blog o książkach
RSS
niedziela, 30 października 2011
Linda Howard "Dość już łez"

  Ludzie! Ale się spłakałam! Niby książka sensacyjna, klasyfikowana jako thriller romantyczny, ale jaki dramat!!! Romans jest tu na drugim, jeśli nie na trzecim, planie. A na pierwszym - matka i dziecko.

    Dziesięć lat po porwaniu jej maleńkiego synka, Milla nadal nie przestaje go szukać. Mąż już dawno od niej odszedł, ona sama rzuciła pracę i założyła organizację, pomagającą ludziom szukać ich zaginionych bliskich, ale nadal uparcie szuka syna. Rodzina i przyjaciele odsuwają się od niej, nie rozumiejąc jej obsesji. Nalegają by dała spokój a ona nie może. Musi dowiedzieć się co stało się z jej dzieckiem, czy jeszcze żyje...  Po dziesięciu latach trafia na trop. Wynajmuje tajemniczego Diaza (najemnika? byłego agenta?), by pomógł jej odszukać człowieka, który przed laty napadł na nią i porwał jej synka. I tu akcja się rozkręca, emocje, adrenalina, niebezpieczeństwo, gorący romans Diaza i Milli, pościgi, trupy, zdrady i duże pieniądze. Aż w końcu znajdują prawnika, który załatwiał adopcje porwanych dzieci, w tym synka Milii. Kobieta jedzie do niego, facet już nie żyje a w jego dokumentach brakuje  właśnie teczki zawierającej akta syna Milii. Nie umiem opisać tego tak emocjonalnie jak pani Howard... Otóż akta zabrał Diaz, gdyż nie chciał narażać dzieciaka na szok wywołany wiadomością, że jego rodzice kupili go od porywacza. Milla, jak się o tym dowiaduje, każe mu się wynosić ze swego życia. Odnajduje adres rodziny i jedzie tam aby... no właśnie... aby legalnie przekazać im prawa rodzicielskie. Ona już od dawna zdawała sobie sprawę, że po dziesięciu latach nie może niszczyć życia chłopcu. Czyli całe to poszukiwanie, w pewnym momencie przeradza się tylko w upewnienie się, czy chłopiec żyje i czy nie dzieje mu się krzywda. I ta scena, gdy ukryta w samochodzie obserwuje syna a potem jedzie do jego przybranych rodziców z dokumentami...

 

    Naprawdę warto przeczytać tę książkę tylko dla tego momentu. Choć cała jest świetna. Bardzo lubię tę autorkę z afajne kreacje bohaterek.

Polecam!

sobota, 29 października 2011
John Flanagan "Halt w niebezpieczeństwie. Zwiadowcy. Księga 9"

http://zwiadowcy.kipme.pl/juzerart/zdjecia/podglad/mapa-krolestwa-araluenu/14518.html "- Co trzeba zrobić,żeby wygonić bydło z zagrody? - spytał Horace.  - Trzeba je wystraszyć. Przerazić. Jak już się krówki ruszą, wskoczymy na koń i pognamy je na Skottów. - objaśnił Halt. Przechadzał się pośród zwierząt, które spoglądały nań bez zaciekawienia. Pchnął jedną z krów. Wrażenie było takie, jakby próbował przesunąć dom. Zamachał rękami. - Sio! - zawołał. Krowa wypuściła głośno wiatry, lecz poza tym, ani drgnęła. - Ale ją przestraszyłeś - zaśmiał się Horace. Halt zerknął na niego spode łba. - Zdejmij płaszcz [maskujący]. Może wpadną w popłoch, kiedy nagle zobaczą takiego drągala. - rzekł kwaśno. Horace uśmiechnął się i zdjął płaszcz, lecz na stadzie nie uczyniło to żadnego wrażenia. Jedna czy dwie krowy łypnęły na niego okiem. Kilka innych puściło wiatry. - Zauważyłeś? Robią to dosyć często - zauważył. _ Może jeśli uda nam się ustawić je wszystkie zadami do napastników, zdmuchną ich z powrotem tam, skąd przyszli?" "

 

     Czas na recenzję kolejnej serii, tym razem młodzieżowej. Zwiadowcy Johna Flanagana, jak do tej pory, składają się z 9 części. Ostatnio wydaną jest Halt w niebezpieczeństwie a kolejna ukaże się już na początku przyszłego roku.

 

    Lektura tejże książeczki (300 str.) zmusiła mnie do refleksji na temat dzisiejszej literatury dla młodzieży. Jak ja byłam w ich wieku... Właściwie nikt mi nigdy nie wybierał książek, nie zabraniał czytać pewnych pozycji, ale wiedząc, co jest teraz wydawane, sama bym zabroniła swemu dziecku czytać pewne rzeczy. Nie podobają mi się współczesne książki dla młodzieży. Ogólnie to dzieci mało czytają i tylko to co jest modne, najlepiej żeby jeszcze film był, a w Polsce nie ma czegoś takiego jak reklama książek dla dzieci... ani dla dorosłych. Smuci mnie kultura czytelnicza dzisiejszej młodzieży  i z prawdziwą czułością patrzę na tych nielicznych, poukrywanych po kątach w empiku, młodych ludzi, czytających sobie nowości wydawnicze :)


    Zwiadowcy to oczywiście fantasy. Głównym bohaterem jest Will, którego poznajemy w pierwszej części (Ruiny Goranu), jako małego chłopca, przyjętego na ucznia zwiadowcy. To bardzo popularny motyw, nieletni bohater terminujący u surowego ale sprawiedliwego mistrza - mistrza nie tylko z nazwy, bo zazwyczaj nauczyciel bohatera jest najlepszy spośród przedstawicieli danego zawodu. Świat przedstawiony powieści stylizowany jest na średniowieczną Anglię i, poza nielicznymi dziwnymi stworzeniami, pozbawiony magii. Oto mapa Araluenu - nazwy krain i kształt coś mi przypominają: 

    Gdy go poznajemy, Will, który jest sierotą, jest już w odpowiednim wieku by rozpocząć naukę jakiegoś fachu. Jego zdolności dostrzega Halt i przyjmuje na ucznia. Nie każdy bowiem może zostać zwiadowcą. Trzeba mieć wrodzone zdolności, umiejętność skradania się, bezszelestnego poruszania, tropienia, strzelania z łuku...

  W dziewiątej części, Will (który już od jakiś dwóch powieści jest samodzielnym zwiadowcą), jego mistrz oraz przyjaciel - rycerz Horace, tropią uciekającego przed nimi przywódcę niebezpiecznej sekty, mamiącego ludzi i wyłudzającego od nich bogactwa. Przywódca ten znany jest z poprzedniej części przygód Willa. Nasza drużyna ściga go, gdyż zabił brata Halta, króla Hibernii. Jednak starszy zwiadowca zostaje ranny zatrutą strzałą, Will zaś ściga się z czasem by sprowadzić do niego uzdrowiciela. Czy uda mu się uratować przyjaciela i pokonać oszusta?

    Fajna książka dla młodzieży, śmieszna, z wartką akcją, pewną dozą ukrytego dydaktyzmu, momentami wzruszająca, częściej zabawna, czyli to co poleciłabym młodym ludziom do czytania. Fakt istnienia stron fanklubów tej serii i forów jej poświęconych, skłania mnie do opinii, że chyba jednak dzieciaki ją czytają :)

Polecam!

sobota, 22 października 2011
J. D. Robb "Pociąg do śmierci"

pociag do smierci "Porucznik Eve Dallas musi ustalić, dlaczego ci, którzy uprzyjemniali życie sławnym i bogatym, stali się ich ofiarami."

 

   Pociąg do śmierci jest kolejną, po Śmiertelnej fantazji, częścią serii o przygodach porucznik Eve Dallas. Ostatnio skupiłam się na bohaterach a raczej na jednym, więc teraz może by napisać coś o akcji. :)

 

    Spodobał mi się i rozbawił opis pościgu za podejrzanym: 

"Pieprzony amator. Nie wrócił do domu, żeby ułatwić nam życie, tylko parę godzin później udał się do swojej byłej. Przyniósł jej kwiaty, które wyrwał z korzeniami ze skrzynki na ulicy. Nawet nie otrząsnął ziemi. - Facet z klasą - zauważyła Eve. - O, tak. - Jenkinson dojadł ciastko. - Nie wpuściła go do środka, ma widać więcej rozumu od niego, tylko wezwała policję, kiedy on krzyczał i walił w drzwi, brudząc ziemią korytarz. Gdy się tam pojawiliśmy, co zrobił? Wyskoczył przez okno w głębi korytarza. Leciał cztery piętra w dół, ale nie wypuścił z rąk tych cholernych kwiatów. [...] Widać Bóg nad nim czuwał, bo spadł na parę ćpunów stojących na ulicy - jeden zginął na miejscu, drugi jest nieźle pokiereszowany. Ale zamortyzowali upadek. [...] Rzuciliśmy się w pościg za nim. Ja zbiegłem po schodach pożarowych, a chyba nie muszę mówić, że przez tych pechowych ćpunów wszystko było zapaskudzone, Reineke wyszedł drzwiami. Zobaczył go. Dupek biegł przez kuchnię chińskiej restauracji, czynnej całą dobę, potrącając ludzi, którzy przewracali się z krzykiem. A ten k*** uciekał i rzucał w nas czym popadnie, garnkami, żarciem i Bóg wie czym jeszcze. Reineke pośliznął się na jakiejś brei i wyłożył jak długi. [...] Skierował się w stronę  burdelu, ale jak wykidajło zobaczył zakrwawionego szaleńca, to zasłonił sobą drzwi. Wykidajło był zbudowany jak czołg, więc dupek odbił się od niego jak piłka do kosza od obręczy. Wyrzuciło go w górę. A po chwili spadł prosto na mnie. Jezu, jestem cały umazany krwią tamtych ćpunów."

    Eve prowadzi śledztwo w sprawie dwóch morderstw, popełnionych na osobach świadczących bardzo luksusowe usługi bardzo bogatym klientom. Oczywiście, jak zwykle, pomaga jej boski mąż - Roarke. Już na początku śledztwa pani porucznik domyśla się, kto jest mordercą. To i fakt, że policjanci nie mogą zebrać wystarczających dowodów by aresztować podejrzanych, tylko podwyższa napięcie. Na jaw wypływają wcześniejsze ofiary zbrodniczej pary przyjaciół, w sumie siedem osób, a mordercy zaczynają uderzać coraz częściej i coraz zuchwalej. Eve nie może jednak za wcześnie ich zamknąć, gdyż podejrzani należą do elity bogaczy, mają wpływowych przyjaciół i rodziny oraz czyste kartoteki. Dopiero gdy biorą na celownik samą panią porucznik, można zacząć zastawiać na nich pułapkę.

   Naprawdę napięcie trzyma do samego końca. Arogancja i zuchwałość przestępców, którzy myślą, że dzięki dobremu urodzeniu i pieniądzom są lepsi od policji, sprawia, że książka budzi naprawdę spore emocje.

Polecam  na weekend:)

16:27, polonisty
Link Komentarze (4) »
czwartek, 20 października 2011
Alison Goodman "Eon. Powrót Lustrzanego Smoka"

eon       "Kobietom nie przysługuje miejsce w świecie smoczej magii. W powszechnym mniemaniu wprowadzają pierwiastek zepsucia do rzemiosła lorda Smocze Oko, nie posiadają też fizycznej siły i żelaznej woli, niezbędnej do zjednoczenia się ze smokiem."

 

 

 

Czy czytaliście ostatnio jakąś książkę fantasy, która kompletnie was zaskoczyła? W dzisiejszych czasach i dzisiejszej modzie na wampiry książki fantastyczne skonstruowane są w podobny sposób, wg gustu czytelnika (tam mi się zdaje) i tak by się dobrze sprzedać. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy zaczęłam czytać książkę Alison Goodman Eon. Powrót Lustrzanego Smoka. Zupełnie inny świat fantasy. Wymagała ta książka ode mnie dużego skupienia podczas czytania, jest w niej tak wiele nowych zjawisk, że przyswojenie ich mojej wyobraźni wymagało trochę energii. Przyznam że nie wiem od czego zacząć...

 

   Książka zainspirowana kulturą dalekiego wschodu, dla mnie odrobinę obcą, ale przez to bardziej intrygującą. Od razu zaznaczam, iż nie ma tu mowy o skośnych oczach, gejszach, czy innych rozpoznawalnych dla europejczyka symbolach wschodu. No może poza faktem panowania cesarza... Mnie zafascynowała kunsztowność opisu, autorka nie szła na łatwiznę, nie korzystała z utartych schematów, dla mnie dużo rzeczy było tu nowych i innych. Inne nazwy, inne wierzenia, kultura, system wartości i sposób spojrzenia przez pryzmat niewolnictwa. Nawet smoki, znane przecież z różnych opowieści, tutaj są inne. Autorka mogłaby pójść łatwiejszą drogą i przedstawić obraz smoka, jaki zakorzenił się już w wyobraźni czytelników. Ale nie, u niej smoki są niewidzialne, potężne, tajemnicze, przerażające i niesamowite. I nie są maszynami do zabijania, latającymi miotaczami ognia ale potęgą udzielająca swej mocy do walki z destrukcyjnymi siłami natury.

 

    Wokół tych stworzeń zbudowana jest akcja utworu. Widzieć je mogą tylko wybrani a kontakt z nimi i korzystanie z ich mocy wiąże się z pewnymi konsekwencjami. Smoków jest 12, ich ilość i symbolika zaczerpnięte są z chińskiego kalendarza. Przed pięciuset laty najsilniejszy z nich Lustrzany Smok znikł. Każdy z pozostałych stworów kolejno raz w roku wybiera sobie ucznia z 12 specjalnie szkolonych chłopców, którzy mają zdolność widzenia danego smoka. Przez 12 lat wybrany chłopiec pobiera nauki u swego lorda, związanego z jego smokiem, by po tym czasie, gdy cykl się zamknie, samemu zająć miejsce swego nauczyciela i przez rok, czerpiąc moc od sweg smoka, ujarzmiać siły natury.

    Głównym bohaterem jest Eon, sierota, kaleka, uczeń mistrza i przede wszystkim dziewczyna ukrywająca swą płeć, zdolna widzieć nie jednego a wszystkie smoki. Z racji swego kalectwa stoi na przegranej pozycji, z racji swej mocy ma szansę skusić smoka. Jednak nowy lord, którego panowanie dopiero się zaczęło, chce by wybrano jego faworyta, naznacza więc chłopca swą mocą. Perfidne plany Lorda Ido nie powodzą się, zaginiony smok wraca i wybiera kalekiego Eona, czyniąc go tym samym współwładcą równym sile Lorda Ido.

    Czy Eon zdoła ukryć swą płeć w pałacu cesarza pełnym zdrad i spisków? Czy podoła obowiązkom i czy nagle osiągnięta moc i bogactwo nie przewróci mu w głowie?

Trochę ta płeć gmatwa sprawę, bo Eon o sobie myśli w rodzaju żeńskim a mówi w męskim...

POLECAM!

Jest jeszcze  II cz. Eona.

Tagi: fantasy
20:44, polonisty
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 października 2011
J. D. Robb Śmiertelna fantazja

smiertelna fantazja

     J. D. Robb to pseudonim Nory Roberts. Pod tym nazwiskiem, autorka ta, znana raczej z romansów i thrillerów romantycznych, pisze książki science fiction. Choć w mojej prywatnej klasyfikacji nazwałabym je raczej futurystycznymi kryminałami ze szczyptą romansu.


   Do tej pory, na polskim rynku wydawniczym, ukazały się 33 książki z serii In Death. Ich głównymi bohaterami są: Eve Dallas - nowojorska policjantka i jej boski mąż, były przestępca - Roarke. Akcja toczy się w 2060 roku (tak około) w Nowym Jorku, czyli w czasach, których mamy jeszcze szansę dożyć ;) . Śmiertelna fantazja jest 33. z kolei książką z tej serii. Opisuje śledztwo w sprawie morderstwa młodego twórcy gier komputerowych. Zwłoki zostają znalezione w zamkniętym pokoju do gier a żadne z kamer i innych systemów bezpieczeństwa nie zanotowało by ktokolwiek wchodził do mieszkania ofiary. Śledztwo to jest trudne dlatego, gdyż mąż Eve znał zamordowanego i był jego konkurentem  w interesach. Ogólne są to bardzo dobrze napisane książki, świetnie poprowadzona fabuła, stopniowanie napięcia i świetne zakończenie, gdzie dobra policjantka po mistrzowsku rozprawia się z bandytą. Bardzo dobrze stworzone profile psychologiczne, zarówno tych dobrych bohaterów jak i przestępców.


   Jednak książki z tej serii zaliczam do fantastyki wcale nie dlatego, że akcja rozgrywa się w przyszłości, ani dlatego że pełno tam niesamowitych wynalazków i innych komputerowych gadżetów ale z powodu kreacji głównego bohatera, Roarka - mężczyzny jaki nie istnieje na tej planecie. Oto przedmiot westchnień każdej kobiety, która przeczytała jakąkolwiek książkę z tej serii. Niesamowicie bogaty multimiliarder, bajecznie przystojny, czarnowłosy, błękitnooki, wysoki i szczupły. Były przestępca, który dla miłości swego życia zszedł ze złej drogi i teraz pomaga policji łapać bandytów. Inteligentny, troskliwy, opiekuńczy - dba o stroje swej zaganianej żony czyli zna się na modzie, pilnuje by regularnie jadała i się wysypiała, spełnia każdą jej zachciankę - wystarczy by tylko o czymś wspomniała... limuzyna na przyjęcie dla znajomych? prywatny wahadłowiec  na księżyc? prezent dla dziecka? ok! Jednak w razie konieczności potrafi pokazać kto tu rządzi. Ponadto geniusz komputerowy, mistrz sztuk walk, znawca sztuki i czego tam jeszcze. Pomaga żonie rozwiązywać sprawy morderstw i jeszcze ma czas by zarabiać te ciężkie miliony, sprawdzać notowania na giełdzie, latać w interesach do Tajlandii czy na Marsa... Wierny jak pies, nawet nie pomyśli o zdradzie choć baby po prostu się na niego rzucają. I d e a ł !

     Podobny zestaw cech, choć nie w takim niesamowitym natężeniu, ma w zasadzie każdy męski główny bohater książek Nory Roberts. Najlepiej to zjawisko zaobserwować na przykładzie trylogii, których autorka ta ma w swym dorobku całkiem sporo... może lubi cyfrę 3?    Bohater będący niejako w centrum zainteresowania przybiera takie właśnie cechy rycerza na białym koniu: męski, przystojny, wrażliwy, inteligentny, kochający i bogaty - same zalety a jeśli są jakieś wady to ukazane jako takie słodkie błahostki. W następnej części, gdy zainteresowanie czytelnika przenosi się na innego mężczyznę a tamten staje się postacią drugoplanową, nagle odzyskuje cechy ludzkie; okazuje się fajtłapowaty, zapominalski, roztargniony, nerwowy itp.

Ale i tak boskiego Roarka nic nie pobije. Specjalnie przeprowadziłam wywiad z czytelniczkami tych książek i wszystkie zgodnie stwierdziły, że facet jest boski :) choć nierealny...

Polecam!

18:49, polonisty
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 10 października 2011
Joanna chmielewska "Dwie głowy i jedna noga"

Dwie głowy

    Strasznie ponura pogoda ostatnio, więc postanowiłam się rozweselić. Na niepogodę najlepsza Chmielewska. Ja już raz czytałam tę książkę, ale zapomniałam o czym ona jest... Zapomniałam, że ze wszystkich  książek pani Joanny ta jest najsmutniejsza :(    Taka melancholia mnie ogarnęła po skończeniu. Na myśl cisną się słowa piosenki Agnieszki Chylińskiej:

"Nie chcę żałować żadnych chwil, chociaż wiem, że nie było kolorowo. Nie chcę zostawić żadnych łez, chociaż wiem, że czasem bolało. Uśmiechnę się do swoich myśli, scałuję z ciebie cały blask. O tak... powoli zamknę w sobie przeszłość, pytając siebie raz po raz:

Czy warto było..."

Równolegle przedstawione są tu dwa wątki: kryminalny i uczuciowy. Pomijając odcięte głowy, kraksy samochodowe i ładunki wybuchowe ukryte w gipsowych popiersiach, ta powieść opowiada o miłości. I przyjaźni, akceptacji i cholernych skrupułach. Czy można walczyć o kogoś wbrew niemu i sobie samemu, odrzucać jakieś tam swoje zasady moralne na rzecz szczęścia, poświęcać uczucie, ale być w zgodzie ze swoim sumieniem???  Bo na początku ona ma męża a on problemy, potem ona już nie ma męża, za to on ma żonę. Po paru latach on nie ma żony a ona ma konkubenta i wydaje jej się, że jest zakochana, gdy uświadamia sobie, jak wielki to był błąd, on ma już drugą żonę... I znów później ona kogoś ma... A cały czas coś do siebie czują, cały czas zdają sobie sprawę, że to on/ona to właśnie ten/ta jedyny/a. Po latach, gdy bohaterka z niecierpliwością jedzie na spotkanie ze swoim przyjacielem-ukochanym zastanawia się czy to jest prawdziwe, czy w normalnym życiu, będąc ze sobą dzień w dzień też by się tak dobrze rozumieli, wspierali, kochali.

 

I zastanawiam się, czy on jest osobą prawdziwą ;)  Każdy kto zna twórczość Chmielewskiej, wie, że przemyca ona pewne wątki autobiograficzne... Ten jedyny, prawdziwy przyjaciel pojawia się już w "Całym zdaniu nieboszczyka", kiedy Joanna po wydostaniu się z lochu jedzie do Paryża, a tam pomaga jej tajemniczy przyjaciel, który w młodości nosił jej węgiel ubrany w smoking... czy garnitur jakiś... I mimo, że wygląda ona jak zombie, to on i tak zachwyca się jej urodą...

Ja tak lubię szczęśliwe zakończenia i tak się zastanawiam, czy gdyby nakichała na względy moralne i skrupuły, odbiła go którejś żonie, to czy byłaby szczęśliwa?

Pomijam tę kryminalną część, jestem w melancholijnym nastroju i wzniosłe uczucia bardziej do mnie przemawiają...

Polecam, jak wszystko Joanny Chmielewskiej :)

Tagi
stat4u