blog o książkach
RSS
piątek, 20 grudnia 2013
J.R. Rain "Dziecko księżyca" i "Świt wampira"

Książki z tej serii czyta się szybko, więc dziś dwie na raz… nie mogłam się oderwać i nie chciałam robić sobie przerw. Od jednej płynnie przeszłam do drugiej.

Stanęliśmy na chorobie synka w ostatniej części. Pisać, czy nie pisać, co zrobiła Luna? Zresztą mniejsza o syna, ona znów jest z tym wilkołakiem!!! Bohaterka cierpi chyba na zaniki pamięci i zapomniała już, że żrąca truchła bestia w swojej ludzkiej skórze broni morderców, gwałcicieli, katów domowych i innych psycholi, a w swojej wilczej skórze… no wyżera z grobów ciała!!! FU! Luna pewnie myśli, że skoro jest potworem, to nic nie szkodzi, że zadaje się z innymi potworami. Kieł też nie lepszy – morderca z poważną fiksacją na tle wampirów – ma kobieta szczęście do facetów. Przypomnę, że trupożerca jest wilkołakiem a Kieł ukrywającym się mordercą, który uciekł ze szpitala psychiatrycznego, w którym zamknięto go za zabójstwo swojej dziewczyny.

W poprzednich częściach autorka bardziej skupiała się na moralnym aspekcie bycia krwiopijcą, tu dominuje wątek sensacyjny, czyli rozwiązywane przez Lunę sprawy. Ciągle jest ona bowiem detektywem, choć ma skłonności do wymierzania „sprawiedliwości”.

Poważnym problemem tych części jest też chronologia i pomijanie pewnych fragmentów. Czytam po kolei tomy a mam wrażenie, że jakieś ominęłam. Autorka wspomina zdarzenia, których nie było w książce – tylko opisuje je mimochodem, ale są one ważne, na tyle, że wynikają z nich później poważne konsekwencje. Choćby wątek z aniołem stróżem, który specjalnie sprawił, że Samantha została przemieniona w wampira. Upadły anioł chciał bowiem by jego ukochana Sam stała się nieśmiertelna… ja chyba pominęłam którąś część, gdzie to było?

Te dwa tomy są mniej mroczne, mniej w nich rozważań nad potworną naturą wampira a więcej nadnaturalnych i fantastycznych zdarzeń. Wydają się uboższe w zagadnienia moralne a bogatsze w sensacyjne wątki – nie umiem powiedzieć czy to dobrze czy źle.

Dziecko księżyca. Syn Sam jest bardzo chory, w zasadzie kobieta wie, że on umiera. Jedynym ratunkiem dla niego jest przemiana w wampira. Czy jednak wieczność w ciele małego chłopca jest tego warta? Pewnie nie, ale Luna ma pewien medalion teoretycznie mający moc cofnięcia przemiany. Na tajemniczy artefakt czyhają jednak inne wampiry, upatrując w nim broń przeciwko najstarszym przedstawicielom swego gatunku. Co zrobi Sam?

Świt wampira. Sam ma szczęście do tajemniczych artefaktów. W jej posiadaniu jest drugi amulet, kobieta nie wie jednak do czego służy. Przeszukuje jakąś nieistniejącą bibliotekę, pomagają jej prastarzy magowie i duchy i mówiące księgi… trochę to dziwaczne. A z bardziej przyziemnych spraw, to w mieście pojawiają się wyssane z krwi ciała. Mordercami są dostawcy świeżego jedzonka dla wampirów. Sam powstrzymuje proceder i zamyka sklepik. Wampiry z okolic raczej jej nie podziękują… Wszystko ma swoje konsekwencje – przemieniana synka, zatrzymanie dostaw krwi, poszukiwania medalionów… a tak w ogóle, to są jeszcze dwa medaliony.

                                     

Wesołych Świąt Wam życzę!

Tagi: JR Rain
19:52, polonisty
Link Komentarze (2) »
piątek, 06 grudnia 2013
Marcin Wroński "A na imię jej będzie Aniela"

Byłam niedawno na spotkaniu autorskim z panem Wrońskim. Pan Marcin opowiadał o kulisach pisania serii o Zydze Maciejewskim, bo z tej to serii najbardziej jest znany. Mówił, że pomysł napisania kryminału retro narodził się w jego głowie dawno temu, kiedy nikt jeszcze takich książek nie pisał. Natchnęło go zbieranie materiałów do pracy magisterskiej. Pan Wroński dodał jeszcze, że jego zdaniem jego twórczość opiera się bardziej na warsztacie. Pisanie rozpoczyna od sporządzenia planu wydarzeń a później konsekwentnie opisuje poszczególne sceny. Najbardziej emocjonujące zaś jest zbieranie materiałów i wymyślanie akcji – samo pisanie nie jest już takie ciekawe, bo i tak autor zna już zakończenie:) Padło pytanie, czy sprawy kryminalne i przestępstwa wzorowanie są na prawdziwych wydarzeniach, jakie miały miejsce w Lublinie. Autor powiedział, że niestety wszystkie zbrodnie wymyśla sam, gdyż Lublin lat 30-tych był dosyć nudnym miejscem – nękała go plaga kradzieży żarówek na klatkach schodowych :P

Ale wracając do powieści, trzeci tom mnie zastanowił i trochę zasmucił. Może to brutalne, ale miałam nadzieję, że Zyga nie dożyje tych lat gniewnych, że nie doczekamy z nim września 1939 roku. Książki z tej serii trzeba jednak czytać po kolei. Wtedy dopiero zrozumiemy jaka dziwna i pokręcona była sytuacja tych ostatnich dziesięciu lat przed wojną. Jako studium społeczne tych lat, książka jest wręcz wspaniała. Chaos, chaos i jeszcze raz chaos, nie wiadomo, kto jest dobry, kto zły, jaka decyzja jest słuszna, jakie pociągnie za sobą konsekwencje. I w tym politycznym, moralnym i światowym zamieszaniu jest tylko jedna stała – jedna kotwica utrzymująca wszystko w miejscu – sprawa seryjnego zabójcy. Zabija 9 września – 1938, 39, 40… I tylko te morderstwa sprawiają, że nie dajemy się porwać wszechogarniającemu zamętowi. Może łatwiej przeżywać śmierć kilku osób, zamiast kilku tysięcy…

Zyga bada sprawę gwałtu i morderstwa dokonanego 9 września 1938 roku. Podczas śledztwa jeden z policjantów wypowiada w złą godzinę słowa, że z tą sprawą Maciejewski sobie nie poradzi. W rok później policja nadal nie ma sprawcy a Zyga niecierpliwie czeka 9. września. Jednak tego dnia rozpoczyna się bombardowanie Lublina i miasto pełne jest trupów, jak znaleźć jedną zgwałconą Anielę? Morderstwa powtarzają się co rok, a nawet częściej, Zyga zaaferowany śledztwem przyłącza się do Kripo – nazistowskiej policji kryminalnej. Jednocześnie składa tajne raporty dla AK. Z różnych źródeł trafiają do niego doniesienia o tym, kto jest mordercą. Swoje zdanie wypowiada nawet żydowska wróżka. Ta wróżka jest kontrowersyjną postacią – wdowa po żydowskim bankierze, sparaliżowana od stóp do głów, zarabiała na wróżeniu, a z getta wyciągnął ją komendant lubelskiego Kripo – jej kochanek. Zyga trochę się gubi w tym chaosie, nie zawsze postępuje słusznie. Sprawa seryjnego mordercy przysłania mu horror, jaki dzieje się kilka kilometrów dalej – na Majdanku. Jedno jest pewne, Zyga chce sam przeprowadzić egzekucję, ale czy ściga prawdziwego sprawcę?

Tamte poprzednie części polecałam gorąco, Alę do tej wręcz namawiam! Świetnie ukazany obraz wojennego Lublina.

Tagi
stat4u