blog o książkach
RSS
poniedziałek, 18 lutego 2013
BLOG - sposób ujęcia (3)

Temat wpisu

Każdy post zawiera temat. Na większości platform blogowych, przy dokonywaniu nowego wpisu pojawia się od razu rubryka na temat wpisu. Temat taki pomaga zorientować się czytającemu w tym, o czym jest dany post. Niektóre posty w temacie zawierają numerację.

Archiwum

Archiwum jest kolejnym elementem często spotykanym na blogu (w zasadzie prawie zawsze). Umieszczane na stronie głównej blogu pomaga szybko odnaleźć dany wpis – trzeba tylko znać datę. Wpisy archiwum szeregowane są od najświeższych po najstarsze (można ustalić sobie liczbę postów na stronie, reszta automatycznie jest archiwizowana). Wyszukiwarki pomagające korzystać z archiwum zazwyczaj pokazują maksymalnie pięć ostatnich miesięcy, reszta ukryta pod linkiem więcej - po kliknięciu rozwija się lista pozostałych miesięcy ułożonych według lat (również od najświeższych). Archiwum na prawie każdej stronie wygląda tak samo. W niektórych przypadkach autorzy blogów nie stosują linków i na stronie pojawia się długa lista miesięcy i lat. Ale tak jest zazwyczaj na blogach niestandardowych, na których osoba zaznajomiona z kodem HTML stworzyła własny szablon. Tak jak w przypadku komentarzy, archiwum nie musi znajdować się pod taka właśnie nazwą. Na blogu Zapiski z Granitowego Miasta znajduje się jakby drugie archiwum (poza tym właściwym) pod nazwą To już było… i zawiera nie tylko nazwy miesięcy i lata, ale także tematy wpisu. Umieszczonych jest tam siedem ostatnich wpisów. Dzieje się tak zapewne z powodu długości postów. Na większości blogów na jednej stronie mieści się ok. czterech wpisów. Na blogu Biszopa jeden wpis zajmuje nierzadko dwie strony. Na niektórych stronach, jak np. blog Oliwii Pawlik, archiwum wcale nie jest w żaden sposób podpisane. Autorka umieściła po prostu okienko z rozwijaną listą a czytelnik musi się sam domyślić lub po prostu sprawdzić, co się tam kryje.

O mnie

Kolejnym stałym elementem (którego u mnie nie ma, co może już zauważyliście;)) występującym na blogach jest rubryka O mnie (lub O moim blogu na Onet.pl, na wp.pl: O moim bloogu). W tym miejscu bloger wpisuje kilka słów o swoim blogu lub o sobie, motywach blogowania itp. Bardzo często opis opatrzony jest fotografią. Notatki w tej rubryce posiadają różne formy. Prośba o napisanie czegoś o sobie pojawia się zazwyczaj przy zakładaniu blogu, należy wtedy zaakceptować regulamin, wybrać szablon, wstawić zdjęcie i m.in. dodać opis. Nietypowe w takim opisie, jest podawanie numeru telefonu, choć i to się zdarza. Blogerzy rzadko to robią, podają adres e-mail i nr gg, ale podanie numeru telefonu lub adresu domowego jest nietypowe. Związane jest to z poczuciem anonimowości, jaka panuję wśród użytkowników internetu. Opisy są albo bardzo krótkie – i wtedy umieszczane są w całości na stronie głównej, albo długie, wtedy dostać się do nich można za pomocą linku. Umieszczane są w różnych miejscach: w zakładce u góry strony, po lewej lub prawej stronie wpisu albo na dole.

Jak widać blog jest gatunkiem wymykającym się ze sztywnych ram, nie można opisać go stosują parametry określone przez autorów Tekstologii[1]. Wynika to z tego, iż blog w dużej mierze jest gatunkiem pasożytniczym – żeruje na innych gatunkach, pożyczając z nich to, co najlepiej mogłoby służyć przekazaniu pewnych treści, ale też wpływ na to ma medium, w jakim ten gatunek funkcjonuje, czyli internet. Ciągłe unowocześnianie i nieustanny kontakt z innymi ludźmi komentującymi blogi sprawiają, iż jest to gatunek stale zmieniający się i adaptujący wszelkie nowe technologie.

 


Zapraszam za tydzień na ostatni wpis z tej serii:)

 

 

 

[1]Bartmiński Jerzy, Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława, 2009, Tekstologia, Warszawa: Wydawnictwo PWN

Tagi: blog
19:23, polonisty
Link Komentarze (5) »
środa, 13 lutego 2013
Rallison Janette "Taka sobie wróżka"

"To naprawdę cudowne, jak amerykańska szkoła średnia potrafi przygotować młodego człowieka do roli średniowiecznego zbiega."

Zapewne ci, którzy czytali ostatni wpis, spodziewali się jednej z czterech wymienionych tam książek, a tu niespodzianka. Cóż… mam czytelnicze ADHD, nic na to nie poradzę.

    Dziś będzie o książce z wróżką w tle. Bajka dla dzieci z wróżkami raczej nikogo by nie zdziwiła, ale powieść dla młodzieży już tak. Chryzantemowa Gwiazda jest Taką Sobie Wróżką, gdyż nie zasłużyła jeszcze na miano Dobrej Wróżki. A to dlatego że jest za bardzo zajęta zakupami, imprezami i randkami z przystojnymi elfami, by do końca wysłuchiwać życzeń swojej podopiecznej. I tak na początku zamienia Savannah w Kopciuszka, później w Królewnę Śnieżkę a na koniec wysyła kolegę dziewczyny do Średniowiecza, by tam został wymarzonym przez Savannah księciem. Z książki zaś dowiadujemy się m.in.

  • po pierwsze; że wiedza zdobyta w szkole pozwoliłaby nam przetrwać w Średniowieczu (jeśli uważalibyśmy na lekcjach).
  • po drugie; że bajki o Kopciuszku i Śpiącej Królewnie wydarzyły się w Średniowieczu i że w tej epoce magia, smoki, cyklopy i inne czary-mary były na porządku dziennym. A pomiędzy średniowieczem a czasami współczesnymi, rozprawiała się z tym wszystkim chyba święta inkwizycja… No rycerze aspirujący do miana księcia mogli wykończyć wszystkie smoki i cyklopy …
  • po trzecie; że Śnieżka tak naprawdę była po prostu bardzo głupiutką dziewuszką, która nie potrafiła zapamiętać imion siedmiu krasnoludków,  dlatego nazywała ich Gapciem, Śpioszkiem, Mędrkiem itp.
  • po czwarte; że cyklopa pokonuje się psikając mu w oko szamponem, a smoka za pomocą samodzielnie wykonanego prochu oraz świni (ewentualnie konia) - metodą Dratewki.

    Tuż przed balem szkolnym Jane odbija swojej młodszej siostrze - Savannah chłopaka. Savannah jest zdruzgotana, na sukienkę wydała bowiem wszystkie swoje oszczędności a teraz nie ma z kim iść na bal. Zjawia się u niej przebojowa Taka Sobie Wróżka z trzema życzeniami. W wyniku wypowiedzenia pierwszego, Savannah zostaje zamieniona w Kopciuszka i przez kilka miesięcy urabia sobie ręce po łokcie, pracując jako służąca w domu macochy, czekając na księcia i bal. Po wypowiedzeniu drugiego życzenia, Savannah staje się Śnieżką i w żaden sposób nie potrafi udowodnić krasnalom, że nie jest wcale taka głupia. Zaś po wypowiedzeniu trzeciego życzenia, wróżka przenosi kolegę Savannah – Tristana do Średniowiecza, by tam stał się księciem. Savannah chcąc ratować chłopaka, udaje się za nim do tej mrocznej epoki, uzbrojona w szampon do włosów latarkę i kilka świecidełek „do opchnięcia”. Czeka ich tam trudne zadanie – zabić smoka i cyklopa, pokonać Czarnego Rycerza, nie dać się zabić żadnej średniowiecznej zarazie ani królowej Neferii (macocha Śnieżki) i zrobić z Tristana księcia.

    Mam tylko nadzieję, że żaden młody człowiek nie będzie się uczył historii ani literatury na tej właśnie powieści… :) Jest to książka w sam raz do poczytania i pośmiania się.

poniedziałek, 11 lutego 2013
BLOG - sposób ujęcia (2)

Regularne wpisy

Charakterystyczną cechą blogów jest częste aktualizowanie i dokonywanie wpisów. Blog długo nieuaktualniany traci odbiorców i umiera śmiercią naturalną. Wpisy szeregowane są wg daty dodawania, od „najświeższych” po najstarsze. Daty zazwyczaj umieszczane są nad lub pod tematem wpisu. Blogi umieszczone na polskich serwerach i specjalnie do tego stworzonych portalach mają zazwyczaj taki sam układ, daty i nazwy dni tygodnia są więc w języku polskim. Spotkać się można jednak z nazwami obcojęzycznymi. Istnieją także blogi, które nie są opatrzone datami. Przybliżonego czasu wstawienia wpisu dowiedzieć się można z dat komentarzy, zakładając, że wpis przeczytany i skomentowany został jeszcze tego samego dnia. Brak dat utrudnia odszukiwanie wcześniejszych wpisów, ponieważ w archiwum zazwyczaj porządkowane są one wg miesięcy wstawienia. Pomaga w tym zainstalowana prosta przeglądarka szeregująca wpisy zgodnie z miesiącami, w których zostały one opublikowane (w dalszej kolejności wg roku publikacji).

Temat/tytuł blogu

Każdy blog opatrzony jest tematem. Przy czym zamiast "temat", należałoby raczej użyć terminu „tytuł”, jak w przypadku książki. Nie spotkałam się jeszcze z nienazwanym blogiem. Tytuł blogu spełnia takie same funkcje jak tytuł książki, ma przyciągnąć uwagę czytelnika i odróżnić go od innych blogów. Rożne są sposoby konstruowania takich tytułów. Najważniejsze jest zaciekawienie czytelnika i łatwość zapadnięcia w pamięć, dlatego często wykorzystuje się gry językowe, trawestacje znanych przysłów. Popularne jest także umieszczanie w tytułach słów informujących odbiorcę z czym mają do czynienia – czyli z blogiem, i tak istnieją, m.in. Blog niecodzienny Marii Czubaszek. Jako że blog ciągle kojarzony jest z pamiętnikiem i dziennikiem, to te słowa również często występują w tytułach. Autorzy blogów stosują też po prostu słowa związane z wykonywaną przez siebie czynnością, czyli pisaniem: Zapiski z Granitowego Miasta. Często stosowane są też zwroty w języku angielskim: Cartoon Wars będący również nawiązaniem do tytułu kultowej serii filmów Gwiezdnych Wojen. Podkreślenia wymaga fakt, iż to nie tytuł jest najbardziej rozpoznawalny dla blogów, to nie on reklamuje blog w blogosferze. Zasadniczo rolę tę spełnia adres URL, ponieważ to właśnie adres umieszczany jest pod komentarzami jako link. Jest też, w niektórych przypadkach, krótszy i tym samym łatwiejszy do zapamiętania. Tytuły blogów podzielić można na te, które zawarte są w adresie (także w formie skróconej) i te, których adres nie nawiązuje do tytułu blogu. W przypadku tych drugich, w adresie umieszczone jest nazwisko, imię lub pseudonim autora. Jasno wynika stąd, że łatwiejsze do zapamiętania są blogi, których adresy zawierają tytuły blogów. Nie wszystkie portale blogowe umożliwiają autorowi zmianę adresu blogu. Na niektórych platformach, aby założyć blog, należy się zalogować, podając nick, którym podpisywane będą jego komentarze, nick ten automatyczne ustawiany jest jako cześć adresu URL.

 

 

c.d.n

Tagi: blog
15:19, polonisty
Link Komentarze (4) »
środa, 06 lutego 2013
Henry H. Neff "Demon i kuźnia" Gobelin księga III

Cóż, czas na chwilę szczerości… W momencie pisania tej „recenzji”, mam zaczęte 4 książki. I przyznam się jakie, choć możecie się nie doczekać wpisu o nich. Są to; Krew elfów Sapkowskiego (ze wstydem przyznam, że odkładam ją, na rzecz innych), Śladem zbrodni Tess Gerritsen, Ani słowa prawdy Jacka Piekary, Czarne wzgórza Nory Roberts. I tak mam zawsze – kilka pozaczynanych. Tak się spowiadam, gdyż Gobelin też mi zaginął na jakiś czas:( zaczęłam go czytać i odłożyłam, a później wróciłam. Ze smutkiem muszę napisać, iż nie pamiętam dokładnie, co działo się w dwóch poprzednich częściach. Czytałam je daaaaawno, jeszcze zanim powstał ten blog – dużo dawniej.

Udało mi się na szczęście skończyć. Pies z Rowan, Drugie oblężenie oraz Demon i kuźnia – oto tytuły trzech ksiąg z serii Gobelin. Trudno mi powiedzieć, czy będzie następna. Część trzecia skończyła się dość niejednoznacznie.

Należy wspomnieć, iż jest to seria typu „szkoła magii” – utalentowany uczeń trafia do szkoły magii, uczy się i walczy z kim trzeba. Nowością jest to, że Max – główny bohater, przegrywa. W drugim tomie (wybaczcie, że zdradzam) zło wygrywa, opanowuje Ziemię, zdobywa najcenniejszy artefakt – księgę stworzenia, który pokonany Max McDaniels osobiście wręcza demonowi Astrothowi. Szkoła jest zrównana z ziemią a na świecie zaprowadzone zostają nowe porządki pod panowaniem demonów. Akcja nie rozgrywa się bowiem w jakiejś wymyślonej krainie, ale na Ziemi. Akademia Rowan jest magicznie ukryta, ale uczniowie mogą podróżować do „normalnego” świata.

Max, wraz z przyjaciółmi – Julie i Davidem Manolo, pomagają odbudować szkołę Rowan. Może ona wznowić swoją działalność, ale na zasadach demonów, które umieszczają na terenie kampusu swego ambasadora - Prusiasa. Max nie może znieść ugodowego zachowania dyrektorki szkoły wobec demonów, spolegliwości i braku buntu. Kiedy jeden z demonów morduje ojca Maksa i nikt nie jest w stanie ukarać winnego, Max odchodzi z Rowan. Poza murami szkoły, chłopiec dowiaduje się, jak naprawdę demony traktują ludzi – zabijają, polują, jak na zwierzęta, robią z nich niewolników, rzucają na pożarcie potworom… Max, w którym drzemie Stara Magia szuka zemsty na mordercy ojca, ale zanim udaje mu się dotrzeć do lorda Vyndry, chłopak dostaje się do niewoli lorda Prusiasa. Jednak ponad osobistymi porachunkami Maksa stoją przecież ważniejsze sprawy. Młody przyjaciel Maksa David, prowadzi partyzancką walkę z wielkim demonem Astarothem a Max przecież wie, że najważniejszym celem jego życia jest obrona Davida – taką przed laty złożył przysięgę. Czy uda się wygrać tę walkę? Demony, tak jak i zło, są nieśmiertelne…

Nie można niestety uciec od porównań do Harrego Pottera, nawet pomimo wielu różnic. Gobelin bardzo mi się podobał, ale nie ma porównania ze sposobem narracji pani Rowling. Są tu momenty napisane niedbale, pominięte, opisane po łebkach – czegoś takiego u Rowling nie ma.

Powieść jest raczej dla młodszych czytelników, ale polecam i starszym.

19:17, polonisty
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 04 lutego 2013
BLOG - sposób ujęcia

Część opisująca sposoby ujęcia, jest najdłuższa, dlatego podzielę ją na trzy części (a i tak będzie tego sporo). Jak zwykle pominę też przykładowe blogi. Wspomnę jeszcze, iż ten punkt jest właściwie najważniejszy dla mnie. Na nim się najbardziej skupiłam i on właśnie najwięcej miejsca zajął w mojej pracy.

 

Tak jak w przypadku formy i okoliczności blogowania blog nie charakteryzuje się jedną konkretną formą i ściśle określonymi okolicznościami, tak samo i nie ma jednorodnego sposobu ujęcia. W przypadku tego parametru można nawet stwierdzić, iż ilu blogerów tyle sposobów ujęcia. Autorzy są w stanie wykorzystać i przerobić każdy znany sobie gatunek literacki i nie tylko.

Post, wpis lub notka – tak najczęściej określane są wiadomości umieszczane przez autora na jego blogu. Scott Rosenberg autor książki Say Everything: How Blogging Began, What It’s Becoming, and Why It Matters[1] wskazując na dwa różne typy blogowych postów (szybkie notatki z kilkoma linkami i komentarzem oraz rozbudowane artykuły) przyznaje, że blog, jako gatunek jest bardzo elastyczny. Jeśli przeanalizuje się rozmaite formy publikacji treści w Internecie, zobaczyć można, że tak naprawdę liczą się nie gatunki, jako narzędzia publikacji (blog, wikipedia, strona domowa, mikroblog), ale gatunki jako formy treści (gatunek literacki, forma utworu literackiego, charakteryzująca się swoistą budową oraz stylistyką). Na blogu najróżniejsze gatunki dostępne być mogą w ramach jednej struktury publikacji. Możemy opublikować tam artykuł naukowy z przypisami, opowiadanie, wiersz, film albo nagranie audio. W formule Wikipedii zmieści się nie tylko internetowa encyklopedia (posiadająca określoną, stałą formę haseł), ale też np. swobodne notatki połączone hiperłączami czy zestawy danych bibliograficznych. Na Twitterze w 140 znakach opublikować można suchą informację, zgryźliwy komentarz czy haiku.

Posty przybierają najróżniejsze formy, zależą one od charakteru blogu. Te dotyczące życia osobistego, przemyśleń i codziennych wydarzeń zazwyczaj mają formę krótkich notatek. Charakterem blogi te przypominają tradycyjne pamiętniki, stąd taki rodzaj postu. Należy jednak dodać, że niezależnie jaki gatunek przybiera post, to prawie zawsze wpis opatrzony jest zdjęciem, filmikiem, plikiem w formacie mp3, często dodawane się wiersze, rysunki, animacje i wszelkie inne dodatki graficzne.

Szczególnego rodzaju notek używają autorzy blogów literackich. Ich wpisy można uznać za wyjątkowo krótkie rozdziały powieści. Wyjątkowo krótkie, gdyż niektóre nie zajmowałyby nawet jednej strony. Wpisy takie mają takie cechy gatunkowe jak powieść. Należy dodać, iż forma literacka – tworzenie fikcji – pociąga za sobą pewne konsekwencje, historia opowiadana przez autora musi się kiedyś skończyć, mieć jakiś finał. Oliwia Pawlik epilog swej „powieści” napisała w grudniu 2010, Iza Kuna w sierpniu 2010 a już w listopadzie blog ten ukazał się w wersji książkowej.

Często wykorzystywanymi (i mieszanymi) gatunkami są też esej, sprawozdanie i felieton, albo raczej formy luźno bazujące na tych dwóch gatunkach – blogerzy nie trzymają się ściśle norm. Posty te mają formę dłuższych wypowiedzi, z nielicznymi dodatkami dialogów. Stosowane są najczęściej w blogach społeczno-kulturalnych i hobbystycznych.

Równie często wykorzystywaną formą postu jest dialog, krótka notatka zawierająca zapis rozmowy dwóch lub więcej osób, zapis korespondencji smsowej, prowadzonej na gg lub czecie, facebooku czy innych portalach społecznościowych. Takie posty zakończone są najczęściej podsumowującym zdaniem, pewnego rodzaju pointą ujawniającą zdanie autora, jego przemyślenia, intencję, skłaniają do przemyśleń bądź mają rozbawić czytelnika.

W blogach profesjonalnych/zawodowych autorzy często tak budują swoje wpisy, by przypominały poradnik. W takich blogach, gdzie nadawca chce podzielić się swoją wiedzą z czytelnikiem taka forma bardzo się sprawdza. Czasami post taki powstaje w odpowiedzi na pytanie wcześniej zadane w komentarzach przez osobę odwiedzającą blog, czasami to sam autor postanawia poruszyć dany temat. Porady udzielane na blogach najczęściej podawane są w punktach – zgodnie z kolejnością wykonywanych czynności. Poza kolejnymi etapami postępowania, autor umieszcza w poscie rady i ostrzeżenia, zawiadamia co może grozić, gdy zainteresowany nie zastosuje się do wskazówek. Ciekawe jest to, że poradnik taki nie jest skierowany tylko i wyłącznie do osób zainteresowanych i związanych z tematem. Osoba pisząca post stara się przystępnie wszystko wytłumaczyć tak, aby zrozumiał go każdy laik. Forma „wypunktowania”, czyli tworzenie list rzeczy istotnych z punktu widzenia autora jest częsta, nie tylko w przypadku poradników. Taka budowa postów znacznie skraca i porządkuje wypowiedź. Blogerzy często z niej korzystają, wielu z ich bowiem nie lubi za bardzo się rozpisywać – tworzyć długich form wypowiedzi. Z drugiej strony tak zbudowany wpis jest łatwiejszy i szybszy do przeczytania, długie teksty często odstraszają młodych czytelników. Sposób zestawienia poszczególnych „podmiotów” w liście wiele mówi czytelnikowi, chociażby dlatego, iż charakterem zestawienia te przypominają tradycyjne listy przebojów. Wyszczególnione elementy są w niej uszeregowane rosnąco lub malejąco, pierwsze miejsce – najwyższe, oznacza największą popularność, ostatnie – najmniejszą z punktu widzenia autora. Ujawnia się wiec jego sposób wartościowania i priorytety.

Niektórzy blogerzy wpisy na swoich blogach upodabniają do notatek w kalendarzach i terminarzach i po kilku zdaniach wprowadzających lub aktualizujących umieszczają spis spotkań, rzeczy, które będą robić, miejsc, które będą odwiedzać.

Elementami często umieszczanymi na blogach są także przepisy kulinarne. Istnieją blogi składające się w całości tylko z przepisów.

Blogerzy nie tylko dodają do postów wiersze znanych poetów, ale umieszczają tam także swoją własną twórczość. Istnieje wiele blogów poetyckich, na których blogerzy publikują swoje wiersze.

Nie tylko tekst może być treścią wpisu blogowego. To, co autor chce przekazać odbiorcy może być przekazane za pomocą filmiku (videoblogi), nagrania w formacie mp3 (mp3blogi), zdjęcia (fotoblogi). Autorzy nie ograniczają się raczej do jednego środka przekazu, poza rysunkami stosują także słowo pisane – dodają krótki komentarz.

Każdy bloger dobiera sobie formę postu według własnych upodobań. Bierze pod uwagę także charakter blogu, to jaki rodzaj wpisu będzie najchętniej czytany przez jego czytelników, jaki najlepiej przekaże jego treść. Obecnie prawie każdy blog zawiera, poza tekstem, także zdjęcia i filmiki. Można zaobserwować, szczególnie wśród młodszych czytelników, niechęć do słowa pisanego. Młodzież wychowana na smsach toleruje jedynie bardzo krótkie teksty. To wśród starszych czytelników bardziej popularne są blogi bazujące na felietonach, esejach, reportażach i to starsi odbiorcy mają więcej cierpliwości do lektury takich długich form postów.

Nie tylko zróżnicowana forma postów charakteryzuję gatunek blogu. Istnieje szereg innych elementów informujących odbiorcę, z jakim gatunkiem waśnie ma do czynienia. Jednak większość z wyszczególnionych przeze mnie niżej cech to wynik umieszczenia blogu na specjalnych portalach. Blogi umieszczone na tych samych portalach powielają pewne schematy – szablony. Niektóre portale proponują początkującym blogerom stworzenie własnego szablonu, wymaga to jednak znajomości kodu HTML. Różne platformy mają do zaproponowania różną ilość szablonów. Niewątpliwe każdy bloger chciałby, aby jego blog był wyjątkowy i niepowtarzalny, dlatego korzystanie ze schematów może być dla nich frustrujące. Na przeszkodzie stoi bariera technologiczna, którą dla przeciętnego użytkownika internetu jest kod HTML. Niektóre portale wychodzą użytkownikom naprzeciw tworząc szablony posiadające możliwość dowolnego ustawiania pewnych elementów, wyboru kolorów i motywów.

Są cechy charakterystyczne, nieuzależnione od szablonu, ale bardzo istotne z punktu widzenia gatunku. Taką cechą są regularne wpisy, dodam jeszcze, iż o ile nie jest to cecha regulowana w szablonie blogu, to w regulaminach większości platform blogowych umieszczony jest zapis wymuszający na autorze umieszczanie minimum jednego wpisu na blogu na 6 miesięcy, pod groźbą usunięcia blogu z portalu. Powyżej przedstawiłam tylko kilka ze sposobów ujęcia tylko tych blogów, które umieściłam w aneksie. W rzeczywistości można założyć, iż każdy z blogerów stara się odnaleźć swój własny sposób przekazu, odróżniający jego blog od innych i dający mu satysfakcję.

Poza postem, czyli właściwie główną częścią, blog zawiera jeszcze inne specyficzne elementy. Jest ich dużo, w zależności od charakteru blogu i upodobań autora, można na nim zamieścić naprawdę dużo elementów – kalendarze, galerie, księgi gości, zegary, radio umilające czytelnikom przeglądanie wpisów, archiwum itp. Po przeanalizowaniu dużej ilości blogów wyodrębniłam jednak kilka elementów szczególnie charakterystycznych, będących wyznacznikami gatunku blogu – takich, bez których blog straciłby swój charakter.

C.D.N.

 

 

[1]za Wilkowski Marcin; http://historiaimedia.org/2009/09/22/blogi-i-mikroblogi-ewolucja-interfejsu-a-nie-gatunkow-tresci/

Tagi: blog
15:59, polonisty
Link Komentarze (6) »
czwartek, 31 stycznia 2013
Darynda Jones "Pierwszy grób po prawej"

Ta książka zmusiła mnie do refleksji, w związku z nią, nasuwają mi się pewne wspomnienia. Chodzi o dziwne powieści jakie kiedyś tam czytałam, czy o jakich czytałam… a w szczególności z dziedziny paranormal. Pomijam tę „masówkę” z wampirami, wilkołakami, elfami i hobbitami. Tego jest dużo. Teraz coraz więcej jest o aniołach i demonach. Pamiętacie Bezduszną? Opisywałam ją tu – też trochę dziwna - o kobiecie bez duszy… Ale wiecie, że są książki o zombie? I to nie horrory o cuchnących truposzach, ale romanse paranormalne o z lekka nieżywych kobietach (trup i miłość???). A dziś popiszę o śmierci.

    Jak wygląda Kostucha? Czy to klekoczący suchymi kośćmi szkielet, ubrany w powłóczystą czarną szatę, w ręku dzierżący kosę? A może to młoda i ładna kobieta, o brązowych włosach i złotych oczach? Może kostucha to człowiek, jak każdy inny, tylko widzący dusze zmarłych i pomagający iść im w stronę światła? Może dodatkowo ten człowiek jest też prywatnym detektywem współpracującym z policją i rozwiązującym sprawy morderstw? No bo któż lepiej od samego zabitego wie, kto jest mordercą?

     Charley Davidson jest kostuchą, taka się urodziła. Pomaga zbłąkanym duszom przedostać się na drugą stronę. Ale to praca dodatkowa. Na pełen etat Charley jest detektywem i pomaga wujkowi policjantowi w śledztwach. Najczęściej po prostu rozmawiając z duchami nieboszczyków… Cherley ma wśród nieżywych kilkoro przyjaciół. Teraz zajmuje się sprawą morderstw trojga adwokatów, ale rozpraszają ją ciągłe ataki na nią i próby zabójstwa, oraz Wielki Zły, który ratuje ją od owych zamachów… a i jeszcze niesamowite erotyczne sny z tajemniczym Reyesem w roli głównej. Trudno jest zabić kostuchę, ale całkiem łatwo jest jej porządnie nakopać, co wielu zbirów chętnie praktykuje. Charley, w wolnym czasie, którego ma bardzo niewiele, próbuje się dowiedzieć, gdzie jest Reyes nawiedzający jej sny. Ale chyba wolałaby jednak nie znać prawdy o swym demonicznym kochanku… ani o sobie.

 

Polecam:)

23:19, polonisty
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 28 stycznia 2013
BLOG - forma

Nie ma kanonicznej formy, w której występowałyby blogowe posty, śmiało można stwierdzić, iż tyle ile wynaleziono sposobów przekazu danych i informacji, tyle form blogowych wpisów. Każdy sposób, od alfabetu – pisma poprzez obrazki i rysunki, kończąc na filmach i plikach dźwiękowych został zaadaptowany przez blogi.

    Pismo odgrywa istotną rolę we wszystkich rodzajach nowych mediów, nawet jeśli pojawia się wyłącznie w postaci podpisów i tytułów pod zdjęciami czy filmami wideo. Jest też podstawową formą komunikacji na blogach, w Wikipedii a także na serwisach takich jak Facebook. Audiowizualny charakter mają zarówno teledyski na YouTube, jak i wirtualna rzeczywistość Second Life, po której poruszają się awatary użytkowników. Podcasty są środkami przekazu czysto audialnymi, a Fotka.pl służy do przechowywania zdjęć oraz innego typu obrazów.

    Nadrzędnym celem komunikacji internetowej jest informacja. Choć większość nowych mediów oferuje treści o charakterze informacyjnym – Wikipedia i blogi stanowią główne przykłady nowych mediów, których podstawowym celem jest informowanie. YouTube zawiera wiele wartych opublikowania materiałów wideo i stał się żywą, alternatywną formą informacji. Także Facebook przekazuje użytkownikom wiadomości, choć nie jest to ich podstawowe przeznaczenie[1].

    Internet, jako medium ma charakter społecznościowy – komentowanie wpisów czy filmów na czyimś blogu jest przecież formą aktywności w obrębie grupy. Jednak niektóre nowe media z założenia pełnią funkcję społecznościowe – ich podstawowym celem jest łączenie ludzi, budowanie relacji. Portale typu Facebook, nk.pl czy portale blogowe, stanowią najlepsze przykłady miejsc, gdzie możliwość publikowania postów zachęca do dzielenia się ze znajomymi swoimi historiami, przemyśleniami i emocjami[2].

    Z uwagi na to, że produkcja jest w nowych mediach zdemokratyzowana – każdy konsument ma szansę zostać producentem – nie powinno dziwić, że te środki przekazu pozwalają zajmować się wszystkim: preferencjami kulinarnymi, ogrodnictwem, zwierzętami, samopomocą czy finansami. Produkcja jest równie łatwa jak konsumpcja – czytanie, oglądanie, słuchanie.

 

 

[1]Levinson Paul, 2010, Nowe nowe media, Kraków, Wydawnictwo WAM

[2]Ibidem

Tagi: blog
19:04, polonisty
Link Komentarze (8) »
niedziela, 27 stycznia 2013
Katarzyna Michalak "Lato w Jagódce"

O Lecie w Jagódce wspominałam, przy okazji czytania Roku w Poziomce, nie wiem czy pamiętacie:) Tam były fragmenty tej książki umieszczone.

     Na okładce przeczytać możemy, że jest to baśń dla kobiet. I tu się zgadzam. To współczesna bajka o Kopciuszku. Bardzo miła, łatwo wchodząca i przyjemna w odbiorze (troszkę gorsza od Poziomki).

     Brzydka, kulawa dziewczyna staje się piękną baletnicą. Przemiany tej dokonuje doktor chirurgii plastycznej, który upiera się, by zoperować bohaterce także ciciuśki;P Dziewczyna zakochuje się w niemym księciu i razem pokonują psychopatyczną czarownicę (przy wydatnej pomocy, cudem odnalezionej, równie brzydkiej siostry bliźniaczki naszej bohaterki). I jak to w bajce, wszystko dobrze się kończy.

     Tak ogólnie to chyba wszystko trzeba tu traktować z przymrużeniem oka. Jest np. marokański książę ze zdechłym sokołem, niemowa, który zaczął mówić, sepleniący chirurg plastyczny, zaginiony w powstaniu warszawskim partyzant, który zapomniał jak się mówi po polsku, kulawa zaklinaczka koni… Ta cała Jagódka to też nie miejsce akcji – raczej cel - Valhalla.

     Gabrysia jako niemowlę zostaje podrzucona pod drzwi pewnej pielęgniarki. Wyrasta z niej wyjątkowo paskudna dziewczyna, o wyjątkowo ujmującym charakterze i sposobie bycia. Dziewczyna kończy weterynarię i chce być zaklinaczem koni. Problemem jest jednak kalectwo dziewczyny, przez które nikt nie chce jej zatrudnić. Los się jednak do brzyduli uśmiecha i dziewczyna znajduje pracę w stadninie. Poznaje tam Piotra- niemowę, którego pilnuje mamusia. Trzydziestoparoletni facet jest ubezwłasnowolniony i nawet do toalety musi chodzić za zgoda rodzicielki. Zakochują się w sobie i okazuje się, że mężczyzna może mówić, ale do tej pory mu się nie chciało… no i w dzieciństwie przeżył szok. Gabrysia, by podobać się ukochanemu, zgadza się na udział w show; Z bestii w piękność i poddaje się serii zabiegów chirurgicznych – w tym prostowaniu nogi. Wraca piękna i zdrowa, poznaje swoich biologicznych rodziców i siostrę bliźniaczkę - nikczemną panią adwokat, która przechodzi wewnętrzną przemianę. Na końcu wszyscy się odnajdują, godzą, kochają i rozmnażają, są piękni i zdrowi i mają dużo pieniędzy.

Okładka w tym samy stylu, co poprzednia. Ogólnie bardzo zabawna bajka dla dużych dziewczynek;)

czwartek, 24 stycznia 2013
Laura Griffin "Nie do wybaczenia"

Laura Griffin jest autorką książki, z którą dziś tu przybywam. Jeśli nazwisko wydaje się wam znajome, to dobrze. To znaczy, że uważnie czytacie, to co tu piszę. Już bowiem pisałam o dwóch poprzednich częściach tego cyklu (czy jak to tam nazwać). Czytałam Nie do wykrycia i Nie do opisania.

     Książka dobra, ale szału nie ma. Poprzednie lepsze… ale też wcześniej przeczytałam naprawdę dobry thriller i teraz nic już nie jest wystarczająco dobre… Tak jak w poprzednich częściach, tak i tu spotykamy znane już nam postaci – Alex, Mię (główną bohaterkę), Rica (głównego bohatera). Okładka trochę przypomina te poprzednie, ale dla mnie jest zupełnie niezrozumiała… stojąca tyłem, dziwnie ubrana baba… i co to jest, to coś w tle??? Bo do treści ma się nijak ta okładka:/

    Mię Voss znamy już z poprzednich części, jest to specjalistka od DNA z Delf (prywatne laboratorium kryminalne). Ric Santos to detektyw z policji. Oboje pracują nad sprawami morderstw – pozornie niepowiązanych ze sobą. Ric dostarcza Mii dowody do zbadania. Kobietę zaczyna ktoś nękać. Cudem unika ona śmierci, później jakiś mężczyzna próbuje porwać siostrzeńca Mii, szantażuje kobietę, że zabije chłopca, jeśli ona nie zniszczy otrzymanych od Santosa dowodów. Mia pali dowody, ale morderca nadal chce ją zabić. Ric, który zaczyna coś czuć do pani doktor, chce ochronić ją za wszelką cenę. A policja znajduje co raz to nowe zwłoki, młodych kobiet, zabitych ciosem w głowę, i którym zadano wiele ciosów nożem. Detektywi dopasowują też do sprawcy nierozwiązane sprawy sprzed lat. Podejrzewają, że w sprawę może być zamieszany ktoś z policji.

No cóż, całość to całość, ale tamte chyba bardziej polecam:)

00:01, polonisty
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 21 stycznia 2013
BLOG - ontologia świata przedstawionego

A co tam, daję z blogami przykładowymi:) Zrobię dobrym ludziom reklamę, ale linków już nie podam, bez przesady z tym altruizmem. Przynajmniej będziecie wiedzieli, kogo niecnie wykorzystałam;) Ale i tak najlepsze jest to, że w przykładowych blogach nie ma blogów książkowych… hehe

    Świat przedstawiony w blogach jest zarówno realistyczny jak i fantastyczny. Realistyczny jest w blogach, na których autorzy opisują swoje życie – czyli tych o charakterze pamiętnikarskim, na blogach społeczno-kulturalnych opisujących rzeczywistość otaczającą blogera, na blogach zawodowych i hobbystycznych, gdzie autorzy piszą o swoich zainteresowaniach. Blogerzy chętnie opisują otaczający ich świat, ich posty inspirowane są życiem osobistym. W przypadku blogu Marii Czubaszek możemy zakładać, iż każda rozmowa między Panią Marią a córką sąsiadki naprawdę miała miejsce. Autorka blogu Andzia i jej nieborak opowiada o swoim życiu i walce z chorobą, autorzy Zapisków z Granitowego Miasta przedstawiają historię Powstania Warszawskiego i innych epizodów II wojny światowej za pośrednictwem biografii nieznanych uczestników tych wydarzeń. Wszelkie przepisy, porady, reportaże również zakorzenione są w świecie rzeczywistym, jak w przypadku kulinarnego blogu Feeria smaku, czy dotyczącego sztuki i zabytków blogu O sztuce.

     Świat fantastyczny reprezentują blogi zaliczane do literackich i poetyckich. Na takich blogach, podobnie jak w przypadku powieści, czy poezji, autorzy tworzą literacką fikcję. Ich twórcy zajmują się pisaniem powieści, publikowanych we fragmentach i poezji. Na przykład Oliwia Pawlik, autorka blogu Bieberforever-stories w swoich postach publikowała fragmenty tworzonej przez siebie powieści, której bohaterami są Justin Bieber i Rose. I o ile postać Justina jest rzeczywista (istnieje w rzeczywistości, choć niekoniecznie posiada cechy przypisane jej przez autorkę blogu), to wszystkie opisywane wydarzenia są owocem wyobraźni nastoletniej blogerki. Innym rodzajem przedstawiania fantastycznego świata przedstawionego jest komiksowy blog Otisa (Cartoon Wars). Rysownik przedstawia na nim swoje własne „wariacje” na temat Gwiezdnych Wojen, bohaterami prawie każdego komiksu tego autora są postaci z kultowego filmu George'a Lucasa, nawet wątki inspirowane są akcją filmu.

Zauważcie moi drodzy, że od tego momentu posługuję się wypracowaną przez siebie typologią.

Tagi: blog
15:10, polonisty
Link Komentarze (6) »
czwartek, 17 stycznia 2013
Meryl Sawyer "Kuszenie losu"

Po przeczytaniu tejże książki, obiecałam sobie, że przyjrzę się uważnie jej autorce. Na obietnicy się skończyło, gdyż przetłumaczono chyba tylko trzy jej książki (dwie jakoś dawno temu) a jedno opowiadanie wydał Harlequin:( A już sobie smaku narobiłam…

Kuszenie losu wydano w 2010 roku. Jakoś nie mogłam znaleźć informacji, ile autorka ma lat, ale zdjęcia sugerują, że młodziutka to ona nie jest. Dodatkowo wyczytałam, że jest laureatką wielu nagród, i że jej książki znajdują się na listach bestsellerów. No więc czemu u nas nie tłumaczą jej książek? Ręce mi opadają, kiedy widzę nowy typ książek wyodrębniany przez wyd. Amber – romans erotyczny. Litości! Tłumaczą takie gnioty a dobrego thrillera nie:(

     Kuszenie losu trochę przypomina mi książki Iris Johansen, które bardzo lubię. I jak zwykle chodzi o głównego męskiego bohatera. U Johansen jest to zwykle jakiś tajny agent, komandos, żołnierz, zabójca. Tu mamy podobnie, tylko do bagażu doświadczeń bohatera, dorzuciła jeszcze autorka traumatyczne dzieciństwo. Meryl Sawyer stworzyła bohatera potencjalnie niezdolnego do odczuwania emocji – idealnego zabójcę, i tak pokierowała akcją, by pokazać czytelnikom, jak stopniowo otwiera się on na nowe uczucia. Niestety tak skupiła się ona na Loganie McCordzie, że chyba już jej energii zabrakło dla Kelly. Bohaterka wyszła jej dosyć przeciętna. I prawda jest taka, że prawie do połowy książki nic się szczególnego nie dzieje, ale za to trzyma nas w napięciu. To jedna z rzeczy, które najbardziej cenię u pisarzy – umiejętność grania na emocjach czytelnika i budowania napięcia. Można wymyślić wspaniałą opowieść, ale jeśli nie umie się jej „sprzedać” czytelnikowi, to jakby czytać książkę telefoniczną. I tu mamy takie właśnie stopniowanie napięcia – nic się nie dzieje, ale w bohaterach szleją emocje a my przeczuwamy, że coś się niedługo wydarzy, i czekamy z niecierpliwością.

      Kelly Taylor jest redaktorem naczelnym małej gazety w Sedonie. Posadę tę przejęła po schorowanym dziadku. Kelly wcześniej pracowała w największej nowojorskiej gazecie, ale zrezygnowała, po tragicznej śmierci męża i po skandalu jakiego była ofiarą – opublikowała artykuł oparty na nieprawdziwych informacjach, w wyniku czego pewna kobieta popełniła samobójstwo (jak ta pielęgniarka od Kate i Williama). Dawny przyjaciel z Nowego Jorku zleca Kelly napisanie artykułu, który może otworzyć jej drzwi powrotne na szczyty kariery dziennikarskiej. Kelly ma zbadać sprawę zniknięcia adoptowanego syna pewnego wpływowego senatora mieszkającego w Sedonie. Zniknięcie miało miejsce wiele lat temu, ale chłopczyka – teraz już dorosłego mężczyzny, nie odnaleziono. Informatorzy z Nowego Jorku przekazali gazecie informacje, że ów zaginiony odnalazł się – jest komandosem, antyterrorystą w Afganistanie. Dziennikarka rozpoczyna poszukiwania Logana, by przeprowadzić z nim wywiad. Loganowi to odpowiada, gdyż chce, by ktoś przedstawił sprawę z jego punktu widzenia. W tym czasie Kelly dowiaduje się, że jej zmarły mąż miał kochankę i dziecko. W katastrofie samolotowej zginął on i ta kobieta, osierocając chłopca. Kelly chce lecieć do Wenezueli, by adoptować chłopca. Namawia Logana, który zna język i kraj, by jej pomógł… namawia go też na ślub, ale to szczegół. Problem w tym, że ktoś chce zabić Logana (i nie są to terroryści, którzy wyznaczyli nagrodę za jego głowę, ani bossowie wenezuelskiej mafii, którym pokrzyżował szyki). Okazuje się, że przybrana rodzina Logana wcale nie jest taka idealna. To prawdziwe siedlisko podstępnych intrygantów, kłamców… i morderców?

Bardzo polecam.

15:17, polonisty
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 14 stycznia 2013
BLOG - tematyka

     Zakres tematyczny blogów jest niejednolity, obejmuje swoim zasięgiem różnorodne obszary zainteresowań ich autorów.

    Nic nie ogranicza blogerów, mogą pisać o swoich przeżyciach, chorobach, przemyśleniach dotyczących świata, poglądach politycznych, ale mogą też zamieszczać na blogach przepisy kulinarne, cudze biografie, informacje dotyczące np. różnych marek piwa albo zabytków i dzieł sztuki, lub może to być też  tworzenie literackiej fikcji – czegoś zbliżonego do powieści w kawałkach.

     Na przełomie 2004 i 2005 roku Anna Michalak[1] przeprowadziła badania autorów blogów dotyczące m.in. tematyki. Zgodnie z ich wynikami 28% badanych zaznaczyło, że w swoim blogu opisują codzienne wydarzenia i odczucia dotyczące ich życia prywatnego. Tego typu zapiski przypominają typowe pamiętniki, kolejne godziny w ciągu jednego dnia to nowe wydarzenia, nowe rozterki i problemy, inni ludzie, to wszystko wydaje się warte uwiecznienia.

20% osób stwierdziło, że blog umożliwia im rozwijanie zainteresowań, pokazanie wszystkim, czym można się zajmować, np. gotowaniem. Dla ludzi piszących o swoich zainteresowaniach blog staje się miejscem sprawozdawczym, informuje o tym, gdzie ktoś przebywał każdego dnia, co zdążył zobaczyć, jakich poznał ludzi. Jeśli osoba posiada osobisty komputer lub telefon z dostępem do internetu, jest w stanie informować innych na bieżąco o swoich poczynaniach.

16% ankietowanych odpowiedziało, że piszą na tematy związane z własnymi przemyśleniami dotyczącymi religii, kultury, życia politycznego, miłości i pracy. Osoby piszące takie blogi w głównej mierze umieszczają dłuższe wypowiedzi, które są najczęściej w formie esejów. Poruszają w nich ważne dla nich samych kwestie życiowe, szukają przyczyn, próbują analizować i pragną poznać zdanie innych, zależy im na wymianie poglądów.

14% badanych traktuje swoje blogi, jako miejsce gdzie mogą zaprezentować własną twórczość artystyczną, literacką, poezję. Przykładem takiego blogu jest Klara Izabeli Kuny będący blogiem-powieścią.

Tyle samo procent ankietowanych (14%) stwierdziło, że ich blogi dotyczą innych zagadnień, ściśle ich interesujących takich jak seks, homoseksualizm, anoreksja czy bulimia.

Tylko 8% badanych stwierdziło, ze tematyka ich blogu dotyczy głównie przeszłości, wspomnień, często bolesnych, z którymi się nie pogodzili, do których często powracają.

        Jak można zauważyć, blog stał się miejscem zupełnie autonomicznym, uwalniającym od ograniczeń świata zewnętrznego, osób dorosłych, rodziców nauczycieli, pracodawców. Daje poczucie swobody, możliwość wypowiedzenia się bez żadnych ograniczeń. Blogowicz uzyskuje niezależność, może pisać i działać, tworzyć komunikaty pod wpływem chwili, nie zważając na ograniczenia, język, kulturę osobistą, zwyczaje, konwenanse społeczne.

 

 

 

 

 

[1] Michalak Anna, 2007, Społeczne uwarunkowania zjawiska blogów, [w:] Agnieszka Janiak, Wanda Krzemińska, Anna Wojtasik-Tokarz (red.), Przestrzenie wizualne i akustyczne człowieka. Antropologia audiowizualna jako przedmiot i metoda badań, Wrocław: Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji TWP

Tagi: blog
16:55, polonisty
Link Komentarze (5) »
niedziela, 13 stycznia 2013
Nora Roberts "Lasy w płomieniach"

Seria książek Nory Roberts, wydawana przez Świat Książki, jest bardzo dobra. Poprzednio pisałam o Poszukiwaniach, dziś o Lasach w płomieniach.

I pierwsze, co chcę powiedzieć, to że nie podoba mi się tłumaczenie tytułu. I nie chodzi tu o dosłowność, czy zgodność z oryginałem, ale o sam tytuł. No bo serio? Lasy w płomieniach??? To co to jest, nagłówek w tabloidzie? Nora pisze romanse, nawet jeśli więcej tu sensacji, to nadal jest romans, a co ma do rzeczy las… nie las jest tu najważniejszy przecież:( A oryginalny tytuł to Chasing fire.

A druga ciekawa rzecz, to zawód strażaka-spadochroniarza. Przekopałam się przez internet i w Polsce nie znalazłam czegoś takiego. Strasznie mnie to zaintrygowało. No wiecie, strażak wyskakujący z samolotu w sam środek pożaru. Pożaru lasu, oczywiście. Niesamowita rzecz. Prawdopodobnie w Polsce mamy za mało lasów, żeby mieć takich skoczków. Amerykańscy strażacy w letnim sezonie przenoszą się do specjalnych baz lotniczych, na terenach najbardziej zagrożonych pożarami lasów – zachodni brzeg USA, Alaska… i w razie potrzeby skaczą w pobliże pożaru i gaszą go; wycinając drzewa, kopiąc rowy, polewając wodą. Do takich oddziałów należą tylko najwytrzymalsi – ci, którzy ukończyli morderczy kurs przetrwania (obóz w lesie, wędrówki z pięćdziesięciokilowym plecakiem, całodzienne wycinanie drzew, tory przeszkód, skoki i treningi do skoków ze spadochronem).

     Rowan Tripp jest takim właśnie strażakiem-skoczkiem, jest córką legendarnego Lucasa „Iron Mana” Trippa - też strażaka. Rowan, poza tym że gasi pożary, jest też instruktorką na obozie dla rekrutów. W poprzednim sezonie, podczas gaszenia wydarzył się straszny wypadek. Partner w skoku Rowan – Jim, popełnił błąd i podczas skoku wleciał prosto w płonące drzewa – nie przeżył. Wszystkich w bazie bardzo to dotknęło. Kochanka Jima, obozowa kucharka, obwiniła Ro i resztę ekipy. Po roku, gdy dziewczyna wróciła do pracy, okazało się, że urodziła córeczkę Jima. Kobieta potrzebuje pieniędzy i pracy, jednak jej wrogość w stosunku do Rowan i szalone zachowania (oblanie pokoju Ro zwierzęcą krwią) powodują, że zostaje zwolniona. A w obozie źle się dzieje, wszyscy mają dziwnego pecha – doznają przykrych urazów. W lesie, podczas pożaru, Ro znajduje zwłoki kobiety. Dodatkowo ktoś niszczy niezbędny strażakom sprzęt. Ktoś sabotuje akcje gaśnicze, co może skończyć się tragedią. W ekipie jest kilku nowicjuszy, a wśród nich Gulliver „Szybkie Stopy” Curry, przystojny szybkobiegacz, który podbija serce Ro. Pozostali strażacy też mają przezwiska – Elf, Cards, Szwedka, Farmer itp. Ro i strażacy muszą szybko dowiedzieć się, kto życzy im śmierci w płomieniach, bo inaczej może wydarzyć się kolejna tragedia.

Polecam:)

18:09, polonisty
Link Komentarze (5) »
środa, 09 stycznia 2013
Agnieszka Lingas-Łoniewska "Szósty"

Trylogii nie mogę się doczekać, to chociaż Szóstego przeczytałam!

    Mam nadzieję, że to, na co czekam jest równie dobre:) W zasadzie mało jest polskich autorek piszących rasowe thrillery romantyczne – rasowe podkreślam. Dlatego wielki szacun dla pani Lingas-Łoniewskiej. Tu mamy wszystko – zbrodnia, zabójczo przystojny policjant, obezwładniające uczucie, krew, niebezpieczeństwo i zaskakujący koniec. Najlepszy jest oczywiście główny bohater, czyli Marcin. Jest on dowódcą specjalnej jednostki śląskiej policji – do zadań specjalnych. Dobrze zbudowany, nieziemsko przystojny i słodki jak cukiereczek. Dla miłości swego życia gotów jest na wszystko. I całą tę sielankę przerywają wstawki zawierające myśli seryjnego mordercy, te fragmenty kompletnie odbiegają od całości i tylko potęgują napięcie. Pod koniec książki właściwie to te momenty są już najciekawsze. Tylko ja bym chciała więcej szczegółów śledztwa, no wiecie, czy u nas to wygląda tak samo jak CSI Miami??? DNA, odciski palców, bazy danych? A akcja naprawdę trzyma w napięciu, w pewnym momencie już wiadomo, że „morderca jest wśród nich” i człowiek nerwowo wczytuje się w opisy policjantów:) a tam nic… Ja niestety obstawiałam źle:(

      Seryjny morderca porywa zielonookie blondynki, które, po sześciu dniach więzienia, zabija. Dowódca ŚGŚ Marcin Langer tropi zabójcę. Do jego grupy przyłącza się Alicja, która ma określić profil psychologiczny poszukiwanego. Kobieta od pierwszej chwili wydaje się policjantowi znajoma. Parę łączy tajemnicza i trochę mistyczna przeszłość;) Morderca zaś wydaje się nieuchwytny, nie zostawia żadnych śladów a Alicja niepokojąco pasuje do profilu jego ofiar. To tylko kwestia czasu, kiedy morderca obierze sobie naszą panią policjant za cel. A między nią a Marcinem wybucha gorące uczucie (jest tam taki „łóżkowy” dialog, który mnie rozwalił, wiecie typu; ”-było ok.? – mogłoby być lepiej, ale popracujmy nad tym…” i siup w pielesze), czy ci dwoje uwierzą, że połączyło ich przeznaczenie? No i czy morderca nie zadusi Alicji? W sumie ta historia powinna mieć ciąg dalszy, każdy kto przeczytał zrozumie dlaczego.

Polecam i oczekuję na Zakręty losu:)

poniedziałek, 07 stycznia 2013
BLOG - intencja komunikacyjna

 

Charakterystyczną cechą blogowiczów jest szeroko rozumiana autoprezentacja. W sposób mniej lub bardziej świadomy każdy piszący blog tworzy postać, która posiada cechy wspólne z jej twórcą. Z kolei niektórzy nadawcy blogowi traktują posiadanie blogu, jako kolejne wyzwanie w drodze do sukcesu. Ich celem jest zdobycie sławy, która mierzona jest przede wszystkim liczbą odwiedzin i komentarzy. Specyficznym rodzajem blogerów są ci, którzy traktują blog jako przestrzeń artystyczną i zamieszczają w niej swoje dzieła.

Posiadanie blogu pozwala jego twórcom zaspokoić wiele potrzeb m.in. gratyfikacji ego (pisanie jest znakomitym usprawiedliwieniem dla egocentryzmu), antydepersonalizacji (pozwala na stworzenie miejsca odzyskania indywidualizacji postów i wyznawanych wartości), przynależności (uczestnictwo w specyficznej i elitarnej grupie społecznej), władzy i samorealizacji (rozwój zainteresowań oraz możliwości)[1].

Według ankiety, przeprowadzonej wśród blogerów na stronie www.blox.pl, większość ankietowanych stwierdziła, że nie pisze na tematy bardzo osobiste: intymne, rodzinne, takie jak życie erotyczne bądź dramaty życiowe, unikają poruszania spraw służbowych, nie podają także danych osobowych umożliwiających identyfikację[2]. I od tego są jednak odstępstwa, jak chociażby zdobywca wyróżnienia w nagrodzie Bloger Roku 2010 w kategorii Ja i moje życie – blog pt. Andzia i jej nieborak*, prowadzony przez kobietę chorą na raka. Z drugiej strony blogerzy piszą po to, aby zdobyć czytelników. Mówią w subiektywny sposób o różnych sprawach i swoim życiu, są jednak tematy, których nie podejmują.[Statystyki podejmowanych tematów, w jednym z kolejnych wpisów]

Blog jest w dużej mierze pisaniem z myślą o udostępnianiu na forum publicznym. Jeśli przyjąć, że blogi to tradycyjne dzienniki przekształcone przez nowe medium, to trzeba podkreślić, że zmienia ono ich strukturę. Pragmatycznie rzecz ujmując, blogi spełniają odmienne funkcje komunikacyjne niż teksty, w których jakoby są zakorzenione. Zakładają komunikację nie do wewnątrz, lecz na zewnątrz. Blogi, w zasadzie, można by traktować już jako medium, służą przecież do promowania nowych marek, firm, produktów, są kanałem komunikacji instytucji z klientami, służą politykom jako perswazyjne narzędzie przekazywania informacji.

 

 

 

*Andzia niestety swoją walkę z rakiem przegrała...

[1] Cywińska-Milonas Maria, 2002, Blog (ujęcie psychologiczne), [w:] Piotr Marecki (red.), Liternet. Literatura i Internet, Kraków: Wydawnictwo Rabid, [Tekst dostępny także na www.retsat1.com.pl/walczak/blogi.doc]

[2]Gumkowska Anna, Maryl Maciej, Toczyński Piotr, 2009, Blog to…. blog. Blogi oczyma blogerów. Raport z badania jakościowego zrealizowanego przez Instytut Badań Literackich PAN i Gazeta.pl, [w:] Danuta Ulicka (red.), Tekst (w) sieci. Tekst - Język - Gatunki, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne

Tagi: blog
23:48, polonisty
Link Komentarze (8) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
Tagi
stat4u