blog o książkach
RSS
czwartek, 31 stycznia 2013
Darynda Jones "Pierwszy grób po prawej"

Ta książka zmusiła mnie do refleksji, w związku z nią, nasuwają mi się pewne wspomnienia. Chodzi o dziwne powieści jakie kiedyś tam czytałam, czy o jakich czytałam… a w szczególności z dziedziny paranormal. Pomijam tę „masówkę” z wampirami, wilkołakami, elfami i hobbitami. Tego jest dużo. Teraz coraz więcej jest o aniołach i demonach. Pamiętacie Bezduszną? Opisywałam ją tu – też trochę dziwna - o kobiecie bez duszy… Ale wiecie, że są książki o zombie? I to nie horrory o cuchnących truposzach, ale romanse paranormalne o z lekka nieżywych kobietach (trup i miłość???). A dziś popiszę o śmierci.

    Jak wygląda Kostucha? Czy to klekoczący suchymi kośćmi szkielet, ubrany w powłóczystą czarną szatę, w ręku dzierżący kosę? A może to młoda i ładna kobieta, o brązowych włosach i złotych oczach? Może kostucha to człowiek, jak każdy inny, tylko widzący dusze zmarłych i pomagający iść im w stronę światła? Może dodatkowo ten człowiek jest też prywatnym detektywem współpracującym z policją i rozwiązującym sprawy morderstw? No bo któż lepiej od samego zabitego wie, kto jest mordercą?

     Charley Davidson jest kostuchą, taka się urodziła. Pomaga zbłąkanym duszom przedostać się na drugą stronę. Ale to praca dodatkowa. Na pełen etat Charley jest detektywem i pomaga wujkowi policjantowi w śledztwach. Najczęściej po prostu rozmawiając z duchami nieboszczyków… Cherley ma wśród nieżywych kilkoro przyjaciół. Teraz zajmuje się sprawą morderstw trojga adwokatów, ale rozpraszają ją ciągłe ataki na nią i próby zabójstwa, oraz Wielki Zły, który ratuje ją od owych zamachów… a i jeszcze niesamowite erotyczne sny z tajemniczym Reyesem w roli głównej. Trudno jest zabić kostuchę, ale całkiem łatwo jest jej porządnie nakopać, co wielu zbirów chętnie praktykuje. Charley, w wolnym czasie, którego ma bardzo niewiele, próbuje się dowiedzieć, gdzie jest Reyes nawiedzający jej sny. Ale chyba wolałaby jednak nie znać prawdy o swym demonicznym kochanku… ani o sobie.

 

Polecam:)

23:19, polonisty
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 28 stycznia 2013
BLOG - forma

Nie ma kanonicznej formy, w której występowałyby blogowe posty, śmiało można stwierdzić, iż tyle ile wynaleziono sposobów przekazu danych i informacji, tyle form blogowych wpisów. Każdy sposób, od alfabetu – pisma poprzez obrazki i rysunki, kończąc na filmach i plikach dźwiękowych został zaadaptowany przez blogi.

    Pismo odgrywa istotną rolę we wszystkich rodzajach nowych mediów, nawet jeśli pojawia się wyłącznie w postaci podpisów i tytułów pod zdjęciami czy filmami wideo. Jest też podstawową formą komunikacji na blogach, w Wikipedii a także na serwisach takich jak Facebook. Audiowizualny charakter mają zarówno teledyski na YouTube, jak i wirtualna rzeczywistość Second Life, po której poruszają się awatary użytkowników. Podcasty są środkami przekazu czysto audialnymi, a Fotka.pl służy do przechowywania zdjęć oraz innego typu obrazów.

    Nadrzędnym celem komunikacji internetowej jest informacja. Choć większość nowych mediów oferuje treści o charakterze informacyjnym – Wikipedia i blogi stanowią główne przykłady nowych mediów, których podstawowym celem jest informowanie. YouTube zawiera wiele wartych opublikowania materiałów wideo i stał się żywą, alternatywną formą informacji. Także Facebook przekazuje użytkownikom wiadomości, choć nie jest to ich podstawowe przeznaczenie[1].

    Internet, jako medium ma charakter społecznościowy – komentowanie wpisów czy filmów na czyimś blogu jest przecież formą aktywności w obrębie grupy. Jednak niektóre nowe media z założenia pełnią funkcję społecznościowe – ich podstawowym celem jest łączenie ludzi, budowanie relacji. Portale typu Facebook, nk.pl czy portale blogowe, stanowią najlepsze przykłady miejsc, gdzie możliwość publikowania postów zachęca do dzielenia się ze znajomymi swoimi historiami, przemyśleniami i emocjami[2].

    Z uwagi na to, że produkcja jest w nowych mediach zdemokratyzowana – każdy konsument ma szansę zostać producentem – nie powinno dziwić, że te środki przekazu pozwalają zajmować się wszystkim: preferencjami kulinarnymi, ogrodnictwem, zwierzętami, samopomocą czy finansami. Produkcja jest równie łatwa jak konsumpcja – czytanie, oglądanie, słuchanie.

 

 

[1]Levinson Paul, 2010, Nowe nowe media, Kraków, Wydawnictwo WAM

[2]Ibidem

Tagi: blog
19:04, polonisty
Link Komentarze (8) »
niedziela, 27 stycznia 2013
Katarzyna Michalak "Lato w Jagódce"

O Lecie w Jagódce wspominałam, przy okazji czytania Roku w Poziomce, nie wiem czy pamiętacie:) Tam były fragmenty tej książki umieszczone.

     Na okładce przeczytać możemy, że jest to baśń dla kobiet. I tu się zgadzam. To współczesna bajka o Kopciuszku. Bardzo miła, łatwo wchodząca i przyjemna w odbiorze (troszkę gorsza od Poziomki).

     Brzydka, kulawa dziewczyna staje się piękną baletnicą. Przemiany tej dokonuje doktor chirurgii plastycznej, który upiera się, by zoperować bohaterce także ciciuśki;P Dziewczyna zakochuje się w niemym księciu i razem pokonują psychopatyczną czarownicę (przy wydatnej pomocy, cudem odnalezionej, równie brzydkiej siostry bliźniaczki naszej bohaterki). I jak to w bajce, wszystko dobrze się kończy.

     Tak ogólnie to chyba wszystko trzeba tu traktować z przymrużeniem oka. Jest np. marokański książę ze zdechłym sokołem, niemowa, który zaczął mówić, sepleniący chirurg plastyczny, zaginiony w powstaniu warszawskim partyzant, który zapomniał jak się mówi po polsku, kulawa zaklinaczka koni… Ta cała Jagódka to też nie miejsce akcji – raczej cel - Valhalla.

     Gabrysia jako niemowlę zostaje podrzucona pod drzwi pewnej pielęgniarki. Wyrasta z niej wyjątkowo paskudna dziewczyna, o wyjątkowo ujmującym charakterze i sposobie bycia. Dziewczyna kończy weterynarię i chce być zaklinaczem koni. Problemem jest jednak kalectwo dziewczyny, przez które nikt nie chce jej zatrudnić. Los się jednak do brzyduli uśmiecha i dziewczyna znajduje pracę w stadninie. Poznaje tam Piotra- niemowę, którego pilnuje mamusia. Trzydziestoparoletni facet jest ubezwłasnowolniony i nawet do toalety musi chodzić za zgoda rodzicielki. Zakochują się w sobie i okazuje się, że mężczyzna może mówić, ale do tej pory mu się nie chciało… no i w dzieciństwie przeżył szok. Gabrysia, by podobać się ukochanemu, zgadza się na udział w show; Z bestii w piękność i poddaje się serii zabiegów chirurgicznych – w tym prostowaniu nogi. Wraca piękna i zdrowa, poznaje swoich biologicznych rodziców i siostrę bliźniaczkę - nikczemną panią adwokat, która przechodzi wewnętrzną przemianę. Na końcu wszyscy się odnajdują, godzą, kochają i rozmnażają, są piękni i zdrowi i mają dużo pieniędzy.

Okładka w tym samy stylu, co poprzednia. Ogólnie bardzo zabawna bajka dla dużych dziewczynek;)

czwartek, 24 stycznia 2013
Laura Griffin "Nie do wybaczenia"

Laura Griffin jest autorką książki, z którą dziś tu przybywam. Jeśli nazwisko wydaje się wam znajome, to dobrze. To znaczy, że uważnie czytacie, to co tu piszę. Już bowiem pisałam o dwóch poprzednich częściach tego cyklu (czy jak to tam nazwać). Czytałam Nie do wykrycia i Nie do opisania.

     Książka dobra, ale szału nie ma. Poprzednie lepsze… ale też wcześniej przeczytałam naprawdę dobry thriller i teraz nic już nie jest wystarczająco dobre… Tak jak w poprzednich częściach, tak i tu spotykamy znane już nam postaci – Alex, Mię (główną bohaterkę), Rica (głównego bohatera). Okładka trochę przypomina te poprzednie, ale dla mnie jest zupełnie niezrozumiała… stojąca tyłem, dziwnie ubrana baba… i co to jest, to coś w tle??? Bo do treści ma się nijak ta okładka:/

    Mię Voss znamy już z poprzednich części, jest to specjalistka od DNA z Delf (prywatne laboratorium kryminalne). Ric Santos to detektyw z policji. Oboje pracują nad sprawami morderstw – pozornie niepowiązanych ze sobą. Ric dostarcza Mii dowody do zbadania. Kobietę zaczyna ktoś nękać. Cudem unika ona śmierci, później jakiś mężczyzna próbuje porwać siostrzeńca Mii, szantażuje kobietę, że zabije chłopca, jeśli ona nie zniszczy otrzymanych od Santosa dowodów. Mia pali dowody, ale morderca nadal chce ją zabić. Ric, który zaczyna coś czuć do pani doktor, chce ochronić ją za wszelką cenę. A policja znajduje co raz to nowe zwłoki, młodych kobiet, zabitych ciosem w głowę, i którym zadano wiele ciosów nożem. Detektywi dopasowują też do sprawcy nierozwiązane sprawy sprzed lat. Podejrzewają, że w sprawę może być zamieszany ktoś z policji.

No cóż, całość to całość, ale tamte chyba bardziej polecam:)

00:01, polonisty
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 21 stycznia 2013
BLOG - ontologia świata przedstawionego

A co tam, daję z blogami przykładowymi:) Zrobię dobrym ludziom reklamę, ale linków już nie podam, bez przesady z tym altruizmem. Przynajmniej będziecie wiedzieli, kogo niecnie wykorzystałam;) Ale i tak najlepsze jest to, że w przykładowych blogach nie ma blogów książkowych… hehe

    Świat przedstawiony w blogach jest zarówno realistyczny jak i fantastyczny. Realistyczny jest w blogach, na których autorzy opisują swoje życie – czyli tych o charakterze pamiętnikarskim, na blogach społeczno-kulturalnych opisujących rzeczywistość otaczającą blogera, na blogach zawodowych i hobbystycznych, gdzie autorzy piszą o swoich zainteresowaniach. Blogerzy chętnie opisują otaczający ich świat, ich posty inspirowane są życiem osobistym. W przypadku blogu Marii Czubaszek możemy zakładać, iż każda rozmowa między Panią Marią a córką sąsiadki naprawdę miała miejsce. Autorka blogu Andzia i jej nieborak opowiada o swoim życiu i walce z chorobą, autorzy Zapisków z Granitowego Miasta przedstawiają historię Powstania Warszawskiego i innych epizodów II wojny światowej za pośrednictwem biografii nieznanych uczestników tych wydarzeń. Wszelkie przepisy, porady, reportaże również zakorzenione są w świecie rzeczywistym, jak w przypadku kulinarnego blogu Feeria smaku, czy dotyczącego sztuki i zabytków blogu O sztuce.

     Świat fantastyczny reprezentują blogi zaliczane do literackich i poetyckich. Na takich blogach, podobnie jak w przypadku powieści, czy poezji, autorzy tworzą literacką fikcję. Ich twórcy zajmują się pisaniem powieści, publikowanych we fragmentach i poezji. Na przykład Oliwia Pawlik, autorka blogu Bieberforever-stories w swoich postach publikowała fragmenty tworzonej przez siebie powieści, której bohaterami są Justin Bieber i Rose. I o ile postać Justina jest rzeczywista (istnieje w rzeczywistości, choć niekoniecznie posiada cechy przypisane jej przez autorkę blogu), to wszystkie opisywane wydarzenia są owocem wyobraźni nastoletniej blogerki. Innym rodzajem przedstawiania fantastycznego świata przedstawionego jest komiksowy blog Otisa (Cartoon Wars). Rysownik przedstawia na nim swoje własne „wariacje” na temat Gwiezdnych Wojen, bohaterami prawie każdego komiksu tego autora są postaci z kultowego filmu George'a Lucasa, nawet wątki inspirowane są akcją filmu.

Zauważcie moi drodzy, że od tego momentu posługuję się wypracowaną przez siebie typologią.

Tagi: blog
15:10, polonisty
Link Komentarze (6) »
czwartek, 17 stycznia 2013
Meryl Sawyer "Kuszenie losu"

Po przeczytaniu tejże książki, obiecałam sobie, że przyjrzę się uważnie jej autorce. Na obietnicy się skończyło, gdyż przetłumaczono chyba tylko trzy jej książki (dwie jakoś dawno temu) a jedno opowiadanie wydał Harlequin:( A już sobie smaku narobiłam…

Kuszenie losu wydano w 2010 roku. Jakoś nie mogłam znaleźć informacji, ile autorka ma lat, ale zdjęcia sugerują, że młodziutka to ona nie jest. Dodatkowo wyczytałam, że jest laureatką wielu nagród, i że jej książki znajdują się na listach bestsellerów. No więc czemu u nas nie tłumaczą jej książek? Ręce mi opadają, kiedy widzę nowy typ książek wyodrębniany przez wyd. Amber – romans erotyczny. Litości! Tłumaczą takie gnioty a dobrego thrillera nie:(

     Kuszenie losu trochę przypomina mi książki Iris Johansen, które bardzo lubię. I jak zwykle chodzi o głównego męskiego bohatera. U Johansen jest to zwykle jakiś tajny agent, komandos, żołnierz, zabójca. Tu mamy podobnie, tylko do bagażu doświadczeń bohatera, dorzuciła jeszcze autorka traumatyczne dzieciństwo. Meryl Sawyer stworzyła bohatera potencjalnie niezdolnego do odczuwania emocji – idealnego zabójcę, i tak pokierowała akcją, by pokazać czytelnikom, jak stopniowo otwiera się on na nowe uczucia. Niestety tak skupiła się ona na Loganie McCordzie, że chyba już jej energii zabrakło dla Kelly. Bohaterka wyszła jej dosyć przeciętna. I prawda jest taka, że prawie do połowy książki nic się szczególnego nie dzieje, ale za to trzyma nas w napięciu. To jedna z rzeczy, które najbardziej cenię u pisarzy – umiejętność grania na emocjach czytelnika i budowania napięcia. Można wymyślić wspaniałą opowieść, ale jeśli nie umie się jej „sprzedać” czytelnikowi, to jakby czytać książkę telefoniczną. I tu mamy takie właśnie stopniowanie napięcia – nic się nie dzieje, ale w bohaterach szleją emocje a my przeczuwamy, że coś się niedługo wydarzy, i czekamy z niecierpliwością.

      Kelly Taylor jest redaktorem naczelnym małej gazety w Sedonie. Posadę tę przejęła po schorowanym dziadku. Kelly wcześniej pracowała w największej nowojorskiej gazecie, ale zrezygnowała, po tragicznej śmierci męża i po skandalu jakiego była ofiarą – opublikowała artykuł oparty na nieprawdziwych informacjach, w wyniku czego pewna kobieta popełniła samobójstwo (jak ta pielęgniarka od Kate i Williama). Dawny przyjaciel z Nowego Jorku zleca Kelly napisanie artykułu, który może otworzyć jej drzwi powrotne na szczyty kariery dziennikarskiej. Kelly ma zbadać sprawę zniknięcia adoptowanego syna pewnego wpływowego senatora mieszkającego w Sedonie. Zniknięcie miało miejsce wiele lat temu, ale chłopczyka – teraz już dorosłego mężczyzny, nie odnaleziono. Informatorzy z Nowego Jorku przekazali gazecie informacje, że ów zaginiony odnalazł się – jest komandosem, antyterrorystą w Afganistanie. Dziennikarka rozpoczyna poszukiwania Logana, by przeprowadzić z nim wywiad. Loganowi to odpowiada, gdyż chce, by ktoś przedstawił sprawę z jego punktu widzenia. W tym czasie Kelly dowiaduje się, że jej zmarły mąż miał kochankę i dziecko. W katastrofie samolotowej zginął on i ta kobieta, osierocając chłopca. Kelly chce lecieć do Wenezueli, by adoptować chłopca. Namawia Logana, który zna język i kraj, by jej pomógł… namawia go też na ślub, ale to szczegół. Problem w tym, że ktoś chce zabić Logana (i nie są to terroryści, którzy wyznaczyli nagrodę za jego głowę, ani bossowie wenezuelskiej mafii, którym pokrzyżował szyki). Okazuje się, że przybrana rodzina Logana wcale nie jest taka idealna. To prawdziwe siedlisko podstępnych intrygantów, kłamców… i morderców?

Bardzo polecam.

15:17, polonisty
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 14 stycznia 2013
BLOG - tematyka

     Zakres tematyczny blogów jest niejednolity, obejmuje swoim zasięgiem różnorodne obszary zainteresowań ich autorów.

    Nic nie ogranicza blogerów, mogą pisać o swoich przeżyciach, chorobach, przemyśleniach dotyczących świata, poglądach politycznych, ale mogą też zamieszczać na blogach przepisy kulinarne, cudze biografie, informacje dotyczące np. różnych marek piwa albo zabytków i dzieł sztuki, lub może to być też  tworzenie literackiej fikcji – czegoś zbliżonego do powieści w kawałkach.

     Na przełomie 2004 i 2005 roku Anna Michalak[1] przeprowadziła badania autorów blogów dotyczące m.in. tematyki. Zgodnie z ich wynikami 28% badanych zaznaczyło, że w swoim blogu opisują codzienne wydarzenia i odczucia dotyczące ich życia prywatnego. Tego typu zapiski przypominają typowe pamiętniki, kolejne godziny w ciągu jednego dnia to nowe wydarzenia, nowe rozterki i problemy, inni ludzie, to wszystko wydaje się warte uwiecznienia.

20% osób stwierdziło, że blog umożliwia im rozwijanie zainteresowań, pokazanie wszystkim, czym można się zajmować, np. gotowaniem. Dla ludzi piszących o swoich zainteresowaniach blog staje się miejscem sprawozdawczym, informuje o tym, gdzie ktoś przebywał każdego dnia, co zdążył zobaczyć, jakich poznał ludzi. Jeśli osoba posiada osobisty komputer lub telefon z dostępem do internetu, jest w stanie informować innych na bieżąco o swoich poczynaniach.

16% ankietowanych odpowiedziało, że piszą na tematy związane z własnymi przemyśleniami dotyczącymi religii, kultury, życia politycznego, miłości i pracy. Osoby piszące takie blogi w głównej mierze umieszczają dłuższe wypowiedzi, które są najczęściej w formie esejów. Poruszają w nich ważne dla nich samych kwestie życiowe, szukają przyczyn, próbują analizować i pragną poznać zdanie innych, zależy im na wymianie poglądów.

14% badanych traktuje swoje blogi, jako miejsce gdzie mogą zaprezentować własną twórczość artystyczną, literacką, poezję. Przykładem takiego blogu jest Klara Izabeli Kuny będący blogiem-powieścią.

Tyle samo procent ankietowanych (14%) stwierdziło, że ich blogi dotyczą innych zagadnień, ściśle ich interesujących takich jak seks, homoseksualizm, anoreksja czy bulimia.

Tylko 8% badanych stwierdziło, ze tematyka ich blogu dotyczy głównie przeszłości, wspomnień, często bolesnych, z którymi się nie pogodzili, do których często powracają.

        Jak można zauważyć, blog stał się miejscem zupełnie autonomicznym, uwalniającym od ograniczeń świata zewnętrznego, osób dorosłych, rodziców nauczycieli, pracodawców. Daje poczucie swobody, możliwość wypowiedzenia się bez żadnych ograniczeń. Blogowicz uzyskuje niezależność, może pisać i działać, tworzyć komunikaty pod wpływem chwili, nie zważając na ograniczenia, język, kulturę osobistą, zwyczaje, konwenanse społeczne.

 

 

 

 

 

[1] Michalak Anna, 2007, Społeczne uwarunkowania zjawiska blogów, [w:] Agnieszka Janiak, Wanda Krzemińska, Anna Wojtasik-Tokarz (red.), Przestrzenie wizualne i akustyczne człowieka. Antropologia audiowizualna jako przedmiot i metoda badań, Wrocław: Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji TWP

Tagi: blog
16:55, polonisty
Link Komentarze (5) »
niedziela, 13 stycznia 2013
Nora Roberts "Lasy w płomieniach"

Seria książek Nory Roberts, wydawana przez Świat Książki, jest bardzo dobra. Poprzednio pisałam o Poszukiwaniach, dziś o Lasach w płomieniach.

I pierwsze, co chcę powiedzieć, to że nie podoba mi się tłumaczenie tytułu. I nie chodzi tu o dosłowność, czy zgodność z oryginałem, ale o sam tytuł. No bo serio? Lasy w płomieniach??? To co to jest, nagłówek w tabloidzie? Nora pisze romanse, nawet jeśli więcej tu sensacji, to nadal jest romans, a co ma do rzeczy las… nie las jest tu najważniejszy przecież:( A oryginalny tytuł to Chasing fire.

A druga ciekawa rzecz, to zawód strażaka-spadochroniarza. Przekopałam się przez internet i w Polsce nie znalazłam czegoś takiego. Strasznie mnie to zaintrygowało. No wiecie, strażak wyskakujący z samolotu w sam środek pożaru. Pożaru lasu, oczywiście. Niesamowita rzecz. Prawdopodobnie w Polsce mamy za mało lasów, żeby mieć takich skoczków. Amerykańscy strażacy w letnim sezonie przenoszą się do specjalnych baz lotniczych, na terenach najbardziej zagrożonych pożarami lasów – zachodni brzeg USA, Alaska… i w razie potrzeby skaczą w pobliże pożaru i gaszą go; wycinając drzewa, kopiąc rowy, polewając wodą. Do takich oddziałów należą tylko najwytrzymalsi – ci, którzy ukończyli morderczy kurs przetrwania (obóz w lesie, wędrówki z pięćdziesięciokilowym plecakiem, całodzienne wycinanie drzew, tory przeszkód, skoki i treningi do skoków ze spadochronem).

     Rowan Tripp jest takim właśnie strażakiem-skoczkiem, jest córką legendarnego Lucasa „Iron Mana” Trippa - też strażaka. Rowan, poza tym że gasi pożary, jest też instruktorką na obozie dla rekrutów. W poprzednim sezonie, podczas gaszenia wydarzył się straszny wypadek. Partner w skoku Rowan – Jim, popełnił błąd i podczas skoku wleciał prosto w płonące drzewa – nie przeżył. Wszystkich w bazie bardzo to dotknęło. Kochanka Jima, obozowa kucharka, obwiniła Ro i resztę ekipy. Po roku, gdy dziewczyna wróciła do pracy, okazało się, że urodziła córeczkę Jima. Kobieta potrzebuje pieniędzy i pracy, jednak jej wrogość w stosunku do Rowan i szalone zachowania (oblanie pokoju Ro zwierzęcą krwią) powodują, że zostaje zwolniona. A w obozie źle się dzieje, wszyscy mają dziwnego pecha – doznają przykrych urazów. W lesie, podczas pożaru, Ro znajduje zwłoki kobiety. Dodatkowo ktoś niszczy niezbędny strażakom sprzęt. Ktoś sabotuje akcje gaśnicze, co może skończyć się tragedią. W ekipie jest kilku nowicjuszy, a wśród nich Gulliver „Szybkie Stopy” Curry, przystojny szybkobiegacz, który podbija serce Ro. Pozostali strażacy też mają przezwiska – Elf, Cards, Szwedka, Farmer itp. Ro i strażacy muszą szybko dowiedzieć się, kto życzy im śmierci w płomieniach, bo inaczej może wydarzyć się kolejna tragedia.

Polecam:)

18:09, polonisty
Link Komentarze (5) »
środa, 09 stycznia 2013
Agnieszka Lingas-Łoniewska "Szósty"

Trylogii nie mogę się doczekać, to chociaż Szóstego przeczytałam!

    Mam nadzieję, że to, na co czekam jest równie dobre:) W zasadzie mało jest polskich autorek piszących rasowe thrillery romantyczne – rasowe podkreślam. Dlatego wielki szacun dla pani Lingas-Łoniewskiej. Tu mamy wszystko – zbrodnia, zabójczo przystojny policjant, obezwładniające uczucie, krew, niebezpieczeństwo i zaskakujący koniec. Najlepszy jest oczywiście główny bohater, czyli Marcin. Jest on dowódcą specjalnej jednostki śląskiej policji – do zadań specjalnych. Dobrze zbudowany, nieziemsko przystojny i słodki jak cukiereczek. Dla miłości swego życia gotów jest na wszystko. I całą tę sielankę przerywają wstawki zawierające myśli seryjnego mordercy, te fragmenty kompletnie odbiegają od całości i tylko potęgują napięcie. Pod koniec książki właściwie to te momenty są już najciekawsze. Tylko ja bym chciała więcej szczegółów śledztwa, no wiecie, czy u nas to wygląda tak samo jak CSI Miami??? DNA, odciski palców, bazy danych? A akcja naprawdę trzyma w napięciu, w pewnym momencie już wiadomo, że „morderca jest wśród nich” i człowiek nerwowo wczytuje się w opisy policjantów:) a tam nic… Ja niestety obstawiałam źle:(

      Seryjny morderca porywa zielonookie blondynki, które, po sześciu dniach więzienia, zabija. Dowódca ŚGŚ Marcin Langer tropi zabójcę. Do jego grupy przyłącza się Alicja, która ma określić profil psychologiczny poszukiwanego. Kobieta od pierwszej chwili wydaje się policjantowi znajoma. Parę łączy tajemnicza i trochę mistyczna przeszłość;) Morderca zaś wydaje się nieuchwytny, nie zostawia żadnych śladów a Alicja niepokojąco pasuje do profilu jego ofiar. To tylko kwestia czasu, kiedy morderca obierze sobie naszą panią policjant za cel. A między nią a Marcinem wybucha gorące uczucie (jest tam taki „łóżkowy” dialog, który mnie rozwalił, wiecie typu; ”-było ok.? – mogłoby być lepiej, ale popracujmy nad tym…” i siup w pielesze), czy ci dwoje uwierzą, że połączyło ich przeznaczenie? No i czy morderca nie zadusi Alicji? W sumie ta historia powinna mieć ciąg dalszy, każdy kto przeczytał zrozumie dlaczego.

Polecam i oczekuję na Zakręty losu:)

poniedziałek, 07 stycznia 2013
BLOG - intencja komunikacyjna

 

Charakterystyczną cechą blogowiczów jest szeroko rozumiana autoprezentacja. W sposób mniej lub bardziej świadomy każdy piszący blog tworzy postać, która posiada cechy wspólne z jej twórcą. Z kolei niektórzy nadawcy blogowi traktują posiadanie blogu, jako kolejne wyzwanie w drodze do sukcesu. Ich celem jest zdobycie sławy, która mierzona jest przede wszystkim liczbą odwiedzin i komentarzy. Specyficznym rodzajem blogerów są ci, którzy traktują blog jako przestrzeń artystyczną i zamieszczają w niej swoje dzieła.

Posiadanie blogu pozwala jego twórcom zaspokoić wiele potrzeb m.in. gratyfikacji ego (pisanie jest znakomitym usprawiedliwieniem dla egocentryzmu), antydepersonalizacji (pozwala na stworzenie miejsca odzyskania indywidualizacji postów i wyznawanych wartości), przynależności (uczestnictwo w specyficznej i elitarnej grupie społecznej), władzy i samorealizacji (rozwój zainteresowań oraz możliwości)[1].

Według ankiety, przeprowadzonej wśród blogerów na stronie www.blox.pl, większość ankietowanych stwierdziła, że nie pisze na tematy bardzo osobiste: intymne, rodzinne, takie jak życie erotyczne bądź dramaty życiowe, unikają poruszania spraw służbowych, nie podają także danych osobowych umożliwiających identyfikację[2]. I od tego są jednak odstępstwa, jak chociażby zdobywca wyróżnienia w nagrodzie Bloger Roku 2010 w kategorii Ja i moje życie – blog pt. Andzia i jej nieborak*, prowadzony przez kobietę chorą na raka. Z drugiej strony blogerzy piszą po to, aby zdobyć czytelników. Mówią w subiektywny sposób o różnych sprawach i swoim życiu, są jednak tematy, których nie podejmują.[Statystyki podejmowanych tematów, w jednym z kolejnych wpisów]

Blog jest w dużej mierze pisaniem z myślą o udostępnianiu na forum publicznym. Jeśli przyjąć, że blogi to tradycyjne dzienniki przekształcone przez nowe medium, to trzeba podkreślić, że zmienia ono ich strukturę. Pragmatycznie rzecz ujmując, blogi spełniają odmienne funkcje komunikacyjne niż teksty, w których jakoby są zakorzenione. Zakładają komunikację nie do wewnątrz, lecz na zewnątrz. Blogi, w zasadzie, można by traktować już jako medium, służą przecież do promowania nowych marek, firm, produktów, są kanałem komunikacji instytucji z klientami, służą politykom jako perswazyjne narzędzie przekazywania informacji.

 

 

 

*Andzia niestety swoją walkę z rakiem przegrała...

[1] Cywińska-Milonas Maria, 2002, Blog (ujęcie psychologiczne), [w:] Piotr Marecki (red.), Liternet. Literatura i Internet, Kraków: Wydawnictwo Rabid, [Tekst dostępny także na www.retsat1.com.pl/walczak/blogi.doc]

[2]Gumkowska Anna, Maryl Maciej, Toczyński Piotr, 2009, Blog to…. blog. Blogi oczyma blogerów. Raport z badania jakościowego zrealizowanego przez Instytut Badań Literackich PAN i Gazeta.pl, [w:] Danuta Ulicka (red.), Tekst (w) sieci. Tekst - Język - Gatunki, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne

Tagi: blog
23:48, polonisty
Link Komentarze (8) »
piątek, 04 stycznia 2013
Suzanne Collins "Igrzyska śmierci"

Zawsze trudno mi pisać o książkach, o których dużo osób już się wypowiadało – zwłaszcza w samych superlatywach i zwłaszcza, gdy ja też takie poglądy podzielam:)

Igrzyska śmierci polecam z pewnością granitową. Moją reakcję na tom pierwszy można w sumie zamknąć w dwóch konkluzjach; dzieci zabijają dzieci, oraz, że dwadzieścia jeden morderstw mija bez echa. Tylko jedna śmierć zostaje należycie opłakana… Chyba to uderza najbardziej, że do krwawych Igrzysk Głodowych zostają wybrane dzieci i te właśnie dzieci zabijają bez litości. A całe społeczeństwo siedzi sobie przed telewizorami i się gapi. Ludzie tego nie popierają, nienawidzą, boją się, ale i tak oglądają… rok po roku. Jedyne czego mi trochę brakowało, to odkrycia mechanizmów władzy. Wiemy, że rządzi Kapitol z prezydentem na czele, ale jakieś szczegóły byłyby wskazane. Możliwe, że więcej będzie w kolejnych tomach:) I trochę więcej szczegółów geopolitycznych. Szerszy kontekst by się przydał. Muszę przyznać, że książka jest naprawdę świetnie skonstruowana, ma to, co przyciąga czytelnika; wartka akcja, dobrze scharakteryzowane postaci, wątki romansowe… zdradę i krew.

Co ciekawe, dużą uwagę poświęciła autorka jedzeniu. Katniss często myśli o jedzeniu i często je, albo myśli o tym, że jest głodna. Sporo jest tu też opisów dań i różnych rzeczy, które można zjeść. Żarcie można zaliczyć do symbolu książki (zamiast tego ptaka, na okładce powinien być bochen chleba): chleb jako symbol życia - Peeta specjalnie niszczy część wypieków w piekarni ojca, by głodująca Katniss i jej rodzina mogli się najeść; i trujące jagody jako symbol śmierci - Peeta na arenie popełnia błąd i zbiera trujące jagody, którymi zatruwa się przebiegła przeciwniczka. No ale to Igrzyska Głodowe, więc można to chyba wybaczyć:)

    Suzanne Collins wprowadza nas w świat rzeczywistości alternatywnej – przynajmniej mam nadzieję, że autorka nie wróży nam takiej przyszłości… Świat zmutowanych pszczół, ptaków bojowych, terroru, głodu i igrzysk. Każdy mieszkaniec dwunastu dystryktów, który ukończył 12 lat, bierze udział w losowaniu. „Wygrani” stają się uczestnikami morderczej walki o przetrwanie. Z 24 uczestników przeżywa jeden. Walka rozgrywa się na specjalnej arenie, gdzie wszelkimi siłami pseudo-natury (temperatura, opady, ogień, woda, fauna i flora) rządzą organizatorzy i tak wszystkim sterują, by telewidzowie się nie nudzili. Katniss Everdeen zgłasza się jako trybut za swoją młodszą siostrzyczkę i odtąd musi walczyć o przetrwanie z przeciwnikami z innych dystryktów, ale także z chłopakiem, który kiedyś pomógł jej w najgorszych chwilach jej życia. Opiekun Katniss i Peety namawia ich by udawali parę, co ma zaskarbić im przychylność sponsorów – dary od sponsorów mogą uratować życie… Na ile uczucie między Peetą a Katniss to gra, chyba dowiem się z drugiego tomu – mam nadzieję;) Bo jest jeszcze ten trzeci – Gale, który został w domu. Trójkąty są ostatnio takie modne w literaturze:)

http://favim.com/image/344155/Polecam gorąco:)

środa, 02 stycznia 2013
Roxanne St. Claire "Sądzeni za namiętność", "Skazani za pożądanie"

Dziś do czynienia mamy z trylogią, tzn. tak mi się wydaje, pomimo mylących znaków w tekście. Przeczytałam już dwie części i wydaje mi się, że będzie trzecia. Teoretycznie rzecz jest o trojaczkach, ale w drugiej części autorka napisała, iż trzecia siostra nie żyje… zobaczymy…

Poza tym, że z domniemaną trylogią, mamy do czynienia z thrillerem romantycznym, bardzo dobrym thrillerem. Ja w tego typu książkach najbardziej lubię bohaterów męskich:) W zwykłych kryminałach główni męscy bohaterowie nie są tak zabójczo przystojni, błyskotliwi, sprytni i sprawni;) (a już na pewno tacy nie są, gdy autor też jest facetem). Co zabawne w thrillerach romantycznych bohaterki nie zawsze są sex bombami, zazwyczaj to przeciętne z wyglądu, choć nieprzeciętne z charakteru kobiety. W zwykłych kryminałach takie kobiety są zazwyczaj ofiarami brutalnych morderstw… To tak pokrótce, dlaczego lubię dobre thrillery romantyczne;)

Miranda jest doktorem antropologii. Właśnie wydała książkę o najsłynniejszym kalendarzu świata – kalendarzu Majów i o domniemanym końcu świata. Promocja książki jest sabotowana przez ugrupowanie twierdzące, że koniec świata nastąpi w grudniu 2012, czemu przeczy książka. Jego członkowie zaczynają działać coraz bezwzględniej, nie tylko przerywają spotkania autorskie, ale i podkładają bomby. Na szczęście Miranda spotyka przystojnego ochroniarza, który strzeże ją przed szaleńcami. Jednak spotkanie Mirandy i Fletchera to nie przypadek. Mężczyzna pracuje dla pewnej agencji ochrony, jego zadaniem jest odnalezienie młodej kobiety przed laty oddanej do adopcji. Jest ona córką pewnej sekretarki skazanej za morderstwo na dożywocie, kobiety, która jest chora na białaczkę i potrzebuje przeszczepu szpiku. Miranda nie wie, że jest adoptowana. O tym, czy jest właściwą osobą ma świadczyć mały tatuaż na ciele.

Vanessa od dawna wie, że była adoptowana. Jej przybrana matka często wypominała jej to z nienawiścią. Teraz kobieta spędza na Karaibach przymusowe wakacje poszukując zaginionego najlepszego przyjaciela. Tam odnajduje ją Wade – snajper-ochroniarz, który ma ją namówić na wyjazd do Karoliny Północnej i oddanie szpiku. Vanessa nie chce się zgodzić, po pierwsze dlatego, że szuka przyjaciela, po drugie dlatego, że obwinia matkę za śmierć ukochanego przybranego ojca. Mężczyzna zginął, gdy wracał z widzenia w więzieniu u biologicznej matki Vanessy. Wade zawiera z Vanessą układ, pomoże kobiecie odnaleźć przyjaciela a ona w zamian pojedzie do rodzonej matki.

No i w trzeciej części, powinna być trzecia siostra, ale ona podobno już nie żyje… Dodam jeszcze, że matka trojaczków skazana została niesłusznie. Ze strachu o życie dzieci, przyznała się do morderstwa a teraz pewien detektyw chce uratować jej życie i oczyścić z zarzutów.

Polecam

Tagi
stat4u