blog o książkach
Blog > Komentarze do wpisu
Andrzej Pilipiuk "Kroniki Jakuba Wędrowycza"

Absurd!!!

Tego nie da się inaczej określić. Chciałoby się powiedzieć – głupota, ale to słowo zupełnie tu nie pasuje, Jakub Wędrowycz jest po prostu jednym wielkim nonsensem. W zasadzie, to jestem przekonana, że lekturę Wędrowycza należy sobie dozować. W nadmiarze z pewnością szkodzi… zwłaszcza zaś mogą zaszkodzić opary wypitego przez bohatera alkoholu, które niemal przesączają się przez kartki książki… Tylko, co ciekawe, ten absurd zupełnie nie przeszkadza, jest czysto rozrywkowy, nie trzeba się wysilać na zrozumienie „co autor miał na myśli”, tylko dobrze się bawić. Tym bardziej, że książka napisana jest świetnym językiem. Po każdym przeczytanym opowiadaniu, mruczałam sobie z rozbawieniem pod nosem – masakra! – i czytałam dalej. A ten „skubaniec” zawsze cało wychodził z opresji, cała wieś mogła zginąć pod gruzami, a jemu nic się nie mogło stać.

    Jakub Wędrowycz ma ponad 80 lat, pisać i czytać uczył się za cara, czyli jeszcze cyrylicą, nie dziwi więc, że po polsku nie bardzo mu to idzie. Jego ulubionym strojem są: spodnie od carskiego munduru i kurtka od niemieckiego, do tego obowiązkowe gumowce. Włoski przygładza Jakub skórką od boczku. Jeśli chodzi o higienę, to Wędrowycz nie przepada za kąpielą, gdyż uważa, że mydło robione jest ze zdechłych krów, co go brzydzi. Zęby Jakub ma – złote (złośliwi twierdzą, że ukradzione nieboszczykom). Pod podłogą ma ukrytą cysternę bimbru, nie zna się na zegarku, potrafi pokonać wroga siłą swych brudnych myśli, ektoplazma nie może zrobić mu krzywdy, bo Jakub ma za duże stężenie alkoholu we krwi. Ponadto posiada: sprawność umysłu - sto siedemdziesiąt jednostek przy normie sto czterdzieści. Pamięć - sto dwadzieścia jednostek przy normie osiemdziesiąt. Zdolności kojarzenia faktów - sto dwadzieścia przy normie osiemdziesiąt. I lubi jeść psy…

***

Obudził sie w środku nocy i przypomniał sobie jak przez mgłę, że na targu widział kobietę, która kupowała kurczęta. Same czarne. — Czary— mruknął sam do siebie. Zwlókł się z łóżka i podreptał do kuchni. Do dużego emaliowanego garnka wrzucił garść´ suszonych muchomorów sromotnikowych, dodał koński pączek i kilka własnych włosów, następnie zagotował to wszystko i wyszedłszy przed dom, sporządzonym wywarem wymalował wielki dziwny znak na ziemi. —Mełgełe— rzucił w przestrzeń i złożył palce w odpowiedni sposób. W promieniu czterdziestu kilometrów do rana padły wszystkie czarne kury.

***

— No to co. Jest taki niebieski proszek, co się wigry nazywa... — Coś ci się popieprzyło, wigry to nazwa roweru. — A ja myślałem, że na cześć jeziora. No, nieważne. Jest taka niebieska tabletka, a potem nawet staruszek może iść podrywać młode dupcie. — Aż tak zmienia wygląd zewnętrzny? Coś podobnego — zdumiał się Semen.— A więc hotel, barek, striptiz...

***

—Chcesz sobie trochę dorobić? — zapytał. Próba korumpowania policji powiodła się. — W jaki sposób?— praktykant połknął haczyk. —Dam pięć starych milionów, znaczy pięćset złotych za klucz od tych drzwi. — To będzie trudne. — Tysiąc? — Ja bardzo chętnie, tyle tylko, że tu nie ma zamka, tylko zasuwa. Wyszedł, zanim Jakub wpadł na jakiś pomysł. Najpierw długo klął, a potem zaczął przeszukiwać kieszenie. Kieszenie zawierały wszystko to, co miał w nich w chwili aresztowania. Widocznie wcale nie został zrewidowany. Sprawdzono jedynie, czy ma przy sobie broń. W tylnej znalazł pilnik ślusarki typu iglak, którego używał czasem do ostrzenia paznokci. Popatrzył w zamyśleniu na kratę w oknie, a potem zaczął ją piłować. O jedenastej w nocy ostatni pręt poddał się. —No, to do dzieła— szepnął sam do siebie i wyskoczył oknem. Znalazł się na cichej, spokojnej uliczce, na tyłach komisariatu. —Jestem wolny!— krzyknął na całe gardło. Syrena radiowozu ryknęła mu tuż za plecami. Jakub z wrażenia upuścił trzymaną w ręce kratę i rzucił się do panicznej ucieczki.

 

No czyż tego bohatera można nie kochać??? Jest bardziej niż pewne, że sięgnę po następną książkę o przygodach tego pana.

sobota, 10 marca 2012, polonisty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/03/10 11:46:48
Zaraziłaś się od Felicji?:):) Sama nie wiem, czy absurdy mnie aż tak pociągają ;))
-
2012/03/10 12:24:58
Już wcześniej czytałam jedną jego książkę, ta jest druga. czasem absurdy pozwalają z odpowiedniej perspektywy spojrzeć na rzeczywistość... bo, w sumie, może być gorzej... ;)
-
krainaczytania
2012/03/10 20:01:20
Widzę, że wirus się szerzy :-) Mnie też Felicja zaraziła i pewnie za jakiś czas i u mnie coś się znajdzie autorstwa tego pana. A póki co, zapraszam Cię do zabawy w seriale. Zabawa nie jest obowiązkowa i nie trzeba pisać o adaptacjach, jak ja :-) Tutaj instrukcja: krainaczytania.blox.pl/2012/03/Moje-ulubione-seriale.html
-
felicja79
2012/03/10 20:27:20
A ja właśnie wróciłam ze spotkania z pisarzem! Opowiadał, że Jakub powstał na podstawie obserwacji z dzieciństwa :-). Naoglądał się i nasłuchał dziadka i jego kolegów :-).
Super, że pokochałaś Jakuba! I niech się ta "miłość" do niego szerzy wśród blogowiczów :-).
-
felicja79
2012/03/10 20:28:04
A, świetny ten demotywator! :-).
-
2012/03/10 21:38:56
krainaczytania
szerzy się, szerzy. poluję jeszcze na Pana Samochodzika, którego kontynuacje Pilipiuk pisał :)
Felicja79
sama nie wiem co gorsze, zakochać się w kimś takim jak Jakub, czy mieć takiego dziadka... aż ciarki przechodzą!!!
-
alatri19
2012/03/11 19:26:48
Polubiłam Wędrowycza od pierwszego czytania, to rzeczywiście doskonała rozrywka. Pilipiuk jest znakomitym pisarzem. Podobnie jak Stefan Darda , którego mam szczęście znać i który wydarzenia w powieściach z serii Czarny wygon umieścił w okolicach w których mieszkam :)
Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny
Ala
stat4u