blog o książkach
RSS
czwartek, 23 stycznia 2014
Marta Obuch "Łopatą do serca"

Dopiero po chwili zorientowałam się, że już coś tej autorki czytałam:) O Częstochowie – pamiętam, więc nie jest źle (Oki sprawdziłam szybciutko, bo mogłam się pomylić). Tamta poprzednia powieść była fajna, ale krótkawa.

Ta jest dłuższa, ale za to… no właśnie. Co tu jest nie tak? Czy język może być zbyt… eee… kolokwialny? Barwny? Potoczny? (no nie zrozumcie mnie źle, tu nie ma przekleństw, ani długaśnych opisów przyrody, nie ma zdań na pół strony, ani socjolektów). Język powieści jest żywy i zabawny, ale czy może się przejeść? Fajna fabuła, fajny język, ale za dużo tu potoczności. Przygłusza akcję (sama się dziwię, że to piszę, bo ja jestem czuła na punkcie języka i jego swobodnych „aranżacji”). Przygniótł mnie sposób wysławiania się bohaterów, w zasadzie gdyby autorka ograniczyła się do wypowiedzi bohaterów, to jeszcze by uszło, ale tego jest więcej. Aż momentami tylko przelatywałam wzrokiem po dialogach, bo chciałam poznać akcję a rozpraszał mnie szpan językowy… (no nie wierzę, że to piszę!)

Michalina to żona idealna, ma piękne mieszkanie, dobrze rozwijająca się firmę i bogatego męża. Z tym, że mąż to mafijny boss, na dodatek skąpy, ma kochankę – głupiutką i bez gustu i siedzi w więzieniu. Ale o tych rewelacjach Misia dowiaduje się, dopiero gdy zostaje porwana przez współpracowników męża. Dowiaduje się też wtedy, że prawa ręka męża – niejaki Igła – ma zamiar zamieszkać z nią i jej strzec. Misia próbuje wybić mu to z głowy łopatą. Bezskutecznie. Próbuje też poznać resztę tajemnic męża i pomóc pewnemu policjantowi w śledztwie.

Ciekawe jak z taką książką poradzili by sobie obcokrajowcy uczący się języka;) Okładka zaś krzyczy; jestem czytadełkiem! i jest do bólu dosłowna.

21:28, polonisty
Link Dodaj komentarz »
Tagi
stat4u