blog o książkach
RSS
piątek, 23 maja 2014
Andrzej Pilipiuk "Carska manierka"

Dziś będę się powtarzać, jeśli więc ktoś czytał wpis o Aparatusie, to niech nie czyta dalej.

Przeczytałam Carską manierkę i znów jestem zachwycona… może mniej niż przy opowiadaniach Sapkowskiego, ale blisko. I przypominam, że ja nie lubię opowiadań! Fajnie, że jest tu tak dużo odniesień do historii. Pewnie hasło 'historia' kojarzy się ludziom ze straszną nudą, ale tak nie jest w przypadku opowiadań Pilipiuka. I mówię to obiektywnie, nie z punktu widzenia osoby lubiącej historię. Możliwe że sprawia to spora domieszka fantastyki, różnych niewytłumaczalnych zjawisk, tajemniczych wydarzeń… ogólnie wszystko jest tu tajemnicze:) Podoba mi się też styl autora – pisze z humorem, fantazją i nie tłumaczy wszystkiego, jakby uważał czytelnika za idiotę. Opowiadania z Robertem przypominają mi trochę przygody Pana Samochodzika, ale w wersji dla dorosłych. (a ja tylko na marginesie przypomnę, że Pilipiuk pisał dalsze części Pana Samochodzika)

Tak jak i w Aparatusie, tak i tu spotkać możemy dwóch znanych już nam bohaterów – doktora Pawła Skórzewskiego (czasy po rewolucji w Rosji) i Roberta Storma (współcześnie). Tematami opowiadań są historyczne przedmioty i wydarzenia paranormalne. Ale wszystkie pokazują nam kawał historii w bardzo smacznym wydaniu. I bardzo przystępnie.

Carska manierka opowiada o skarbie ukrytym podczas I Wojny Światowej.

Czarne parasole są o podróżach w czasie.

Na dnie mogiły opowiada o Łzach umarłych i o poszukujących ich czarnoksiężnikach.

Album jest o tajemnicach II wojny Światowej.

Z Miodu umarłych dowiemy się czym ów miód konkretnie jest i jak go wyprodukować.

- powyższe są o przygodach Roberta, a poniższe Pawła.

Śmierć pełna tajemnic opisuje porewolucyjną Rosję i sektę chłystów.

Góra bólu przedstawia tajemnicę góry Ararat.

Rehabilitacja Kolumba to opowiadanie o rzeczywistości alternatywnej, o płaskiej Ziemi.

Obecnie ciągnę serię o Jakubie Wędrowyczu, jestem po czwartym tomie.

Niezmiennie zachęcam, polecam, namawiam!

piątek, 02 maja 2014
Andreas Franz "Rytuał zbrodni"

We Frankfurcie ktoś morduje nastolatki. Zbrodnie popełniane są ze szczególnym okrucieństwem, a morderca zostawia na miejscu zbrodni swój „podpis” – wiąże dziewczynom włosy czerwonymi wstążkami i pozostawia ciała w charakterystycznym ułożeniu. Komisarz Julia, by rozwikłać tę sprawę, musi wniknąć w szczególnie trudne środowisko – do świata bogaczy i niezwykle wpływowych ludzi. Młodociane ofiary łączyła z tym środowiskiem wyjątkowo paskudna tajemnica, każda z dziewczynek była wykorzystywana seksualnie na orgiach organizowanych przez bardzo zamożnego i wpływowego biznesmena. Czy Julia odkryje, kim jest zabójca, a może przestraszy się gróźb wpływowych ludzi?

     Mogę zrozumieć, czemu jest to bestseller na niemieckim rynku wydawniczym. To naprawdę dobry thriller. Dopracowany w szczegółach, jak książki pani Christie, z wartką akcją i napięciem. Czyta się szybko i całkiem przyjemnie. Trochę mroczna i ponura sceneria, ale nie tak jak w powieściach skandynawskich. Tutaj zaintrygowała mnie postać głównej bohaterki, która pije strasznie dużo piwa i pali za dużo papierosów… ma jednak to coś, dzięki czemu jest dobrą policjantką – intuicję. Tylko, czy serio musi co wieczór obalać sześciopak piwa? Nie myślcie sobie, że to jakiś babochłop, nie, to zgrabna i ponętna kobietka. Dodatkowo chyba każdy z bohaterów powieści dźwiga tu jakiś bagaż emocjonalny, każdy zmaga się ze swoimi zmorami i potwór mordujący na nastolatki, to tylko kolejne straszne przeżycie doliczone do tego całego majdanu , który trzeba dźwigać na co dzień… tu nawet małe dzieci już są doświadczone przez los…

polecam:*

18:58, polonisty
Link Dodaj komentarz »
Tagi
stat4u