blog o książkach
RSS
czwartek, 26 czerwca 2014
Ryszard Ćwirlej "Upiory spacerują nad Wartą"

Warto przyjrzeć się bliżej temu autorowi i poszukać czegoś więcej. Ja osobiście skrycie uwielbiam kryminały z czasów PRL-u i tu mamy do czynienia właśnie z czymś takim. Jednak fakt, iż powieść powstała w czasach współczesnych oznacza, że nie jest skażona cenzurą i przez to jest o wiele ciekawsza. Na początku trzeba przyzwyczaić się do tempa akcji, zważywszy że w tamtych czasach brak było komputerów, komórek i wszelkich gadżetów, to przekaz informacji był zabójczo powolny. Zanim raport dotarł do odpowiednich ludzi mijały wieki. A jeszcze nie wszyscy milicjanci odpowiednio szybko kojarzyli fakty, więc zazwyczaj śledczy działali po omacku. Ten wolny przepływ danych nie spowalnia jednak akcji, śledzimy poczynania kilku bohaterów i przenosimy się po prostu tam, gdzie coś się dzieje. Autor opisuje coś, co znamy jako szarą komunistyczna rzeczywistość, bez papieru toaletowego, żarówek i dżinsów, ale wcale to tak ponuro i przygnębiająco nie wygląda. To jest po prostu męski punkt widzenia na skomplikowaną rzeczywistość lat 80-tych, gdzie każdy kombinował, aby żyć i nikt do nikogo o to pretensji nie miał. Zastanawia mnie tylko to morze alkoholu, jakie codziennie wypijali milicjanci, litry wódki i piwa poznańskiego w brązowej butelce (to w zielonej ponoć gorsze, czemu?). Jak oni pracowali ciągle na gazie? Dodatkową ciekawostką jest poznańska gwara, obficie występująca w tekście, ale autor zapobiegliwie na końcu umieścił słownik:)

Nad Wartą wędkarze znajdują ciało kobiety, ciało pozbawione głowy. Aby powiadomić milicję o makabrycznym odkryciu jeden z wędkarzy musi biec aż do pobliskiego sklepu – jak my żyliśmy beż komórek??? Głowę parę godzin później odnajduje kapitan przepływającego promu. Niestety okazuje się, że nie pasuje ona do ciała. Sprawą Łowcy Głów zajmują się milicjanci z komendy wojewódzkiej Alfred Marcinkowski, Mirosław Brodziak i młody szeregowiec z ZOMO Mariusz Blaszkowski. Wszystko wskazuje na to, że psychopatyczny morderca zafascynowany jest zachodnimi filmami grozy, trudno dostępnymi w szarej rzeczywistości PRL-u. Milicjanci podążają jednak tym tropem, jednocześnie próbując ustalić tożsamość ofiar i odnaleźć pozostałe części ciał. Czy im się uda bez komputerów i testów DNA?

Okazało się, że nominalnie jest to tom pierwszy serii Milicjanci z Poznania, choć chronologicznie drugi. Lecę szukać pozostałych i polecam.

środa, 11 czerwca 2014
Tuchorski Andrzej "Rezydent wieży"

         Opowiem wam o magii opowieści. Niewiele osób w nią wierzy. Magia opowieści to specyficzny rodzaj czarów, który wpływa na odpowiedniego człowieka i czyni z niego bohatera. Sprawia, że nie imają się go prozaiczne trudy życia (np. rozwolnienie spowodowane spożyciem niedopieczonego mięsa), splata jego los z odpowiednimi kompanami, chroni przed przeciwnościami, pomaga odnajdywać skarby, pokonywać potwory, ratować świat i żyć długo i szczęśliwie… Jednak osoby bliskie bohaterowi często giną – tak to bywa w opowieściach.

        Tego ostatnio mi brakowało! Porządnej, staroświeckiej powieści fantasy. Takiej klasycznej z magami, smokami, elfami itp. Rezydent wieży jest dodatkowo dobrze napisany, wiec czytanie to sama przyjemność. Kolejnym plusem jest pełna humoru narracja. Główny bohater jest ciekawą postacią i nawet nie ruszając się ze swojej wieży przeżywa ciekawe przygody. O bohaterskich czynach woli sobie poczytać siedząc wygodnie przy kominku, dalekie wyprawy łowców przygód nie są dla niego… zresztą mag słabo jeździ konno. Klavres woli poczekać aż przygody same zapukają do drzwi jego wieży:)

         Każdy bohater czegoś szuka, dąży do jakiegoś celu. Wielu z nich po drodze odwiedza wieżę Irrum i rezydującego tam maga Klavresa. Mag nie lubi podróży, jazdy konnej i niewygód, lubi w domowym zaciszu delektować się dobrą książką. A jednak zawsze z ciekawością wita nowych gości – bohaterów poszukujących rozwiązań i magicznej pomocy. Dzięki takiej, niby nic nie znaczącej pomocy imię Klavresa znalazło miejsce w pieśniach i legendach o wielkich bohaterach.

Polecam, choć druga część już słabsza.

Tagi
stat4u