie mówienia.

Na moje oko, to jest książka dla dzieci. Jest bardzo prosta i „poprawna”, nie umywa się nawet do Zwiadowców. Na razie przeczytałam trzy tomy. Merlin nawet jeszcze nie poznał Artura, może wtedy akcja nabierze kolorów, wątków… czegokolwiek.

W tomie pierwszym - Nieznane lata - młody Merlin poszukuje siebie. Chce dowiedzieć się kim jest on, jego matka i ojciec. Matkę zna, ale nie wierzy, że kobieta, która go wychowuje, jest jego biologiczną matką. Merlin posiada magiczne zdolności, które sprowadzają na niego wiele kłopotów. Pewnego razu chłopiec broniąc się przed prześladowcą, używa magii, zabija wroga i oślepia się. Odtąd Merlin jest niewidomy w sensie biologicznym, ma jednak magiczny wzrok. Chłopak porzuca matkę i udaje się do magicznej krainy, by poznać swą przeszłość i imię. Na magicznej wyspie poznaje swego największego wroga, złego ducha Rhitę Gawra, który chce pogrążyć w chaosie cały świat. Merlin musi uratować wyspę, zniszczyć zamek i pokonać złego, opętanego króla, który okazuje się być ojcem Melina.

W drugim tomie - Siedem pieśni - Merlin musi odnaleźć lekarstwo dla swej matki, którą otruł Rhita Gawr. Aby to zrobić, chłopiec musi poznać tajniki magii – zbadać duszę siedmiu pieśni. Potem dostać się do Zaświatów – krainy zmarłych, gdzie jest dobry duch Dagda, który ma lekarstwo. Merlin ma tylko miesiąc na naukę.

W trzecim tomie - Szalejący ogień - Merlin musi pokonać smoka. Smok myśli, że Merlin zabił wszystkie jego dzieci i za to chce się zemścić. Chłopiec poszukuje prawdziwego zabójcy, którym okazuje się sługa Rhity Gawra. W przeciągu tygodnia chłopiec musi zmierzyć się ze smokiem, inaczej bestia zniszczy całą magiczną wyspę. Przepowiednia jednak głosi, że w walce polegnie smok i Merlin.

Ogólnie w każdej części jest jakaś przepowiednia, która sprawdza się, ale nie tak jak zakładali wszyscy… i w każdej części Merlin ściga się z czasem, by wypełnić jakieś misje, kogoś uratować, pokonać, uwolnić itp. Jestem trochę rozczarowana tą serią, chyba przywykłam do bardziej skomplikowanych i urozmaiconych, dramatycznych i trzymających w napięciu książek. Te nadają się, jak na razie, dla dzieci. Nie wiem, czy ta seria ma jakiś związek z serialem, o którym wspomniałam, ponieważ Merlin tutaj jest jeszcze chłopcem a w serialu jest młodym mężczyzną i zna już Artura... jakieś podobieństwa są, ale...

Cóż, dzieci mogą czytać spokojnie:)

Tagi: TA Barron
18:29, polonisty
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 29 października 2012
BLOG - motywy blogowania

Blogerzy jak widać chętnie odpowiadają na pytania naukowców i badaczy. Udało się tym badaczom zadać blogerom pytanie dotyczące motywów blogowania. Polscy badacze tego gatunku; K. D. Trammell, A. Tarkowski, J. Homfolk i A.M. Sapp wyodrębnili, na podstawie badań serwisu blog.pl, siedem typów motywacji (wymieniane hierarchicznie od najczęstszych do najrzadszych).

  •  autoekspresja – (81%) informowanie o sobie, komunikowanie myśli i uczuć,
  •  zabawa – (52,5%) wypróbowanie czegoś nowego,
  •  interakcja społeczna – (52,5%) nawiązywanie i podtrzymywanie relacji,
  •  inicjowanie rozmowy – (51%),
  •  spędzanie czasu – (24%) autor nie ma nić do roboty albo blogowanie jest modne w jego otoczeniu,
  •  informacja – (8%) dzielenie się informacjami,
  •  autopromocja – (3%) rozwój kariery 

     Zagraniczni badacze wymieniają pięć typów motywacji; dokumentowanie życia, upublicznianie komentarzy i opinii, wyrażanie uczuć i emocji, wyraźnie pomysłów przez pisanie, forum dyskusji dla grupy (Nardi B. A., Schiano D.J., Gumbrecht M., Swartz L.)[1]

I zauważcie, że do grona blogerów zalicza się tu także osoby komentujące! Zgadzacie się? Najśmieszniejsze, że ja pisałam tę pracę nie mając pojęcia o pisaniu blogu. Oparłam się li i jedynie na teorii i obserwacji.

By was zaciekawić, dodam, iż dysponuję jeszcze kilkoma ankietami:) ale one będą przy innej kategorii. Wpisy lecą bowiem kategoriami; ogólny zarys gatunku, definicja, funkcje, motywy blogowania, język blogów, blog profesjonalny, komunikacja. Zastanawiam się nad typologiami. Tyle powinno być na pewno tematów – dłuższych. I co najmniej jeszcze 4 krótsze:)

Za tydzień język blogów:)

 

 

 


[1]Zając Jan, Rakocy Kamil, Nowak Andrzej, 2009, Interaktywne, choć osobiste blogi i blogowanie a komunikacja z otoczeniem, [w:] Danuta Ulicka (red.), Tekst (w) sieci. Tekst Język Gatunki, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne

Tagi: blog
11:16, polonisty
Link Komentarze (15) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
Tagi
stat4u