blog o książkach
RSS
piątek, 18 października 2013
Faith Hunter "Zmiennoskóra"

Świat jest niesprawiedliwy, wydawnictwa bezduszne, a ja znów to zrobiłam… Mam talent do wyłapywania serii:( Czemu ONI nie ich kontynuują?! Jeżeli część pierwsza wydana została w czerwcu 2012, to już powinna pojawić się dwójka! Chyba wydawnictwo powinno wiedzieć, że tłumaczy serię???

Czy ja wspominałam kiedyś o Anicie Blake? Bo całego wpisu chyba jeszcze tu nie popełniłam… Jakoś wydawnictwo Prószyński nie wydaje kolejnych tomów!!! No ok. jest ich z 18 (a dopiero na 8 jesteśmy), ale jak się powiedziało A to trzeba dociągnąć do S… Nie o Anicie chcę jednak opowiedzieć, ale mi się skojarzyły te powieści. Dosyć podobne są – podobny koncept. Obie należą do gatunku urban fantasy i obie opowiadają o łowczyniach wampirów. Tylko te łowczynie są „czymś innym”. Anita jest nekromantką, a Jane - Bestią.

Książkę łatwo jest mi polecać, bo czyta się ją szybko i przyjemnie, choć tłumaczenie czasem jakby szwankuje. Nie jest to może jakiś rewolucyjny koncept, są wampiry, zmiennokształtni, czarownice. Niby same znane dziwy, ale w jakiś sposób innowacyjne. Nie ma kopiowania, ale też nie czuje się, że coś jest udziwnione na siłę, byleby tylko się wyróżnić. Niezła, spójna fabuła. Tylko w 4 częściach (ja wiem o 4, jak będzie 18 to się zapłaczę – lubię kończyć, jak już zaczęłam).

Książka opowiada o zmiennokształtnej, jakoś nigdy nie zastanawiałam się nad tym, że nazwa ta sugeruje, że dana osoba może zmieniać kształt, że w sumie nie musi zmieniać się tylko w jeden gatunek zwierzaka, ale we wszystkie… Jane mówi o sobie zmiennoskóra, też dobrze. Tak więc nasza bohaterka może być dowolnym zwierzakiem, ale preferuje kotki. Niestety na odwieczne pytanie, skąd wzięły się wampiry, w tomie pierwszym nie znajdziemy odpowiedzi:) Skąd się wzięły inne dziwadła, też zresztą nie, ale Jane jakoś wyjątkowo interesuje się genezą krwiopijców.

Jane Yellowrock otrzymuje zlecenie zabicia zdziczałego wampira. Jedzie do Nowego Orleanu, by je wykonać. Za wywiązanie się z umowy w ciągu 10 dni, Jane otrzyma premię, czas wiec goni a wampirza polityka bruździ. Wampiry wyczuwają, że Jane jest inna, że nie jest człowiekiem i reagują na nią dość agresywnie – przynajmniej z początku, później raczej mają ochotę skosztować jej krwi. Bestia Jane- dzika i niepokorna kocica- lubi przejmować kontrolę nad ciałem w trudnych momentach, nad ich ciałem, gdyż Jane dzieli ciało z Bestią. Jane ma bardzo wyczulone zmysły, jednak i jej i Bestii trudno jest wyczuć zapach odszczepieńca, zupełnie jakby dziki wampir zmieniał zapach… jakby stawał się za każdym razem kimś innym, różnymi osobami… jakby był zmiennokształtnym. Jane nie chce uwierzyć, że mordercą może być ktoś taki jak ona, woli wierzyć w zdziczałego wampira, magię i inne wytłumaczenia. Jednak mimo wątpliwości kobieta co noc przemierza miasto pod postacią wielkiego kota, bądź sowy, w poszukiwaniu ulotnych tropów. Czy uda jej się trafić do kryjówki wampira, zanim ten zabije kolejne osoby, i to nie tylko śmiertelnych – wamp poluje też na inne wampiry… i czy Bestia nie będzie chciała przejąć kontroli nad Jane?

Kurcze, dopiero teraz widzę, jak trudno przedstawić tę fabułę… jak się czytało, to się tak nie gmatwało…

Polecam, ale trzeba się uzbroić w cierpliwość:(

18:04, polonisty
Link Komentarze (2) »
piątek, 11 października 2013
Danuta Awolusi "Na wysokim niebie"

Nie wiem, czy pisania można się nauczyć. Zawsze wydawało mi się na przykład, że malowania można, ale czegoś i tak będzie brakować. Pewnie z pisaniem jest podobnie, liczy się warsztat i talent.

Lubię kiedy słowa same płyną, kiedy idealnie się układają, bez kantów i zastanawiania się, czy są dobrze użyte. Lubię kiedy autor bawi się słowami, gra z czytelnikiem i nie traktuje go jak głupiego. Lubię kiedy stawia zadania przed czytelnikiem i lubię kiedy tym zadaniom udaje mi się sprostać. Lubię kiedy pisarz umie przedstawiać emocje, kiedy logicznie prowadzi akcję i gdy umiejętnie buduje napięcie.

Lubię książkę Danusi Na wysokim niebie. To wszystko powyżej można powiedzieć właśnie o niej. Co do warsztatu nie miałam wątpliwości, regularnie czytuję jej blog… i jeszcze to opowiadanie z Blogerzy książki piszą. Talentu także tu nie brakuje. Mogło by być trochę dłużej, temat można by bardziej docisnąć, ale jak na debiut, to jest rewelacyjnie.

Jakieś trzynaście lat temu przeczytałam Most do Terabithii Katherine Peterson - trochę podobną powieść, i spłakałam się jak bóbr. W tym przypadku – czytając Na wysokim niebie, też sobie popłakałam. Na wysokim niebie, to nie jest powieść jaką bym świadomie wybrała na obecnym etapie mego żywota. To nie fantastyka, ani kryminał, ani komedia, kurcze nawet nie romans historyczny. Ale na dobre książki czasem wpada się przez przypadek (choć tu przypadku nie było). To obyczajówka chyba, tak trochę grawitująca ku młodzieży? Dramat?

Autorka porusza w niej bardzo rzeczywisty i aktualny (niestety) problem. Właściwie cały szereg problemów dotykających dzieci – bieda, nietolerancja wśród rówieśników, niekompetencja nauczycieli i pedagogów, agresja… Książka ta przypomina, że szkoła uczy przede wszystkim radzenia sobie w życiu i wśród rówieśników. Ale pokazuje też nam prawdziwą siłę ducha, siłę przyjaźni i siłę literatury:)

Ania jest bardzo zaniedbanym dzieckiem. W szkole wszyscy z niej kpią, prześladują ją i unikają jej towarzystwa. Oskarżają o najgorsze, tylko dlatego że jest brudna, zaniedbana i pochodzi z biednej rodziny. W domu nikt nie zwraca na nią uwagi. Dziewczynka znajduje swój azyl w świecie literatury. Dzięki książkom zaprzyjaźnia się z panią bibliotekarką, jedyną osobą, która nie patrzy tylko na powierzchowność, lecz dostrzega zalety Ani. Bohaterka pomału wychodzi ze swojego kokonu bezpieczeństwa, podejmuje wyzwania, znajduje przyjaźń i akceptację, podejmuje działania, które mogą ją wiele kosztować – może wiele zyskać, ale i wiele stracić. Jednak Ania to mądra dziewczynka, potrafi pomóc nie tylko sobie, ale i innym. Znajdzie szczęście? Przeczytacie, zobaczycie.

POLECAM BARDZO!!!

Jakiś aktor powiedział kiedyś, że trudniej jest rozbawić widza, niż zmusić do płakania. Więc oto kolejne zadanie przed autorką. Danusiu nie waż się przestawać pisać!!! Robisz to świetnie, spraw by następnym razem czytelnicy płakali z radości!!!

Bardzo dziękuję autorce, za możliwość przeczytania tej książki. Premiera już 16 października!!!

22:51, polonisty
Link Komentarze (6) »
wtorek, 08 października 2013
...

Odeszła mistrzyni.

Jest mi tak smutno, że aż nie wiem co napisać…

Nigdy nie ukrywałam, jak ważna jest dla mnie Joanna Chmielewska i jej twórczość.

Niedawno znów zaczęłam Krokodyla z kraju Karoliny

Przede mną jeszcze tylko jedna nowa książka Joanny Chmielewskiej, wydana ostatnio Zbrodnia w efekcie...

I choć ostatnie powieści nie były tak dobre jak te pierwsze, to i tak będzie mi Jej brakować.

Odeszła mistrzyni.


00:36, polonisty
Link Komentarze (1) »
Tagi
stat4u