blog o książkach
RSS
środa, 25 września 2013
Katarzyna Michalak "Mistrz"

Nie Mistrz, a mistrzyni… tak można powiedzieć o autorce. Nadal jestem pełna podziwu, że pani Michalak odważyła się napisać tak odważną książkę. Jak już wspominałam, cieszy mnie, że potrafimy płynąć na fali zachodnich trendów. W sumie to moglibyśmy sobie kilka darować, np. modę na anioły, demony, wampiry i zombie… ale trudno.

W bibliotece złowiłam trzy nowe książki Katarzyny Michalak i wzięłam w ciemno. Jedną, w ładnej czarnej okładce, zaczęłam od razu i, po kilku pierwszych stronach, dokładnie obejrzałam tę okładkę, przeczytałam opisy i upewniłam się, czy to ta sama pani Michalak, którą przecież znam… ta od Jagódki, Poziomki, Poczekajki??? Na tych pierwszych stronach biją po oczach odważne sceny seksu, znane raczej z powieści amerykańskich. Byłam zaskoczona i zaintrygowana i zostało mi to jeszcze długo po odłożeniu książki. Oj nie tylko ze względu na te sceny…! Ale całokształt. Świat pełen bogactwa, przepychu, zawiści i brutalności. Świat mafii, narkotyków, broni i… namiętności. Przystojni mężczyźni, piękne kobiety, sceny namiętnego seksu i tortur. I syndromu sztokholmskiego, bardzo subtelnie zamaskowanego i teoretycznie usprawiedliwionego, bo kto by się oparł pięknemu, bogatemu, inteligentnemu, mrocznemu, wysportowanemu, seksownemu porywaczowi. No kto?

Sonia wraca nocą z zajęć, trochę się boi i w sumie ma czego. W przejściu podziemnym natyka się na przerażającą scenę, która zmieni jej życie na zawsze. Z naprzeciwka biegnie człowiek, gonią go czterej mężczyźni, z drugiego końca przejścia wyłaniają się kolejni czterej. Mężczyzna jest w pułapce a Sonia razem z nim. On popełnia samobójstwo a ona zostaje porwana, pobita, postrzelona, nafaszerowana narkotykami i lekami i uprowadzona do bajecznej willi na wyspie na morzu Śródziemnym. A wszystko to, bo była w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie… Piękny i mroczny Raul De Luca natknąwszy się na młodziutką Sonię, przypadkowo będącą w towarzystwie kuriera, bije ją, porywa, strzela do niej i podaje narkotyk a ona zakochuje się bez pamięci… w nim.

Akcja jest ciekawa, wartka i zaskakująca. Zakończenie nie jest przewidywalne, następują nagłe zwroty. Ja wolałabym konwencjonalne zakończenie, nie napiszę czemu. To zakończenie sprawia, że nie jest to zwykły romans z sensacją w tle. Weźcie i przeczytajcie, serio!

POLECAM:)

wtorek, 17 września 2013
Małgorzata J. Kursa "Niespodziewany trup"

Pochwaliłam dzień przed zachodem słońca, niestety. Cofnęliśmy się do czasów Teściowej…, albo raczej do poziomu Teściowej… Taka szkoda, naprawdę liczyłam, że kolejne książki pani Małgorzaty będą jeśli nie lepsze, to przynajmniej na poziomie Ekologicznej zemsty. Czytając ma się wrażenie, że autorka za bardzo śpieszy się z opowiedzeniem historii, pewne wątki są niedopracowanie, gdzieniegdzie kilka rzeczy się poplątało a wszystko kończy się za szybko, za szybko! Mam też wrażenie, że z panią Kursą czytamy te same książki i widać tu pewne tego naleciałości… Jestem rozczarowana i zasmucona. Ale nie będę się pastwić, za dużo mam jednak sympatii do pani Kursy.

Znów spotykamy znajomych z Kraśnika, m.in. Patryka, dotkniętego karzącą ręką sprawiedliwości w Ekologicznej zemście, policjanta Łukasza, jego żonę Lukrecję, całą ekipę gazety Echa Kraśnika i wielu, wielu innych… Anusia, fryzjerka, która w młodości nazywana była Ciapą, bo jej niezręczność kończyła się często przykrymi urazami osób stojących w zbyt bliskim otoczeniu, jest świadkiem napadu na bank. Co ciekawe Anusia z niezręczności się wyleczyła, może do szkoły wdzięku poszła? W każdym razie już nie powoduje obrażeń fizycznych samą swoją obecnością… Anusia zapamiętała kilka szczegółów z napadu i bardzo się boi o swoje życie. Z litości i dobrego serca, o jej bezpieczeństwo dbają; Patryk – miejscowy Casanova i Miś – instruktor sztuk walki, stwarzający swym roztargnieniem większe zagrożenie, niż uzbrojeni bandyci. Ekipa z Echa Kraśnika postanawia zająć się złapaniem bandytów, tym bardziej, że owi bandyci ubijają jedną z dziennikarek gazety. Mało lubianą, ale nadal jedną z nich. Czy można rozpoznać bandytę po butach i Kurrrrdybanku?

Polecam… Ekologiczną zemstę:)

poniedziałek, 09 września 2013
Agnieszka Lingas-Łoniewska "W szpilkach od Manolo"

Rano przeczytałam jakiś dobijający artykuł, jakiejś zagranicznej dziennikarki, o tym jakoby Polska była krajem smutnym i szarym a Polacy ludźmi żyjącymi historią, a później zabrałam się za W szpilkach od Manolo. Czeka na mnie jeszcze 3 część Zakrętów… gdzieś tam czeka, czekamy na siebie wzajemnie :/

    Poprawił mi się nastrój i bardzo się ucieszyłam, że Polacy piszą na światowym poziomie. Nasi autorzy potrafią genialnie pisać, czasem nawet lepiej od tych przereklamowanych zagranicznych sław, chodzi mi jednak o to, że potrafimy się wbić w te zachodnie trendy. Pani Lingas-Łoniewska już udowodniła, że pisze świetne thrillery romantyczne a teraz udowadnia, że pisze świetne komedie kryminalne. I może tu komuś podpadnę, ale Szpilki podobają mi się ciut bardziej od Zakrętów:) Mogły by mieć drugą część, bo bohaterka jest naprawdę dobrze skonstruowaną postacią, ma super poczucie humoru i sporo niezłych tekstów w powieści. W Zakrętach i Szóstym to męskie postacie dominowały, skupiały na sobie uwagę a na pewno odwracały od kobiet. A tu, mimo iż pałęta się niezłe ciacho, to powieść należy do Liliany – ona tu króluje! Już czuję, że będę za nią tęsknić:(

Już sam początek powala na łopatki:

Imię: Liliana.

Wiek: czy to istotne? Ech, dobra, dwadzieścia pięć… dziesięć lat temu.

Stan cywilny: panna (jakie to idiotyczne, panną dawno już nie jestem), niech będzie singielka.

Zawód: zawodów miałam wiele, ostatnio miał metr osiemdziesiąt wzrostu, niebieskie oczy i kłamliwy jęzor.

Zwierzaki: kocham, posiadam, pieszczę.

Plan na najbliższy rok: nie zabić takiej jednej, znaleźć inną pracę, może… zakochać się.

Liliana pracuje w korporacji, nie lubi szefowej i jest przewrażliwiona na tle swojego(?) miejsca parkingowego. I pewnego wcale nie tak pięknego dnia miejsce to zajmuje piękny mężczyzna w pięknej beemce. Liliana nie zwraca jednak uwagi na atrakcyjną powierzchowność, gdy w grę wchodzi jej(?) miejsce parkingowe. Później okazuje się, że piękniś, to nowy szef Liliany, ale cóż z tego skoro ona zdążyła go już zwymyślać… A jeszcze później, znaczy po namiętnych pocałunkach, namiętnej nocy i… innych namiętnych rzeczach, okazuje się, że Michał jest tajnym agentem (policjantem pod przykryciem) tropiącym porywacza. To oczywiście oznacza też, że… porywacz również pracuje w korporacji i Lilka może być w niebezpieczeństwie.

Bardzo polecam!!!

 

 

PS. Kocham autokorektę Worda! Dwa razy poprawiło mi porywacza na pomywacza!

środa, 04 września 2013
Agnieszka Lingas-Łoniewska "Zakręty losu. Braterstwo krwi"

Druga część Zakrętów Losu podobała mi się odrobinę mniej, niż jedynka i przeczytanie jej zajęło mi w związku z tym więcej czasu… 2 dni a nie jeden;)

Mniej mi się podobała, z powodu rozbicia akcji na dwa fronty. Mamy tu dwie pary Katkę i Krzyśka – znanych z części pierwszej, i Ilonę i Lukasa. I kiedy ja zafascynowana byłam losami tej drugiej pary, wcinali mi się Kaśka i Krzysiek - ona za dużo płakała (hormony) i on z tą swoją postawą – nic żonie nie powiem, dla jej własnego dobra - moja wewnętrzna wojująca feministka zgrzytała zębami. Serio jego sposób na radzenie sobie z mafią – robić co każą, okłamywać żonę, ugadać się z policją i mieć podejrzane konszachty z podesłaną asystentką a żona patrzy i wysnuwa wnioski – bardzo mnie drażnił. Metody Lukasa podobały mi się bardziej. Gdy przeczytacie, to zrozumiecie, jak się załatwia sprawy po męsku – wg Lukasa… po pysku i gotowe. Szkoda, że Krzysiek nie może tak postąpić:( dać komu trzeba po gębie i mieć spokój:)

A wątek z Lukasem interesował mnie bardziej i chciałam więcej!

Jak już wiecie, mafia nie zapomina. I upomniała się w końcu o Krzyśka. Po zniknięciu Lukasa, który został świadkiem koronnym, gangsterzy zapukali do gabinetu Krzyśka i złożyli mu propozycję nie do odrzucenia. Pan mecenas ma reprezentować ich interesy. Krzyś się zgadza i stosuje wobec żony politykę nicniemówienia. Kontaktuje się jednak z policją i zaczynają współdziałać. Pomaga im Lukas, który powraca ze zmienionym wyglądem. Katka nic nie wie… Lukas poznaje Ilonę, maltretowaną żonę prezesa banku i zakochuje się na zabój. Jednak czy w jego życiu jest miejsce na miłość i rodzinę? Bardziej prawdopodobne, że mafia w końcu go rozpozna i wykończy. Od teraz Lukas musi się martwic nie tylko o brata i jego żonę, ale i o Ilonę i jej synka. Katka się w końcu dowiaduje, ale jej mąż wymyślił, że będą udawać, że on ma romans i już się nie kochają.

Jest bardzo emocjonalnie, ale nie brak też dobrej akcji – pełen pakiecik.

Te nowe okładki tej serii nie są zbyt spektakularne. Jak już wspomniałam, to raczej dramat sensacyjny a okładki trochę nie pasują. Wydawnictwo mogło zainwestować w tego grafika, który projektował okładkę Łatwopalnych, najnowszej książki pani Lingas-Łoniewskiej - bardzo ładna:)

 POLECAM!!!

Tagi
stat4u