blog o książkach
RSS
czwartek, 28 lutego 2013
Nora Roberts "Czarne wzgórza"

Trenerka psów, strażak spadochroniarz, a dziś będzie o pani biolog (biolożce;)) miłośniczce pum. To chyba jakaś seria książek Nory Roberts, o kobietach i nietypowych zawodach. Oczywiście wydawnictwo Świat Książki.

    Jeśli miałabym porównywać, to ta jest najsłabsza. Psychopatyczni Indianie trochę mi się ostatnio zbiegli – u Iris Johansen był jeden i tu też jest. Jakaś dyskryminacja czy co? Początek jest fajny, trochę retrospekcji, młodzieńcza miłość, później trochę zabójstw. A pod koniec czekanie, aż morderca coś zrobi. I to czekania jakoś mało emocjonujące. Nie wiem z czego to wynika – czy za dużo pobocznych wątków? Tak trochę w złą stronę poszła autorka. Główny bohater rezygnuje z miłości swego życia, by się czegoś w życiu dorobić. Ojciec odciął mu fundusze i chłopak po koledżu musi ciułać grosz do grosza. Ale tego dowiadujemy się mimochodem, tak na marginesie. To z tego byłaby fajna historia. A tak 2/3 książki zajmują romansowo-obyczajowe opisy scen rozgrywających się w trakcie czekania, aż zabójca wykona kolejny krok…

    Lilian Chance od najmłodszych lat kocha dwie „rzeczy”; Coopera Sullivana i pumy. I kiedy Coop zrywa z dwudziestoletnią Lil, dziewczyna skupia się na swojej drugiej miłości – kończy studia, zyskuje tytuł doktora i otwiera rezerwat przyrody, w którym trzyma dzikie koty. Po dziewięciu latach Coop wraca i chce odzyskać uczucie Lil. W tym samym czasie w rezerwacie zaczynają dziać się złe rzeczy. Giną turyści i wolontariusze. Psychopatyczny morderca, uważający się za właściciela ziemi, na której położony jest rezerwat, wyzywa Lil na polowanie...

16:55, polonisty
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 25 lutego 2013
BLOG

To jest już koniec. Ale wierzcie mi, napisanie PM i rok blogowania wcale nie sprawiły, że wydaje mi się, iż o blogu wiem dużo. W sumie to przeciwnie, dostrzegam, jak bardzo można by ten temat jeszcze rozszerzyć i ile jeszcze zostaje do opisania:)     

Większość definicji blogu, jakie udało mi się znaleźć, określa ten gatunek, jako rodzaj pamiętnika internetowego. Zaznaczam, iż nie są to definicje specjalistyczne, w popularnych słownikach nie znalazłam hasła blog. Jak już wspomniałam Wikipedia tak definiuje blog:

Blog (ang. web log – dziennik sieciowy) — rodzaj strony internetowej zawierającej odrębne, samodzielne, uporządkowane chronologicznie wpisy, których twórcą jest właściciel bloga. Blogi umożliwiają zazwyczaj archiwizację oraz kategoryzację i tagowanie wpisów, a także komentowanie notatek przez czytelników danego dziennika sieciowego. Ogół blogów traktowany jako medium komunikacyjne nosi nazwę blogosfery.[1]

Blog określany jest tu jako dziennik sieciowy. Na portalu blogowym mblog gatunek ten określany jest jako pamiętnik internetowy:

Strona internetowa z panelem zarządzania, możliwością dodawania notatek i elementów takich jak np. linki (odnośniki do innych stron); system powszechnie stosowany do pisania pamiętników internetowych[2].

Na platformie Onet.pl również blog traktowany jest jak dziennik:

Blog to internetowy dziennik, umożliwiający publikację treści na interesujący Cię temat. Może mieć formę felietonów, dziennika, osobistych notatek, etc. Od zwykłego papierowego pamiętnika odróżnia go publiczna prezentacja w Sieci oraz interaktywność.[3]

Tak definiuje to pojęcie portal Interia.pl gdzie także można zamieścić swój blog:

Blog to internetowy dziennik. Blog jest prywatną stroną www, poświęconą wybranemu przez autora (autorów) tematowi. Przypomina pamiętnik z wpisami uporządkowanymi w kolejności od najnowszych po najstarsze.[4]

Podkreślenia wymaga fakt, iż twórcy tych definicji stosują wymiennie terminy dziennik i pamiętnik, nie stosując żadnego rozróżnienia.

Blog prowadzony w Internecie to nie pamiętnik ani dziennik. Prawdopodobnie osoby tworzące te definicje używały terminów pamiętnik i dziennik z braku innego pojęcia nadającego się do określenia tego gatunku. Zgodnie z definicją z Praktycznego słownika współczesnej polszczyzny pod red. Haliny Zgółkowej pamiętnik to:

1. ‘brulion, zeszyt, w którym prowadzone są regularne notatki o charakterze osobistym dotyczące bieżących wydarzeń’, 2. ‘zeszyt, zwykle ozdobny, album, do którego wpisuje się sentencje, aforyzmy, wiersze, mające być pamiątką po przyjaciołach, bliskoznacznie sztambuch, pamiętniczek’, 3. literaturoznawczy ‘pisana prozą relacja o zdarzeniach, których autor był uczestnikiem bądź naocznym świadkiem; pamiętnik opowiada o zdarzeniach z pewnego dystansu czasowego, w związku z czym kształtuje się dwupłaszczyznowość narracji – autor opowiadać może nie tylko o tym, jak zdarzenia różni się tym, że nie koncentruje się na analizie intymnego świata autora, lecz stanowi relację przede wszystkim o wydarzeniach zewnętrznych’, 4. środowiskowy ‘rodzaj wydawnictwa periodycznego – rocznika, kwartalnika, miesięcznika – poświęconego określonej tematyce’[5].

Dominujące wśród użytkowników Internetu odczytywanie blogów w kategorii diarystyki, czyli dziennika i pamiętnika, nie znajduje potwierdzenia po porównaniu tych gatunków. Z wykonanego przeze mnie porównania wynika, że blog to z całą pewnością więcej niż pamiętnik. Wpływ na zróżnicowane postrzeganie gatunku blogu ma specyfika samego medium, w ramach którego istnieje. Chciałabym podkreślić, iż można przypuszczać, że użytkownicy Internetu znają terminy pamiętnik i dziennik z rzeczywistości pozasieciowej, znają ich cechy gatunkowe i potrafią je odróżnić nie tylko od siebie, ale i innych gatunków, ale w nowym medium nabierają one dla nich odmiennego niż tradycyjne, bardziej potocznego znaczenia.

Czym zatem jest blog? Cytując autorów przywoływanego już przeze mnie artykułu Annę Gumkowską, Macieja Maryla i Piotra Toczyńskiego „blog to blog”[6]. Osobiście skłaniam się do stwierdzenia Danah Boyd porównującej blog do kartki papieru, określającej go raczej jako nośnik dla innych gatunków, z którego każdy użytkownik może skorzystać w dowolny sposób w zależności od swoich możliwości technicznych. Narzędzia metodologiczne wypracowane przez literaturoznawstwo do badań gatunków literackich nie zawsze okazują się przydatne do analizy gatunków internetowych. Zaliczając blog do gatunków ich zasób należałoby rozszerzyć o taki czynnik jak uzależnienie gatunku od techniki przekazu – medium. Internet zmienia bowiem chociażby ukierunkowanie komunikacyjne gatunków wykorzystywanych w sieci.

 

 

 

[1]http://pl.wikipedia.org/wiki/Blog

[2]http://www.mblog.pl/pomoc.html

[3]http://blog.onet.pl/pomoc/43,514,2373,przewodnik.html

[4]http://blog.interia.pl/pomoc

[5]Zgółkowa Halina (red.), 1994-2004, Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny, t. 1-46, Poznań, Wydawnictwo „Kurpisz”.

[6]Gumkowska Anna, Maryl Maciej, Toczyński Piotr, 2009, Blog to…. blog. Blogi oczyma blogerów. Raport z badania jakościowego zrealizowanego przez Instytut Badań Literackich PAN i Gazeta.pl, [w:] Danuta Ulicka (red.), Tekst (w) sieci. Tekst - Język - Gatunki, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne

Tagi: blog
23:05, polonisty
Link Komentarze (8) »
czwartek, 21 lutego 2013
Iris Johansen "Czy północ wybije"

Do tej książki wracam, już drugi raz. Jakoś mam teraz serię powtórek. Wydawnictwo Prószyński Media wznowiło wydanie książki Nory Roberts (J.D. Robb) i zmieniło trochę tytuł z Anioła zemsty na Anioła śmierci:( I ja się nacięłam, ale nie żałuję, bo to jedna z najlepszych części. Opisywałam ją TU.

   A drugą, czytaną przeze mnie po raz kolejny książką, jest Czy północ wybije Iris Johansen. Jest to thriller romantyczny. Ja jak zwykle zwracam uwagę na postaci męskie i tu jest bardzo ciekawy bonusik, a mianowicie dwa ciacha występują. Nasza bohaterka może wybierać między dwoma ciekawymi bohaterami. U pani Johansen fajne jest to, że jej bohaterowi nie są idealni, to nie są rycerze w lśniących zbrojach, świecące przykładem wzory moralności. W zasadzie jest tu jeden taki – policjant, były mąż Kate – wylatuje w powietrze już na początku książki:) oto co spotyka bohaterów… Kate czuje pociąg do złośliwego i despotycznego Noah i do czarującego Piotrusia Pana – Setha. Obaj to byli komandosi i snajperzy, ale Noah porzucił wojsko na rzecz badań medycznych. Seth zaś został mordercą i najemnikiem, czasem ochroniarzem…

   Kate zajmuje się badaniami genetycznymi. Od pewnego czasu Noah Smith właściciel konkurencyjnego laboratorium próbuje namówić ją do współpracy. Wkrótce laboratorium Noah wylatuje w powietrze, w wyniku wybuchu bomby ginie także były mąż Kate. Obie sprawy są powiązane i dotyczą badań medycznych. Osoba odpowiadająca za zamachy, jest przekonana, że Kate współpracuje ze Smithem. Mężczyzna ukrywa się i udaje zmarłego, postanawia także zapewnić ochronę Kate i jej rodzinie – za cenę współpracy nad tajemniczym RU 2. Prosi też o pomoc przyjaciela - Setha Drakina – najemnika. Noah, Seth, Kate, Joshua - jej syn, oraz Phyliss – teściowa, zaszywają się w leśnej chacie, by dokończyć badania. Ich tropem podąża wynajęty zabójca – Ismaru, szaleniec, który uważa się za indiańskiego wojownika. Kogo wybierze Kate? Co to jest RU 2? I czy wszyscy bohaterowie dotrwają szczęśliwie i w zdrowiu do końca badań? Ja wiem. A wy przeczytajcie!

Polecam:*

19:59, polonisty
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 18 lutego 2013
BLOG - sposób ujęcia (3)

Temat wpisu

Każdy post zawiera temat. Na większości platform blogowych, przy dokonywaniu nowego wpisu pojawia się od razu rubryka na temat wpisu. Temat taki pomaga zorientować się czytającemu w tym, o czym jest dany post. Niektóre posty w temacie zawierają numerację.

Archiwum

Archiwum jest kolejnym elementem często spotykanym na blogu (w zasadzie prawie zawsze). Umieszczane na stronie głównej blogu pomaga szybko odnaleźć dany wpis – trzeba tylko znać datę. Wpisy archiwum szeregowane są od najświeższych po najstarsze (można ustalić sobie liczbę postów na stronie, reszta automatycznie jest archiwizowana). Wyszukiwarki pomagające korzystać z archiwum zazwyczaj pokazują maksymalnie pięć ostatnich miesięcy, reszta ukryta pod linkiem więcej - po kliknięciu rozwija się lista pozostałych miesięcy ułożonych według lat (również od najświeższych). Archiwum na prawie każdej stronie wygląda tak samo. W niektórych przypadkach autorzy blogów nie stosują linków i na stronie pojawia się długa lista miesięcy i lat. Ale tak jest zazwyczaj na blogach niestandardowych, na których osoba zaznajomiona z kodem HTML stworzyła własny szablon. Tak jak w przypadku komentarzy, archiwum nie musi znajdować się pod taka właśnie nazwą. Na blogu Zapiski z Granitowego Miasta znajduje się jakby drugie archiwum (poza tym właściwym) pod nazwą To już było… i zawiera nie tylko nazwy miesięcy i lata, ale także tematy wpisu. Umieszczonych jest tam siedem ostatnich wpisów. Dzieje się tak zapewne z powodu długości postów. Na większości blogów na jednej stronie mieści się ok. czterech wpisów. Na blogu Biszopa jeden wpis zajmuje nierzadko dwie strony. Na niektórych stronach, jak np. blog Oliwii Pawlik, archiwum wcale nie jest w żaden sposób podpisane. Autorka umieściła po prostu okienko z rozwijaną listą a czytelnik musi się sam domyślić lub po prostu sprawdzić, co się tam kryje.

O mnie

Kolejnym stałym elementem (którego u mnie nie ma, co może już zauważyliście;)) występującym na blogach jest rubryka O mnie (lub O moim blogu na Onet.pl, na wp.pl: O moim bloogu). W tym miejscu bloger wpisuje kilka słów o swoim blogu lub o sobie, motywach blogowania itp. Bardzo często opis opatrzony jest fotografią. Notatki w tej rubryce posiadają różne formy. Prośba o napisanie czegoś o sobie pojawia się zazwyczaj przy zakładaniu blogu, należy wtedy zaakceptować regulamin, wybrać szablon, wstawić zdjęcie i m.in. dodać opis. Nietypowe w takim opisie, jest podawanie numeru telefonu, choć i to się zdarza. Blogerzy rzadko to robią, podają adres e-mail i nr gg, ale podanie numeru telefonu lub adresu domowego jest nietypowe. Związane jest to z poczuciem anonimowości, jaka panuję wśród użytkowników internetu. Opisy są albo bardzo krótkie – i wtedy umieszczane są w całości na stronie głównej, albo długie, wtedy dostać się do nich można za pomocą linku. Umieszczane są w różnych miejscach: w zakładce u góry strony, po lewej lub prawej stronie wpisu albo na dole.

Jak widać blog jest gatunkiem wymykającym się ze sztywnych ram, nie można opisać go stosują parametry określone przez autorów Tekstologii[1]. Wynika to z tego, iż blog w dużej mierze jest gatunkiem pasożytniczym – żeruje na innych gatunkach, pożyczając z nich to, co najlepiej mogłoby służyć przekazaniu pewnych treści, ale też wpływ na to ma medium, w jakim ten gatunek funkcjonuje, czyli internet. Ciągłe unowocześnianie i nieustanny kontakt z innymi ludźmi komentującymi blogi sprawiają, iż jest to gatunek stale zmieniający się i adaptujący wszelkie nowe technologie.

 


Zapraszam za tydzień na ostatni wpis z tej serii:)

 

 

 

[1]Bartmiński Jerzy, Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława, 2009, Tekstologia, Warszawa: Wydawnictwo PWN

Tagi: blog
19:23, polonisty
Link Komentarze (5) »
środa, 13 lutego 2013
Rallison Janette "Taka sobie wróżka"

"To naprawdę cudowne, jak amerykańska szkoła średnia potrafi przygotować młodego człowieka do roli średniowiecznego zbiega."

Zapewne ci, którzy czytali ostatni wpis, spodziewali się jednej z czterech wymienionych tam książek, a tu niespodzianka. Cóż… mam czytelnicze ADHD, nic na to nie poradzę.

    Dziś będzie o książce z wróżką w tle. Bajka dla dzieci z wróżkami raczej nikogo by nie zdziwiła, ale powieść dla młodzieży już tak. Chryzantemowa Gwiazda jest Taką Sobie Wróżką, gdyż nie zasłużyła jeszcze na miano Dobrej Wróżki. A to dlatego że jest za bardzo zajęta zakupami, imprezami i randkami z przystojnymi elfami, by do końca wysłuchiwać życzeń swojej podopiecznej. I tak na początku zamienia Savannah w Kopciuszka, później w Królewnę Śnieżkę a na koniec wysyła kolegę dziewczyny do Średniowiecza, by tam został wymarzonym przez Savannah księciem. Z książki zaś dowiadujemy się m.in.

  • po pierwsze; że wiedza zdobyta w szkole pozwoliłaby nam przetrwać w Średniowieczu (jeśli uważalibyśmy na lekcjach).
  • po drugie; że bajki o Kopciuszku i Śpiącej Królewnie wydarzyły się w Średniowieczu i że w tej epoce magia, smoki, cyklopy i inne czary-mary były na porządku dziennym. A pomiędzy średniowieczem a czasami współczesnymi, rozprawiała się z tym wszystkim chyba święta inkwizycja… No rycerze aspirujący do miana księcia mogli wykończyć wszystkie smoki i cyklopy …
  • po trzecie; że Śnieżka tak naprawdę była po prostu bardzo głupiutką dziewuszką, która nie potrafiła zapamiętać imion siedmiu krasnoludków,  dlatego nazywała ich Gapciem, Śpioszkiem, Mędrkiem itp.
  • po czwarte; że cyklopa pokonuje się psikając mu w oko szamponem, a smoka za pomocą samodzielnie wykonanego prochu oraz świni (ewentualnie konia) - metodą Dratewki.

    Tuż przed balem szkolnym Jane odbija swojej młodszej siostrze - Savannah chłopaka. Savannah jest zdruzgotana, na sukienkę wydała bowiem wszystkie swoje oszczędności a teraz nie ma z kim iść na bal. Zjawia się u niej przebojowa Taka Sobie Wróżka z trzema życzeniami. W wyniku wypowiedzenia pierwszego, Savannah zostaje zamieniona w Kopciuszka i przez kilka miesięcy urabia sobie ręce po łokcie, pracując jako służąca w domu macochy, czekając na księcia i bal. Po wypowiedzeniu drugiego życzenia, Savannah staje się Śnieżką i w żaden sposób nie potrafi udowodnić krasnalom, że nie jest wcale taka głupia. Zaś po wypowiedzeniu trzeciego życzenia, wróżka przenosi kolegę Savannah – Tristana do Średniowiecza, by tam stał się księciem. Savannah chcąc ratować chłopaka, udaje się za nim do tej mrocznej epoki, uzbrojona w szampon do włosów latarkę i kilka świecidełek „do opchnięcia”. Czeka ich tam trudne zadanie – zabić smoka i cyklopa, pokonać Czarnego Rycerza, nie dać się zabić żadnej średniowiecznej zarazie ani królowej Neferii (macocha Śnieżki) i zrobić z Tristana księcia.

    Mam tylko nadzieję, że żaden młody człowiek nie będzie się uczył historii ani literatury na tej właśnie powieści… :) Jest to książka w sam raz do poczytania i pośmiania się.

poniedziałek, 11 lutego 2013
BLOG - sposób ujęcia (2)

Regularne wpisy

Charakterystyczną cechą blogów jest częste aktualizowanie i dokonywanie wpisów. Blog długo nieuaktualniany traci odbiorców i umiera śmiercią naturalną. Wpisy szeregowane są wg daty dodawania, od „najświeższych” po najstarsze. Daty zazwyczaj umieszczane są nad lub pod tematem wpisu. Blogi umieszczone na polskich serwerach i specjalnie do tego stworzonych portalach mają zazwyczaj taki sam układ, daty i nazwy dni tygodnia są więc w języku polskim. Spotkać się można jednak z nazwami obcojęzycznymi. Istnieją także blogi, które nie są opatrzone datami. Przybliżonego czasu wstawienia wpisu dowiedzieć się można z dat komentarzy, zakładając, że wpis przeczytany i skomentowany został jeszcze tego samego dnia. Brak dat utrudnia odszukiwanie wcześniejszych wpisów, ponieważ w archiwum zazwyczaj porządkowane są one wg miesięcy wstawienia. Pomaga w tym zainstalowana prosta przeglądarka szeregująca wpisy zgodnie z miesiącami, w których zostały one opublikowane (w dalszej kolejności wg roku publikacji).

Temat/tytuł blogu

Każdy blog opatrzony jest tematem. Przy czym zamiast "temat", należałoby raczej użyć terminu „tytuł”, jak w przypadku książki. Nie spotkałam się jeszcze z nienazwanym blogiem. Tytuł blogu spełnia takie same funkcje jak tytuł książki, ma przyciągnąć uwagę czytelnika i odróżnić go od innych blogów. Rożne są sposoby konstruowania takich tytułów. Najważniejsze jest zaciekawienie czytelnika i łatwość zapadnięcia w pamięć, dlatego często wykorzystuje się gry językowe, trawestacje znanych przysłów. Popularne jest także umieszczanie w tytułach słów informujących odbiorcę z czym mają do czynienia – czyli z blogiem, i tak istnieją, m.in. Blog niecodzienny Marii Czubaszek. Jako że blog ciągle kojarzony jest z pamiętnikiem i dziennikiem, to te słowa również często występują w tytułach. Autorzy blogów stosują też po prostu słowa związane z wykonywaną przez siebie czynnością, czyli pisaniem: Zapiski z Granitowego Miasta. Często stosowane są też zwroty w języku angielskim: Cartoon Wars będący również nawiązaniem do tytułu kultowej serii filmów Gwiezdnych Wojen. Podkreślenia wymaga fakt, iż to nie tytuł jest najbardziej rozpoznawalny dla blogów, to nie on reklamuje blog w blogosferze. Zasadniczo rolę tę spełnia adres URL, ponieważ to właśnie adres umieszczany jest pod komentarzami jako link. Jest też, w niektórych przypadkach, krótszy i tym samym łatwiejszy do zapamiętania. Tytuły blogów podzielić można na te, które zawarte są w adresie (także w formie skróconej) i te, których adres nie nawiązuje do tytułu blogu. W przypadku tych drugich, w adresie umieszczone jest nazwisko, imię lub pseudonim autora. Jasno wynika stąd, że łatwiejsze do zapamiętania są blogi, których adresy zawierają tytuły blogów. Nie wszystkie portale blogowe umożliwiają autorowi zmianę adresu blogu. Na niektórych platformach, aby założyć blog, należy się zalogować, podając nick, którym podpisywane będą jego komentarze, nick ten automatyczne ustawiany jest jako cześć adresu URL.

 

 

c.d.n

Tagi: blog
15:19, polonisty
Link Komentarze (4) »
środa, 06 lutego 2013
Henry H. Neff "Demon i kuźnia" Gobelin księga III

Cóż, czas na chwilę szczerości… W momencie pisania tej „recenzji”, mam zaczęte 4 książki. I przyznam się jakie, choć możecie się nie doczekać wpisu o nich. Są to; Krew elfów Sapkowskiego (ze wstydem przyznam, że odkładam ją, na rzecz innych), Śladem zbrodni Tess Gerritsen, Ani słowa prawdy Jacka Piekary, Czarne wzgórza Nory Roberts. I tak mam zawsze – kilka pozaczynanych. Tak się spowiadam, gdyż Gobelin też mi zaginął na jakiś czas:( zaczęłam go czytać i odłożyłam, a później wróciłam. Ze smutkiem muszę napisać, iż nie pamiętam dokładnie, co działo się w dwóch poprzednich częściach. Czytałam je daaaaawno, jeszcze zanim powstał ten blog – dużo dawniej.

Udało mi się na szczęście skończyć. Pies z Rowan, Drugie oblężenie oraz Demon i kuźnia – oto tytuły trzech ksiąg z serii Gobelin. Trudno mi powiedzieć, czy będzie następna. Część trzecia skończyła się dość niejednoznacznie.

Należy wspomnieć, iż jest to seria typu „szkoła magii” – utalentowany uczeń trafia do szkoły magii, uczy się i walczy z kim trzeba. Nowością jest to, że Max – główny bohater, przegrywa. W drugim tomie (wybaczcie, że zdradzam) zło wygrywa, opanowuje Ziemię, zdobywa najcenniejszy artefakt – księgę stworzenia, który pokonany Max McDaniels osobiście wręcza demonowi Astrothowi. Szkoła jest zrównana z ziemią a na świecie zaprowadzone zostają nowe porządki pod panowaniem demonów. Akcja nie rozgrywa się bowiem w jakiejś wymyślonej krainie, ale na Ziemi. Akademia Rowan jest magicznie ukryta, ale uczniowie mogą podróżować do „normalnego” świata.

Max, wraz z przyjaciółmi – Julie i Davidem Manolo, pomagają odbudować szkołę Rowan. Może ona wznowić swoją działalność, ale na zasadach demonów, które umieszczają na terenie kampusu swego ambasadora - Prusiasa. Max nie może znieść ugodowego zachowania dyrektorki szkoły wobec demonów, spolegliwości i braku buntu. Kiedy jeden z demonów morduje ojca Maksa i nikt nie jest w stanie ukarać winnego, Max odchodzi z Rowan. Poza murami szkoły, chłopiec dowiaduje się, jak naprawdę demony traktują ludzi – zabijają, polują, jak na zwierzęta, robią z nich niewolników, rzucają na pożarcie potworom… Max, w którym drzemie Stara Magia szuka zemsty na mordercy ojca, ale zanim udaje mu się dotrzeć do lorda Vyndry, chłopak dostaje się do niewoli lorda Prusiasa. Jednak ponad osobistymi porachunkami Maksa stoją przecież ważniejsze sprawy. Młody przyjaciel Maksa David, prowadzi partyzancką walkę z wielkim demonem Astarothem a Max przecież wie, że najważniejszym celem jego życia jest obrona Davida – taką przed laty złożył przysięgę. Czy uda się wygrać tę walkę? Demony, tak jak i zło, są nieśmiertelne…

Nie można niestety uciec od porównań do Harrego Pottera, nawet pomimo wielu różnic. Gobelin bardzo mi się podobał, ale nie ma porównania ze sposobem narracji pani Rowling. Są tu momenty napisane niedbale, pominięte, opisane po łebkach – czegoś takiego u Rowling nie ma.

Powieść jest raczej dla młodszych czytelników, ale polecam i starszym.

19:17, polonisty
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 04 lutego 2013
BLOG - sposób ujęcia

Część opisująca sposoby ujęcia, jest najdłuższa, dlatego podzielę ją na trzy części (a i tak będzie tego sporo). Jak zwykle pominę też przykładowe blogi. Wspomnę jeszcze, iż ten punkt jest właściwie najważniejszy dla mnie. Na nim się najbardziej skupiłam i on właśnie najwięcej miejsca zajął w mojej pracy.

 

Tak jak w przypadku formy i okoliczności blogowania blog nie charakteryzuje się jedną konkretną formą i ściśle określonymi okolicznościami, tak samo i nie ma jednorodnego sposobu ujęcia. W przypadku tego parametru można nawet stwierdzić, iż ilu blogerów tyle sposobów ujęcia. Autorzy są w stanie wykorzystać i przerobić każdy znany sobie gatunek literacki i nie tylko.

Post, wpis lub notka – tak najczęściej określane są wiadomości umieszczane przez autora na jego blogu. Scott Rosenberg autor książki Say Everything: How Blogging Began, What It’s Becoming, and Why It Matters[1] wskazując na dwa różne typy blogowych postów (szybkie notatki z kilkoma linkami i komentarzem oraz rozbudowane artykuły) przyznaje, że blog, jako gatunek jest bardzo elastyczny. Jeśli przeanalizuje się rozmaite formy publikacji treści w Internecie, zobaczyć można, że tak naprawdę liczą się nie gatunki, jako narzędzia publikacji (blog, wikipedia, strona domowa, mikroblog), ale gatunki jako formy treści (gatunek literacki, forma utworu literackiego, charakteryzująca się swoistą budową oraz stylistyką). Na blogu najróżniejsze gatunki dostępne być mogą w ramach jednej struktury publikacji. Możemy opublikować tam artykuł naukowy z przypisami, opowiadanie, wiersz, film albo nagranie audio. W formule Wikipedii zmieści się nie tylko internetowa encyklopedia (posiadająca określoną, stałą formę haseł), ale też np. swobodne notatki połączone hiperłączami czy zestawy danych bibliograficznych. Na Twitterze w 140 znakach opublikować można suchą informację, zgryźliwy komentarz czy haiku.

Posty przybierają najróżniejsze formy, zależą one od charakteru blogu. Te dotyczące życia osobistego, przemyśleń i codziennych wydarzeń zazwyczaj mają formę krótkich notatek. Charakterem blogi te przypominają tradycyjne pamiętniki, stąd taki rodzaj postu. Należy jednak dodać, że niezależnie jaki gatunek przybiera post, to prawie zawsze wpis opatrzony jest zdjęciem, filmikiem, plikiem w formacie mp3, często dodawane się wiersze, rysunki, animacje i wszelkie inne dodatki graficzne.

Szczególnego rodzaju notek używają autorzy blogów literackich. Ich wpisy można uznać za wyjątkowo krótkie rozdziały powieści. Wyjątkowo krótkie, gdyż niektóre nie zajmowałyby nawet jednej strony. Wpisy takie mają takie cechy gatunkowe jak powieść. Należy dodać, iż forma literacka – tworzenie fikcji – pociąga za sobą pewne konsekwencje, historia opowiadana przez autora musi się kiedyś skończyć, mieć jakiś finał. Oliwia Pawlik epilog swej „powieści” napisała w grudniu 2010, Iza Kuna w sierpniu 2010 a już w listopadzie blog ten ukazał się w wersji książkowej.

Często wykorzystywanymi (i mieszanymi) gatunkami są też esej, sprawozdanie i felieton, albo raczej formy luźno bazujące na tych dwóch gatunkach – blogerzy nie trzymają się ściśle norm. Posty te mają formę dłuższych wypowiedzi, z nielicznymi dodatkami dialogów. Stosowane są najczęściej w blogach społeczno-kulturalnych i hobbystycznych.

Równie często wykorzystywaną formą postu jest dialog, krótka notatka zawierająca zapis rozmowy dwóch lub więcej osób, zapis korespondencji smsowej, prowadzonej na gg lub czecie, facebooku czy innych portalach społecznościowych. Takie posty zakończone są najczęściej podsumowującym zdaniem, pewnego rodzaju pointą ujawniającą zdanie autora, jego przemyślenia, intencję, skłaniają do przemyśleń bądź mają rozbawić czytelnika.

W blogach profesjonalnych/zawodowych autorzy często tak budują swoje wpisy, by przypominały poradnik. W takich blogach, gdzie nadawca chce podzielić się swoją wiedzą z czytelnikiem taka forma bardzo się sprawdza. Czasami post taki powstaje w odpowiedzi na pytanie wcześniej zadane w komentarzach przez osobę odwiedzającą blog, czasami to sam autor postanawia poruszyć dany temat. Porady udzielane na blogach najczęściej podawane są w punktach – zgodnie z kolejnością wykonywanych czynności. Poza kolejnymi etapami postępowania, autor umieszcza w poscie rady i ostrzeżenia, zawiadamia co może grozić, gdy zainteresowany nie zastosuje się do wskazówek. Ciekawe jest to, że poradnik taki nie jest skierowany tylko i wyłącznie do osób zainteresowanych i związanych z tematem. Osoba pisząca post stara się przystępnie wszystko wytłumaczyć tak, aby zrozumiał go każdy laik. Forma „wypunktowania”, czyli tworzenie list rzeczy istotnych z punktu widzenia autora jest częsta, nie tylko w przypadku poradników. Taka budowa postów znacznie skraca i porządkuje wypowiedź. Blogerzy często z niej korzystają, wielu z ich bowiem nie lubi za bardzo się rozpisywać – tworzyć długich form wypowiedzi. Z drugiej strony tak zbudowany wpis jest łatwiejszy i szybszy do przeczytania, długie teksty często odstraszają młodych czytelników. Sposób zestawienia poszczególnych „podmiotów” w liście wiele mówi czytelnikowi, chociażby dlatego, iż charakterem zestawienia te przypominają tradycyjne listy przebojów. Wyszczególnione elementy są w niej uszeregowane rosnąco lub malejąco, pierwsze miejsce – najwyższe, oznacza największą popularność, ostatnie – najmniejszą z punktu widzenia autora. Ujawnia się wiec jego sposób wartościowania i priorytety.

Niektórzy blogerzy wpisy na swoich blogach upodabniają do notatek w kalendarzach i terminarzach i po kilku zdaniach wprowadzających lub aktualizujących umieszczają spis spotkań, rzeczy, które będą robić, miejsc, które będą odwiedzać.

Elementami często umieszczanymi na blogach są także przepisy kulinarne. Istnieją blogi składające się w całości tylko z przepisów.

Blogerzy nie tylko dodają do postów wiersze znanych poetów, ale umieszczają tam także swoją własną twórczość. Istnieje wiele blogów poetyckich, na których blogerzy publikują swoje wiersze.

Nie tylko tekst może być treścią wpisu blogowego. To, co autor chce przekazać odbiorcy może być przekazane za pomocą filmiku (videoblogi), nagrania w formacie mp3 (mp3blogi), zdjęcia (fotoblogi). Autorzy nie ograniczają się raczej do jednego środka przekazu, poza rysunkami stosują także słowo pisane – dodają krótki komentarz.

Każdy bloger dobiera sobie formę postu według własnych upodobań. Bierze pod uwagę także charakter blogu, to jaki rodzaj wpisu będzie najchętniej czytany przez jego czytelników, jaki najlepiej przekaże jego treść. Obecnie prawie każdy blog zawiera, poza tekstem, także zdjęcia i filmiki. Można zaobserwować, szczególnie wśród młodszych czytelników, niechęć do słowa pisanego. Młodzież wychowana na smsach toleruje jedynie bardzo krótkie teksty. To wśród starszych czytelników bardziej popularne są blogi bazujące na felietonach, esejach, reportażach i to starsi odbiorcy mają więcej cierpliwości do lektury takich długich form postów.

Nie tylko zróżnicowana forma postów charakteryzuję gatunek blogu. Istnieje szereg innych elementów informujących odbiorcę, z jakim gatunkiem waśnie ma do czynienia. Jednak większość z wyszczególnionych przeze mnie niżej cech to wynik umieszczenia blogu na specjalnych portalach. Blogi umieszczone na tych samych portalach powielają pewne schematy – szablony. Niektóre portale proponują początkującym blogerom stworzenie własnego szablonu, wymaga to jednak znajomości kodu HTML. Różne platformy mają do zaproponowania różną ilość szablonów. Niewątpliwe każdy bloger chciałby, aby jego blog był wyjątkowy i niepowtarzalny, dlatego korzystanie ze schematów może być dla nich frustrujące. Na przeszkodzie stoi bariera technologiczna, którą dla przeciętnego użytkownika internetu jest kod HTML. Niektóre portale wychodzą użytkownikom naprzeciw tworząc szablony posiadające możliwość dowolnego ustawiania pewnych elementów, wyboru kolorów i motywów.

Są cechy charakterystyczne, nieuzależnione od szablonu, ale bardzo istotne z punktu widzenia gatunku. Taką cechą są regularne wpisy, dodam jeszcze, iż o ile nie jest to cecha regulowana w szablonie blogu, to w regulaminach większości platform blogowych umieszczony jest zapis wymuszający na autorze umieszczanie minimum jednego wpisu na blogu na 6 miesięcy, pod groźbą usunięcia blogu z portalu. Powyżej przedstawiłam tylko kilka ze sposobów ujęcia tylko tych blogów, które umieściłam w aneksie. W rzeczywistości można założyć, iż każdy z blogerów stara się odnaleźć swój własny sposób przekazu, odróżniający jego blog od innych i dający mu satysfakcję.

Poza postem, czyli właściwie główną częścią, blog zawiera jeszcze inne specyficzne elementy. Jest ich dużo, w zależności od charakteru blogu i upodobań autora, można na nim zamieścić naprawdę dużo elementów – kalendarze, galerie, księgi gości, zegary, radio umilające czytelnikom przeglądanie wpisów, archiwum itp. Po przeanalizowaniu dużej ilości blogów wyodrębniłam jednak kilka elementów szczególnie charakterystycznych, będących wyznacznikami gatunku blogu – takich, bez których blog straciłby swój charakter.

C.D.N.

 

 

[1]za Wilkowski Marcin; http://historiaimedia.org/2009/09/22/blogi-i-mikroblogi-ewolucja-interfejsu-a-nie-gatunkow-tresci/

Tagi: blog
15:59, polonisty
Link Komentarze (6) »
Tagi
stat4u