blog o książkach
RSS
niedziela, 30 września 2012
J. R. Rain "Amerykański wampir"

Wampir do wynajęcia - cykl, jak każda dobra telenowela brazylijska, kończy się w najciekawszym momencie:)

To nie jest tak, że mi się wydaje, że każda książka musi mieć jakieś przesłanie, czy czegoś uczyć, ale w przypadku tej konkretnej, coś zaczęło mnie niepokoić. Z każdą kolejną częścią ten cykl robi się coraz dziwniejszy. Tak w skrócie, to kuleje w nim "moralność". Może chodzi o to, że Samantha staje się potworem? Nasza pani detektyw nie zerwała znajomości z wilkołakiem, który ostatnio złożył jej wizytę w swojej włochatej formie, cuchnąc jeszcze dopiero co wyżartym z grobu nieboszczykiem. Wilkołak ten, poza czasem pełni, jest wziętym adwokatem, który pomaga mordercom i socjopatom uniknąć więzienia. Sam nie zrywa także kontaktów z Kłem, internetowym przyjacielem i powiernikiem, mimo iż dowiaduje się, że jest on mordercą, że śledzi ją i obserwuje, bo chce być zmieniony w wampira. Już pomijam fakt, że Luna zaczyna osobiście wymierzać sprawiedliwość, ale ona na serio zastanawia się, czy nie zamienić w wampira swego syna, co jej zdaniem jest jedynym lekarstwem mogącym uratować mu życie… Toleruje wilkołaka, którego mroczna natura wynika z wyboru zła, który pracuje dla morderców, zdobywa dla niej ludzką krew – skąd? Czy robi to dlatego, że on jest ciepły, a ona przeniknięta trupim zimnem i lgnie do ciepła? Tylko dlatego? A ten Kieł? Zabił trzy osoby, ma obsesję na tle wampirów, chce być jednym z nich. Śledził ją, obserwował… wie gdzie Luna mieszka z dziećmi. Czy to, że i ona ma na sumieniu dwie osoby, może być jakimś wytłumaczeniem? Solidarność zabójców? Sama Samantha zauważa, że staje coraz bardziej obojętna, zimna, już nie wstrząsają nią widoki ciał, nauczyła się zadawać ból.

     Do Sam dzwoni mała dziewczynka i prosi o pomoc. Mówi, że zły pan, który zastrzelił jej mamę, robi jej krzywdę. Dziewczynka rozłącza się, gdy ktoś wchodzi do pokoju. Luna natychmiast rozpoczyna poszukiwania. Niestety, w tym samym czasie jej synek zapada na tajemniczą chorobę. Sam musi dzielić swój czas na poszukiwania dziewczynki i na czuwanie przy łóżku umierającego synka. Szuka pocieszenia i informacji w ramionach wilkołaka i Kła, internetowego przyjaciela, którego ostatnio spotkała „w realu”. W poszukiwaniu małej Maddy, Luna nie cofnie się przed użyciem swoich wampirzych mocy. Czy i aby ratować syna, posunie się tak daleko? Luna zastanawia się, czy mogłaby przemienić go w wampira a po wyzdrowieniu odmienić z powrotem, posługując się tajemniczym medalionem, który jest w jej posiadaniu. Moc medalionu może być tylko legendą a wtedy ośmioletni syn Samanthy stałby się potworem już na zawsze. Dodatkowo zdradziecki mąż naszej pani detektyw zaczyna podejrzanie miło się zachowywać.

     Książka kończy się na tym, że Luna podejmuje decyzję dotyczącą syna, ale niestety nie wiemy jaką. Pewnie go przemieni, będzie o czym pisać w kolejnej części. Podczas śledztwa, Sam spotyka szereg podejrzanych i tajemniczych postaci, z których dwoje to wampiry, kilkoro to duchy, a jeden facet jest tak tajemniczy, że autorka nie uchyla nam nawet rąbka tajemnicy, kim on jest:) Jakiś leciwy detektyw, który pomaga w poszukiwaniach i o którym bohaterowie podejrzliwie mówią - „to on?”

Jestem ciekawa kolejnych części, czy demoralizacja Samanthy będzie postępować. Polecam, bo mimo iż tematyka oklepana, to jednak ujęcie całkiem nowatorskie.

 

Luna

Księżyc i wampirzyca


A tu macie wywiad ze mną na blogu Książek Zbójeckich:)

Tagi: J R Rain
17:24, polonisty
Link Komentarze (3) »
środa, 26 września 2012
Gaja Kołodziej "Dar"

Trafiłam na paranormalną książkę dla młodzieży. Przypadkiem.

Z wydawnictwem Lucky to ja mam zgryz już od dawna. Oni stawiają chyba na literaturę młodzieżową, i chwała im za to. Ale jak się rozpoczyna serię, to wypadałoby ją skończyć… w miarę szybko, a nie cykać częściami co 2 lata! Mówię tu o serii Christiny Dodd – Wybrańcy ciemności.

Po przeczytaniu pierwszego rozdziału Daru, byłam pewna, że nie dam rady. Przede wszystkim dlatego, iż bohaterka zwraca się tam bezpośrednio do NAS i opowiada o swym przekleństwie. Mam dar – mówi. Słyszę WASZE myśli. Jestem dziwolągiem. WY nie wiecie, że WAS słyszę, a myśli macie ohydne, głupie i kosmate! Ta liczba mnoga mnie denerwowała, co kazało mi się zastanowić nad sobą, bo ja też używam tu czasem takich zwrotów. No i serio? Zawsze MAMY takie głupie myśli?

Z nastaniem nowego dnia wstąpiły we mnie nowe siły i podjęłam z powrotem wyzwanie. Jakoś poszło, choć poza DAREM nic więcej się działo. I to w sumie duży plus dla autorki. Ja może jestem już za stara na takie książki, zepsuta lekturami thrillerów i sensacji, ale tu, poza dylematami moralnymi, typu; czytać cudze myśli, czy nie czytać, nic się nie działo, a autorka potrafiła zatrzymać czytelnika, stworzyć ciekawe i wiarygodne, choć trochę jednowymiarowe postacie, utrzymać pewien rodzaj napięcia i ładnie zbudować nastrój. Cofam się pamięcią do mej młodości i staram się przypomnieć sobie, czy to standard, opierać książki dla młodzieży wyłącznie na emocjach i chyba tak, większość moich ulubionych była właśnie o uczuciach. Inna rzecz, że bohaterowie mają tak ok. 18 lat, więc szaleństwa hormonów powinny już chyba u nich pomału się uspakajać. Ja rozumiem, że Kora ma swój kodeks moralny i nie czyta myśli przyjaciół, ale chyba nawet z obserwacji mogłaby się dowiedzieć, które z jej przyjaciół jest zakochane i w kim… zwłaszcza jeśli jest to para najbliższych jej przyjaciół, z którymi spędza całe dnie. Bo też natrętnie dopadała mnie myśl, że może oni wcale nie myślą, dlatego ona ich nie słyszy…

Książka w głównej mierze skupia się właśnie na tych myślach. Kora ma swój własny kodeks moralny, zabraniający jej naruszania cudzej prywatności. Denerwowało mnie to, że ona oceniała ludzi i potępiała ich za ich myśli. Tak jakby jej nigdy nie zdarzyło się spojrzeć z zazdrością na włosy czy pupę dziewczyny w metrze, albo nabluzgać w myślach na kogoś, kto jej podpadł… No i w ogólnym rozrachunku, książka uczy nas, że jeśli mamy DAR i czytamy w myślach obcym i znajomym, albo odczytujemy ich nastroje, to nie powinniśmy się krępować, powinniśmy korzystać z talentu, co by się nie marnował… Tak, taki wniosek właśnie.

    Kora po śmierci matki zamieszkuje u ciotki i wujka w Warszawie. Dziewczyna ma dar czytania w ludzkich myślach, stara się jednak nie korzystać z tego talentu. Jest wyobcowana i stroni od ludzi, nie tylko z powodu tragedii, jaka ją spotkała, ale i dlatego, iż chce się odgrodzić od chaosu bombardujących ją cudzych myśli. Kora ma dwoje najlepszych przyjaciół; Asię, która jest tak prostolinijna, że nigdy nie kłamie, i Teodora, który ma jakiś tajemniczy sposób, by nie myśleć w towarzystwie Kory. Ciotka i wujek mają dwoje własnych dzieci – Gosię vel Krwawą Małgorzatę, rówieśniczkę Kory, oraz dziewięcioletnią Marysię. Gosia to królowa szkoły i przyszła Miss Świta, która za cel postawiła sobie zniszczyć życie Kory. Zbliżają się urodziny Asi i przyjaciele zastanawiają się co kupić dziewczynie. Teo chce spełnić jej najskrytsze marzenie i aby to osiągnąć namawia Korę, by podsłuchała myśli przyjaciółki. Kora uważa, że to nieetyczne, ale się zgadza. Okazuje się, że nieśmiała dziewczyna zakochana jest w chłopaku Gosi, przystojnym, wysportowanym i pustogłowym kapitanie drużyny koszykarskiej – Michale. Teo, który dla odmiany zakochany jest w Asi, chce altruistycznie umożliwić ukochanej spotykanie się z wymarzonym chłopakiem. To wymaga dalszego czytania w myślach. Do szkoły przychodzi nowy uczeń, boski i bogaty Eryk Nil, za którym od pierwszego dnia zaczynają latać wszystkie dziewczyny, ale nie Kora. Ona czuje do nowego ucznia niepohamowany wstręt. Eryk zaś bardzo interesuje się właśnie Korą, jest jednak przekonany, że ona kocha Teo. Po kim Kora odziedziczyła Dar, czy Gosia zniszczy życie kuzynki i kto kogo kocha, dowiecie się, gdy przeczytacie…

I nie myślcie o głupich rzeczach, bo a nuż ktoś podsłuchuje!

poniedziałek, 24 września 2012
Maja Kotarska "Ostrożnie z marzeniami"

Jak pozbyć się niechcianego lokatora? Wystarczy odrobina cierpliwości, szczypta pomysłowości i jedna starsza pani w drewniakach.

Jak Sabina - starsza pani, wyprasza lokatorów? Sadzi pod oknami cuchnącą roślinę, niszczy trawnik środkiem chwastobójczym, subtelnie przemeblowuje mieszkanie „lokatora” wzbogacając wystrój o dodatki z piwnicy; stary śmierdzący dywan, zatęchłą kołdrę, wyliniałe, śmierdzące naftaliną futerko, kuwetę z niewymienionym kocim żwirkiem. Maluje schody śmierdzącą i toksyczną farbą, nakazując „majstrowi” malować nie więcej niż trzy schody dziennie, zalewa łazienkę, oplotkowuje u wszystkich sąsiadów, robiąc z lokatora oprawcę bezbronnych staruszek, niszczy samochód, zaprasza sąsiadki na lekcje flamenco w drewniakach, stuka w środku nocy szczotką w okno, karmi kota surową rybką, po której kot rzyga jak… kot. I realizuje wiele innych ciekawych pomysłów.

A jak lokator, a właściwie lokatorka, walczy z prześladowaniami? Wcale.

I tu właśnie pies pogrzebany. Bohaterka – Agnieszka, to taka lama, że aż mi ciśnienie podnosiła. Musiałam tę książkę czytać na zmianę z inną, uspokajającą, bo się złościłam na bierną dziewuchę. Ale po zastanowieniu, sama nie wiedziałam, co bym zrobiła z taką sąsiadką. Przecież bym nie strzeliła staruszki w pysk, ani nie wytarmosiła za włoski. Jak walczyć z diabelską starowinką o spojrzeniu kota ze Shreka???

Agnieszka dostaje spadek po nieznanym wuju. Matka Agnieszki ostrzega córkę, że po znienawidzonym krewnym nie należy spodziewać się niczego dobrego. Jednak dziewczyna słucha głosu rozumu, a nie przeczuć matki i przyjmuje spadek, którym jest parter poniemieckiej kamienicy. Piętro tej kamienicy zajmuje teściowa zmarłego spadkodawcy. Sabina nienawiść do zięcia automatycznie przenosi na nową współlokatorkę i postanawia pozbyć się jej. Aby osiągnąć cel, babcia nie cofnie się przed niczym, nawet przed współpracą z bandytami prześladującymi Agnieszkę. Bandyci myślą, że Aga wie, gdzie ukrywa się Radek, były współpracownik, który postanowił szantażować mafiosów. Dziewczyna nie ma o tym pojęcia, ale bandyci jej nie wierzą i brutalnie starają się wyciągnąć z niej informacje. Agnieszka nie może im powiedzieć czegoś, czego nie wie, jednak złoczyńcom udaje się to, czego nie osiągnęła Sabina – Aga ucieka z koszmarnego domu, gdzie panoszą się bandyci i Sabina. Czy pojawi się jakiś rycerz na białym koniu i uratuje damę w opałach…? Nie.

Niezła książka, choć denerwująca z uwagi na nieporadność głównej bohaterki. Najlepiej - najdokładniej przedstawiona jest tu Sabina. Wątek sensacyjny i romansowy mógłby być bardziej rozbudowany, bo działania Sabiny zdominowały całą akcję:)

Ale ładna okładka, nie?

20:32, polonisty
Link Komentarze (6) »
czwartek, 20 września 2012
Kerrelyn Sparks "Ja cię kocham a ty śpisz, wampirze"

Dobijam wampiry, tzn. kontynuuję serię Kerrelyn Sparks. Zauważyłam, że tytuły tej serii parafrazują tytuły znanych filmów i książek, ale niektóre polskie zupełnie nie zgadzają się z oryginałami… All I want for Christmas is a vampire, to Ja cię kocham a ty śpisz, wampirze (ostatni wyraz się zgadza…).

Ta część jest dużo mniej śmieszna niż wcześniejsze. Nawet wydaje mi się, że autorka nie miała już pomysłu na książkę. Po prostu ciągnęła dalej temat z poprzedniej powieści, czyli jak to wieczny, zły, krew pijący wampir może być (kochać i się ożenić i być wierny) z kobietą, która zaraz się zestarzeje i umrze. Typowe do bólu. Jedynym novum jest starzejący się wampir. Ian został przemieniony w wampira w wieku piętnastu lat i z wyglądem piętnastolatka „przeżył” lat pięćset. I miał tego dość. Kiedy więc jego szef, Roman, wynalazł specyfik pozwalający wampirom nie zasypiać w ciągu dnia, ale za to postarzający przyjmującego go o rok, Ian nie wahał się. Przyjął dwanaście dawek i z piętnastolatka, stał się dwudziestosiedmiolatkiem. Wampir bardzo chciałby dowiedzieć się, jak teraz wygląda, ale niestety, nie odbija się w lustrze. Ale na zdjęciach wychodzi! ;) kiedy już wygląda jak mężczyzna, postanawia znaleźć sobie kobietę. Przyjaciółka zamieszcza w jego imieniu profil na portalu randkowym i rozpętuje się piekło. Tysiące kobiet, znęconych atrakcyjnym wyglądem i profilem Iana, szturmuje jego dom i nęka go telefonami.

      Sabrina, przyjaciółka Toni, zostaje brutalnie napadnięta w parku. Kobieta twierdzi, że zaatakowały ją wampiry, lekarze stwierdzają więc, iż Sabrina, w wyniku przeżytego szoku, ma problemy psychiczne. Toni chce pomóc przyjaciółce, udowodniając, że dziewczyna nie myliła się, chce znaleźć dowody na to, że wampiry istnieją. Idzie do parku i także zostaje napadnięta, ale z pomocą przychodzi jej dzielny Szkot - też wampir, ale dobry. Kobieta zatrudnia się w kamienicy Romana (władcy dobrych wampirów), jako dzienny strażnik, nie ma jednak pomysłu, jaki dowód potwierdzi istnienie wampirów. Zdjęcie w trumnie raczej odpada. Do kamienicy przybywa Ian i między nim a Toni od razu zaczyna iskrzyć. Cóż z tego, skoro wampir od razu zapowiedział, że na swą partnerkę życiową mógłby wybrać tylko kogoś ze swego gatunku. Dodatkowych problemów dostarcza też wuj Sabriny, psychiatra, który zabiera siostrzenicę do szpitala psychiatrycznego, by przejąć władzę nad jej funduszem powierniczym. W tej części pojawia się po raz pierwszy Carlos Panterra, czyli zmienny przybierający postać… pantery oczywiście… Jakby tego było mało Malkontenci dowiadują się o specyfiku i chcą go zdobyć, by w dzień wymordować wszystkie śpiące wampiry. Aby to osiągnąć, próbują porwać Iana, albo kogokolwiek ze świty Romana.

Wampiry to mają trudne życie. Chociaż u Sparks, to całkiem dobrze im się wiedzie, piją syntetyczną krew o smaku coli lub piwa (lub każdym innym smaku), mają swoją telewizję kablową DVT (Digital Vampire Television) a tam telenowele takie jak Moda na krew i fajne reklamy… np. miętówek na krwisty oddech;)

Może następne  części będą śmieszniejsze, bo ta mnie trochę rozczarowała...

niedziela, 16 września 2012
Jayne Ann Krentz "Miedziana plaża"

Dziś mamy książkę paranormalną. To kategoria przyznana przeze mnie. A to dlatego, iż naprawdę ciężko połapać się w tych wszystkich cyklach tej autorki. Na swój własny użytek, dzielę książki Jayne Ann Krentz na paranormalne historyczne, paranormalne współczesne, zwykłe romanse i fantastyczno-futurystycze.

Na początku, chyba muszę trochę popisać o autorce. Aż dziw, że ta pani pojawia się tu dopiero teraz. Chyba dlatego, że obiecałam sobie, jak najmniej pisać tu o romansach historycznych. W świecie książkowym autorka ta występuje w siedmiu osobach, ja znam ją pod trzema pseudonimami – Jayne Ann Krentz, Amanda Quick, Jayne Castle. Jayne Ann Krentz – książki współczesne, Amanda Quick – romanse historyczne, Jayne Castle – paranormalne, trochę z przyszłości, trochę z rzeczywistości alternatywnej/fantasy. Pozostałe nazwiska to: Jayne Taylor, Jayne Bentley, Stephanie James, Amanda Glass.

Te książki ewidentnie nie są dla każdego. Co więcej, zauważam, iż, im więcej ich wychodzi, tym te książki są dziwniejsze, nawet ja przestaje je czasem ogarniać. Część akcji dzieje się w wieku XIX w Anglii, a część w czasach współczesnych w USA. Czyli część książek znajdziemy pod nazwiskiem Quick, a część pod nazwiskiem Krentz. Przeszłość i teraźniejszość łączą się, np. poprzez występowanie tych samych rodów – potomkowie tych XIX-wiecznych bohaterów, albo „gadżetami” – np. przedmioty kumulujące i wzmacniające paranormalną energię. Przy czym, jeśli rodziny nienawidziły się w XIX wieku, to waśnie przetrwały do XXI, jeśli przedmiot zaginął w XIX, w XXI będą go szukać itd. To dotyczy mojej ulubionej serii Arcane Society, choć teoretycznie Miedziana plaża do niej nie należy. I najważniejsze, docelowo one wszystkie są romansami:)

Rodzaje zdolności paranormalnych są przeróżne! Od czytania aur, przez hipnotyzerstwo, odczytywanie historii przedmiotów, wykrywanie kłamstw, władanie mocami kryształów, nadzwyczajna intuicja, jest specjalny typ psi – łowca, czyli osobnik specjalizujący się w tropieniu i zabijaniu, są zdolności do tworzenia i wyczuwania trucizn i innych medykamentów, czytanie snów i świadome śnienie i mnóstwo, mnóstwo innych. Moją ulubioną jest, dziejąca się współcześnie, książka pt. Mężczyzna ze snu.

     To skoro już Wam trochę w głowach namieszałam, przejdźmy do konkretów, czyli Miedzianej plaży.

       Abby Radwell jest specjalistką od starych książek, ale nie tylko. Mało osób wie, że kobieta posiada parapsychiczny talent, pozwalający jej odkodowywać woluminy zaszyfrowane kodem psi (ja nie wnikam, nie wnikajcie i Wy). Na czarnym rynku antykwarycznym krąży plotka, że pojawił się tajemniczy dziennik laboratoryjny, uznany za zniszczony ok. czterdziestu lat temu. Jednocześnie ktoś zaczyna grozić Abby a pewnego dnia uzbrojony i niezrównoważony bandyta, próbuje zmusić ją, do odkodowania pewnej starej księgi. Abby postanawia wynająć prywatnego detektywa obdarzonego parapsychicznym talentem władania mocą kryształów – Sama Coppersmitha, do ochrony, ale też do tego, by dowiedział się, kto wysyła jej maile z groźbami. Do Abby zgłasza się wiele osób zainteresowanych kupnem dziennika, podobno umieszczone są w nim dane dotyczące położenia zasypanej kopalni magicznych kryształów. Sam i jego rodzina również są zainteresowani, jako że to właśnie ojciec Sama, przed laty zasypał tę kopalnię – uznał wydobywane z niej kryształy za zbyt niebezpieczne. Tajemniczemu prześladowcy zależy nie tylko na dzienniku, ale i na Abby, która jako jedyna jest w stanie odkodować notatki. Sam musi chronić Abby, do której czuje coraz większy pociąg, nie może też dopuścić, by niebezpieczne kryształy dostały się w nieodpowiednie ręce. Abby musi skorzystać ze wszystkich swoich kontaktów na czarnym rynku, by kupić dziennik jako pierwsza.

Muszę przyznać, że to wyzwanie, w miarę klarownie przedstawić tak dziwną akcję:) chciałam tu zacytować skrót, umieszczony na końcu książki, ale on nijak się ma do akcji. Jeśli mam być szczera, to polecałabym jednak serię Arcane Society. Zarówno książki historyczne, jak i współczesne. Dodatkowo te historyczne charakteryzują się sporą dozą humoru i można się przy nich pośmiać:)

środa, 12 września 2012
Charlaine Harris "Czysta jak łza"

Niespodzianka! Przynajmniej dla mnie. Wokół książek Charlaine Harris krążyłam już od jakiegoś czasu, zastanawiałam się, którą by tu sobie przeczytać. Wybór padł na Czysta jak łza. I przyznam, że zaczynam rozumieć, dlaczego książki tej autorki okupują listy bestsellerów:)

     To jest kryminał. Napisany w pierwszej osobie, nie wszyscy to lubią, nie wiem czemu. To dość istotne – ta pierwsza osoba, ponieważ poznajemy świat oczami głównej bohaterki, z jej punktu widzenia obserwujemy śledztwo w sprawie morderstwa. Ale najlepsze jest to, że Lily prawie wcale nie interesuje się zbrodnią. Oczywiście pod koniec musi wykazać odrobinę zainteresowania, by pomóc złapać mordercę, ale początkowo stara się raczej nie mieszać. Kobieta widzi różne rzeczy, słyszy, czasem niechcący podsłuchuje, poznaje fakty, dostrzega wskazówki (a my razem z nią), ale nic z tym nie robi, nie wyciąga wniosków, nie prowadzi własnego śledztwa. Dostarcza nam kolejnych wskazówek i to my, czytelnicy, sami możemy sobie wysnuwać wnioski, kto zabił i dlaczego.Lily za bardzo jest zajęta zmaganiami z tragiczną przeszłością i próbą utrzymania tej przeszłości w tajemnicy. Jest bardzo skryta i nikomu nie opowiada o tym, co ją spotkało w przeszłości. Widzi, słyszy, obserwuje a wnioski i wykrycie mordercy pozostawia nam.

Zastanawiając się nad wyborem książki, czytałam oczywiście skróty na okładce. Moją uwagę przyciągnęło to oto zdanie; „Lily ma dostęp do informacji, których nie pozna nigdy policja”. Zaraz zaczęłam się głowić, kim jest Lily. Po kilku pierwszych stronach, kiedy to bohaterka szlaja się samotnie nocą po opustoszałych uliczkach, pomyślałam, że jest wampirem. Później doszłam do wniosku, że może ma jakieś paranormalne zdolności, typu; dotykam ciała i widzę ostatnie minuty życia ofiary – ale też nie. Później doszłam do wniosku, że kobieta ma jakieś wtyki, znajomości wśród szpiegów, FBI czy kontrwywiadu i to oni dostarczają jej tych informacji „których policja nigdy nie pozna”. Tak do połowy książki trwało moje oczekiwanie na pojawienie się tego tajemniczego źródła wiedzy, aż w końcu musiałam się poddać i przyjąć do wiadomości, że to niesamowite poinformowanie bohaterki nie wynika z tego, iż jest ona szpiegiem, wampirem, kosmitą czy medium… ona jest sprzątaczką. Jej hobby to karate i podnoszenie ciężarów;)

       Lily Bard mieszka w małym miasteczku i, jak to mówi moja babcia, sprząta po ludziach. Mieszkańcy mają ją za niegroźną dziwaczkę; Lily stroni od ludzi, nie lubi plotek, jest nadzwyczaj skryta. Sprzątając w domach różnych ludzi, bezwiednie dowiaduje się o nich różnych rzeczy, ale nigdy nikomu nie zdradza poznanych tajemnic. W przeszłości spotkało ją coś strasznego i do tej pory kobieta zmaga się ze wspomnieniami. Pewnej nocy, nie mogąc zasnąć, wybiera się na spacer. Niedaleko domu dostrzega tajemniczą postać wlokącą jakiś duży pakunek. Po uważnym przyjrzeniu się, Lily stwierdza, iż podejrzane indywiduum posługuje się jej własnym dwukołowym wózeczkiem, aby przetransportować dokądś ten ciężar. Wściekła i przestraszona postanawia obserwować osobnika. Kiedy uwolniona od podejrzanego bagażu postać znika w pobliskim apartamentowcu, Lily idzie odszukać tajemniczy ładunek. Okazuje się nim być ciało mężczyzny – właściciela owego apartamentowca. Przestraszona kobieta, stara się zatrzeć pozostawione przez siebie ślady i zastanawia się jak poinformować policję, nie mieszając się jednocześnie w tę sprawę. Jedno jest pewne, morderca mieszka w apartamentowcu należącym do zamordowanego a Lily sprząta u większości ludzi wynajmujących tam mieszkania, na pewno więc zna mordercę osobiście… a morderca zna ją – pożyczył sobie przecież jej wózeczek!

Polecam!!!

poniedziałek, 10 września 2012
Nora Roberts "Poszukiwania"

Poszukiwania Nory Roberts to sensacja z elementami romansu (wszystkie książki Roberts są romansami jakimś stopniu). Jak tak sobie przypominam twórczość tej autorki, to widzę szeroką rozpiętość. Nora, poza typowymi romansami, pisze sensacje – jak ta, ale też książki paranormalne o zjawiskach nadprzyrodzonych i magii, książki z pogranicza kryminału i SF – moja ukochana seria In Death, jest też przynajmniej jeden romans historyczny! O wilkołakach też coś jest, ale jeszcze nie czytałam… ale czy zaraziła się wampirami? Tego nie wiem:)

    Poszukiwania to dosyć pokaźna książeczka, złożona z trzech części. Tak ogólnie to Nora Roberts jest jakoś szczególnie przywiązana do tej cyfry - 3… ma mnóstwo trylogii, o trzech braciach, siostrach, przyjaciółkach, kumplach, kamieniach, kluczach… itp. Zawsze po trzy. Tutaj akcja przepływa trochę obok bohaterów – gdzieś tam morderca zabija młode kobiety, ale do wyspy, gdzie mieszkają Fiona i Simon, docierają początkowo tylko echa zbrodni. Z całej gamy postaci z książek pani Roberts, szczególnym sentymentem darzę postacie męskie. Ona ma wypracowany konkretny typ męskiej osobowości i zmienia tylko kilka cech, ale i tak „jej faceci” są rozkoszni. Tym razem „podarowała” nam – czytelniczkom, Simona; cieślę-artystę, samotnego wilka, trochę aspołecznego i dzikiego, marudnego i niechlujnego. Simon zakochuje się w Fionie, czego wcale nie chce i nie ma oporów przed mówieniem jej tego. Wspomina też często, że nie jest ona w jego typie, zabrania jej u siebie sprzątać i nie chce zostawić u niej swojej szczoteczki do zębów. A przy tym strzela fochy jak ośmioletnia dziewczynka, np. gdy widzi, że Fiona umyła mu okna:) Facet po prostu boi się, że kobieta chce go wytresować, jak swoje psy.

Osiem lat wcześniej, po zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych grasował morderca, polujący na młode kobiety. Swoje ofiary – studentki uprawiające różne sporty, porywał i dusił czerwonym szlem. Jego trzynastej ofierze udało się jednak uciec. Policja poszukiwała go jeszcze przez prawie rok, mimo iż posiadano nazwisko i rysopis. Dopiero gdy morderca, w akcie zemsty, zamordował narzeczonego Fiony – trzynastej niedoszłej ofiary, FBI udało się go złapać i skazać. Po ośmiu latach od tragedii, Fiona prowadzi spokojne życie na wyspie, ma szkołę dla psów, jest ratownikiem – poszukuje z psami zaginionych osób. Nawiązuje romans z klientem, właścicielem nieposłusznego szczeniaka - artystą-stolarzem. I kiedy kobieta zaczyna wierzyć, że w końcu może uda jej się ułożyć sobie szczęśliwie życie, okazuje się, że w okolicy zaczyna grasować morderca naśladowca. Znów policja zaczyna znajdować ciała młodych kobiet z czerwonymi apaszkami na szyjach. Czy siedzący w więzieniu morderca ma z tym coś wspólnego i czy Fiona będzie następną ofiarą?

Dużo piesków i wiórów:)

Polecam:)

13:21, polonisty
Link Komentarze (5) »
piątek, 07 września 2012
Sandra Brown "Cięcie"

Thriller raz jeszcze. Ale nie Brenda Novak. Część trzecia nie zachwyciła, tak jak wspomniałam. Nie była zła, była ok, ale szału nie było. Pierwszej części jeszcze nie mam – a może będzie równie dobra co druga? Dziś chcę napisać o Cięciu Sandry Brown.

    Książki tej pani już gościły na moim blogu. Z moich obserwacji wynika, że pisze ona albo ckliwe romansidła, albo dobre thrillery. Ja zawsze pytam panią w bibliotece, czy to romans, czy thriller:)

Cięcie to bardzo dobra książka, nie super, jak Rykoszet czy Fascynacja, ale prawie tak samo dobra. Trzyma w napięciu do samego końca. Ja, jak wiecie, lubię zerknąć czasem na koniec, by skontrolować zakończanie. W przypadku tej książki, zrobiłam to dopiero po przeczytaniu ¾ tekstu, bo akcja działa się tak szybko, że szkoda mi było się odrywać i gubić wątek. A najgorsze, że psychopatyczny morderca od samego początku wcale nie wydaje się, ani psychopatą,, ani mordercą. Wiadomo za to, że główna bohaterka nie zamordowała swego kochanka, ale jest wrabiana tak sprytnie i perfidnie, że zaczynałam się bać, czy ktokolwiek uwierzy w jej niewinność. Naprawdę, zdenerwowałam się:) musiałam sobie przypominać, że złapią prawdziwego mordercę – w tego typu książkach, zawsze łapią morderców…

    Julie i jej przyjaciel – sporo od niej starszy milioner, wsiadają do hotelowej windy po miło spędzonym lunchu. Kiedy drzwi otwierają się na kolejnym piętrze, pasażerowie windy z przerażeniem zauważają uzbrojonego i zamaskowanego bandytę, który każe im zdjąć biżuterię i kosztowności i klęknąć na podłodze. Gdy wszyscy wykonują już jego polecenie, bandyta strzela towarzyszowi Julie prosto w głowę. Morderca ucieka i ślad po nim ginie. Policja szuka sprawcy i motywu; rodzina zdawała się akceptować młodszą kochankę Paula Wkeelera, spadkobierca – bratanek, nie musiał zabijać, by otrzymać pieniądze, i tak był wystarczająco bogaty, wszyscy lubili i szanowali zamordowanego. Już na początku śledztwa Julie kieruje podejrzenia na bratanka, ten nie pozostaje jej dłużny i również ją obciąża. Kobieta jest zdesperowana i chce uniemożliwić rodzinie wynajęcie najlepszego adwokata. W tym celu podstępnie uwodzi Dereka Mitchela w samolocie. Derek musi odmówić przyjęcia sprawy. Morderca zaś rozpoczyna plecenie sieci intryg wokół Julie, a później także wokół Dereka, który zostaje jej kochankiem. Jest bardzo sprytny, pozornie nic go nie łączy z osobą, której zlecił zabójstwo, żaden ślad nie prowadzi do niego. Wszyscy zaczynają podejrzewać, że to Julie była zamieszana w zbrodnię… czy Derek też uwierzy w jej winę?

Przeczytajcie a się przekonacie. Gwarantuję silne emocje:)

16:58, polonisty
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 03 września 2012
Brenda Novak "Powstrzymaj mnie"

A tu mamy tryptyk, zdaje się. Mogłam napisać: trylogia, ale bez przesady. Książka wydawnictwa Mira, uprzedzam lojalnie, ale tylko dlatego, że jest bardzo dobra:) Thriller romantyczny. A jeśli o te trojaczki chodzi, to Powstrzymaj mnie jest częścią drugą, czyli zaczęłam od środka – takie moje szczęście:(

    Jak już wspomniałam, książka zadziwiająco dobra, jak na to wydawnictwo. Leżała u mnie dość długo na półce, ale ten zatajniaczony Harlequin jakoś mnie odstręczał. Bardzo lubię thrillery i tu się nie zawiodłam, niestety już zaczęłam część trzecią, która jakoś nie zachwyca…

Do Jasmine, głównej bohaterki nie mam zastrzeżeń. Posiada jakieś zdolności parapsychiczne, trochę niesprecyzowane i chyba bardzo ograniczone. Romain za to mnie rozczarowuje, był podobno zwiadowcą wojskowym, jakimś super przeszkolonym Rambo, ale w książce raczej nie leje po mordach, nie strzela, nie tropi, no nie robi nic spektakularnego… liczyłam na jakieś wybuchy.

Jest tu za to scena dla dorosłych (no co? Harlequin przecież!) rozgrywająca się we śnie. Romainowi spodobała się Jaz i ma o niej mokry sen. Zdolności Jaz pozwalają jej wtargnąć do tego snu i… się udzielać, czy jak to nazwać;) A później, po przebudzeniu, kiedy Romain nie wierzy w zdolności Jasmine, ona wylicza mu jego tatuaże, blizny i rany ukryte pod ubraniem… mocne co?

    Trzy kobiety po przejściach – ofiary przestępstw, zakładają fundację broniąca praw ofiar przestępstw; Na Śmierć i Życie. Jasmine posiada pewien parapsychiczny talent a do tego tworzy profile psychologiczne. Gdy miała 12 lat, porwano jej młodszą siostrę. Po latach Jaz otrzymuje paczkę zawierającą bransoletkę należącą do zaginionej siostry. Trop prowadzi do Nowego Orleanu, gdzie przed kilkoma laty porwano i zamordowano dziewczynkę. Porywacza ujęto, ale z powodu nieprzepisowych działań policji sąd wypuścił porywacza-pedofila na wolność. Ojciec dziewczynki Romain Fornier w ataku furii sam wymierzył sprawiedliwość i zastrzelił mordercę. Skazano go za to na dwa lata więzienia. Jaz kontaktuje się z Romainem, by ustalić, czy sprawy miały coś ze sobą wspólnego. Kobieta zadaje niewygodne pytania wszystkim zamieszanym niegdyś w śledztwo, wtykając tym samym kij w mrowisko. Nikt nie chce z nią rozmawiać ani jej uwierzyć, to by przecież znaczyło, że przed laty ujęto nie tego człowieka, a Romain Fornier zabił niewinnego mężczyznę. Jaz chce ustalić kto wysłał jej bransoletkę i czy ta osoba zabiła też Adele – córkę Forniera. Ściąga tym na siebie niebezpieczeństwo, ktoś próbuje ją zabić a z pomocą przychodzi jej tylko Romain.

Polecam:)

...ale nie wiem, czy będę polecać cz. III...

21:24, polonisty
Link Komentarze (6) »
sobota, 01 września 2012
Jennifer Crusie "Witamy w Temptation"

Dawno temu przeczytałam książkę pt. Zgrywa Jennifer Crusie, przeczytałam nawet dwa razy, bo bardzo mi się podobała. Niedawno dowiedziałam się, że to jest druga część, pierwsza nosi tytuł Witamy w Temptation. Odszukałam ją zatem i przeczytałam.

Zgrywa przyciągnęła moją uwagę, z powodu koszmarnych butów na okładce. Przypuszczam nawet, że musiał tę okładkę stworzyć facet… żadna kobieta nie namalowałaby chyba takich trepów. Buty są niestety wyraźnie kobiece:( Treść, w przeciwieństwie do okładki, bardzo mi się spodobała, więc nie miałam oporów przed przeczytaniem pierwszej części. Obie książki wprowadzają wspaniały nastrój, co jest chyba zasługą stylu pani Crusie. Atmosfera kojarzy mi się z amerykańskim miasteczkiem i latami sześćdziesiątymi, trochę też z Dynastią czy Cudownymi latami (wiem, to lata 80). No wiecie, małe, senne miasteczka, wszyscy się znają, cudowna i sielska atmosfera, kobiety to idealne panie domu, mężczyźni czynnie uczestniczą w życiu politycznym, rodzice wybierają mężów/żony swym pociechom, wszystko jest rozkosznie idealne a wszyscy ukrywają mroczne tajemnice. Z tym, że u Crusie te tajemnice wcale nie wydają się takie mroczne, nie ze względu na ciężar gatunkowy owych tajemnic, ale ze względu na sposób ich przedstawienia. Są tu zdrady, plotki, perfidne zemsty, szantaże, może nawet małe morderstwo, ale i tak wszystko wydaje się rozkosznie leniwe i różowe… różowe jak wieża ciśnień w Temptation, która przypomina męski szczegół anatomiczny…

W Zgrywie też była ta leniwa atmosfera, zupełnie jakby problemy wielkiego świata nie docierały do bohaterów: dziura ozonowa, wojny, terroryzm czy kosmici, kto by się tym przejmował w obliczu utraty dobrej reputacji?

Fajni są też bohaterowie, tacy ludzcy, ani jednoznacznie dobrzy, ani źli. Autorka pozwala im popełniać błędy, pozwala im być niekonsekwentnymi, dobrzy ludzie mogą popełniać jakieś grzeszki i czarne charaktery mogą zrobić coś dobrego. Nie jest tu nigdzie napisane; o ten jest zły, na tego trzeba uważać, zdarza się, że nabiera się do jakiej postaci niechęci a później poznaje fakty, przemawiające na jej korzyść.

W obu książkach podkreślona jest siła uczuć rodzinnych, co bardzo mi się podoba. Rodzina to podstawa i nie ważne, czy jest to rodzina oszustów, czy miejscowa śmietanka towarzyska.

    Małym miasteczkiem Temptation wstrząsa wieść o pojawieniu się dwóch rozpustnic planujących nakręcić film pornograficzny. Niepokój w mieszkańcach wzbudza fakt, że główną bohaterką ma być gwiazdka filmowa, mieszkanka Temptation, która przed laty wyjechała do Hollywood. Wcześniej jednak zasłynęła w mieście amatorską produkcją dla dorosłych pt. Czyścioszka.

Sophie i Amy przyjeżdżają do Temptation, by nakręcić film dokumentalny o powrocie gwiazdy filmowej Clei Whipple do rodzinnego miasta. Siostry prowadzą firmę zajmującą się filmowaniem wesel i pracę nad filmem dokumentalnym traktują, jak szansę na zrobienie kariery. Kobiety nie wiedzą, że Clea tak na prawdę chce nakręcić film porno.

Sophie jest najstarsza z trójki rodzeństwa Dempseyów. Po śmierci matki to ona opiekowała się młodszym rodzeństwem. Niestety, rodzina Dempseyów to oszuści z dziada pradziada i bardzo trudno im zapanować nad złodziejskimi nawykami, wszystkim poza Sophie, która zawsze starała się wyciągnąć rodzinę z tarapatów.

Phineas T. Tucker jest burmistrzem miasta, jego miłością są książki i bilard. Urząd burmistrza jest w rękach mężczyzn z rodziny Tuckerów niemal nieprzerwanie od pokoleń. W mieście jest jednak ktoś, kto pragnie stołka burmistrza tak bardzo, że nie zawaha się przed niczym, co mogłoby zdyskredytować Phina w oczach wyborców. Phin, z racji piastowanego urzędu, czuje się zobowiązany do zbadania sprawy owego nieszczęsnego filmu. Po przyjeździe na farmę, gdzie zatrzymała się ekipa, od razu wpada mu w oko Sophie. Pomysł kręcenia jakiegokolwiek filmu z Cleą w roli głównej nie podoba się mieszkańcom równie mocno, jak romans burmistrza z Sophie. Gdyby jeszcze okazało się, że film naprawdę jest pornograficzny, Phin musiałby się pożegnać z posadą burmistrza, co nie spodobałaby się szczególnie jego wyniosłej i zimnej jak lód matce. A w mieście jest przecież ktoś, kto tylko czeka na potknięcie burmistrza.

A później pojawia się jeszcze trup… mąż Clei, któremu nie podoba się, że żona, nie dość, że chcę się z nim rozwieść, to jeszcze gra w pornosie. Ciało ze śladami duszenia, pobicia, topienia, śladami gazu łzawiącego, postrzału z broni palnej i dwukrotnego potrącenia przez dwa różne samochody, zostaje znalezione w miejskim parku. Zane, mąż Clei – prezenter telewizyjny i były dziennikarz śledczy, by nie dopuścić do powstania filmu, zbierał brudy na temat niemal każdego liczącego się członka społeczności Temptation i próbował szantażu -motyw zatem miało wielu.A która z ran była śmiertelna i kto zabił dowiecie się jak przeczytacie.

    Polecam bardzo obie książki; Zgrywę i Witamy w Temptation. Ja osobiście większym sentymentem darzę Zgrywę;) … może kiedyś wam coś o niej jeszcze napiszę:)

Tagi
stat4u