blog o książkach
Blog > Komentarze do wpisu
Mary Jo Putney "Przepowiednia"

Wśród autorek romansów historycznych, jedną z moich ulubionych jest Mary Jo Putney. A to dlatego, iż odbiega ona od stereotypów, które opisałam wcześniej. Jej bohaterki nie zachowują się jak damy a akcja nie zawsze toczy się w Anglii. Dlatego, mimo wszystko wspomnę tu o tej książce.

     Akcja Przepowiedni toczy się w Indiach w XIX w. (oczywiście). Laura (Larysa) jest Rosjanką a Ian - Szkotem. Ian dopiero przed paroma miesiącami uciekł z niewoli, gdzie, przez prawie trzy lata, siedział w ciasnej dziurze w ziemi. W wyniku brutalnego traktowania, bohater nie jest stuprocentowo sprawnym mężczyzną – i nie ma oka. Ian i Laura spotykają się w trudnych dla siebie momentach życia, ona traci ostatniego krewnego a on jest w poważnej depresji. Oboje postanawiają, że małżeństwo na pewnych warunkach będzie dla nich dobrym rozwiązaniem. On nie jest w stanie wypełniać małżeńskich obowiązków, w wyniku lania, jakie dostał w niewoli, a ona nie chce ich wypełniać, ze strachu przed pogrążeniem się w dzikiej namiętności. Para podróżuje sobie w niezłych humorach przez Indie. Ich relacje komplikują się, gdy Ian odzyskuje pełną sprawność. Teraz on może, ale ona nadal nie chce a Ian obawia się, że zostanie przez żonę uznany za pozbawionego honoru, gdyby się jednak domagał. Pierwsza połowa książki, to takie właśnie podchody w stylu „chciałabym, a boję się” i „obiecałem, więc słowa dotrzymam”. W drugiej połowie bohaterska para ratuje Indie przed strasznym losem, jakim byłoby uwolnienie państwa spod brytyjskiego zwierzchnictwa.

    To jest część druga (albo nawet trzecia). Poprzednia, którą czytałam, opisuje uwolnienie Iana z niewoli.

    Strasznie się uśmiałam z tych rozterek bohaterów. Jest tu trochę błędów korektorskich - literówek. W sumie mogłabym się nie czepiać, ale jestem przeziębiona i brak mi wyrozumiałości dziś :>

PS. Rozbrajają mnie tego typu opisy umieszczane na okładkach – Dla każdej kobiety, która kiedykolwiek kochała… i nie zapomniała.

wtorek, 28 lutego 2012, polonisty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/02/28 19:58:39
Hehe, ja też czuję się rozbrojona:) Okładka ogólnie staroświecka nie przykuwa uwagi;) A te rozterki... rzeczywiście, można się uśmiać:) Aczkolwiek muszę dodać, że o tej autorce nigdy nie słyszałam, a romanse historyczne, to jest coś, co na serio lubię!!!
-
2012/02/28 21:05:31
ona fajnie pisze. inaczej. lubi umieszczać akcję w Indiach, Chinach, w Himalajach, zawsze to jakaś odmiana :)
-
krainaczytania
2012/02/29 17:51:37
Znam tę autorkę. Mam na półce jej powieść pt. "Wróg i kochanek" i zastanawiam się czy ją czytać, czy nie. A wydawcy czasami zwyczajnie przeginają w tych opisach na okładkach. Zdrówka życzę :-)
-
2012/02/29 20:00:02
dzięki :*
a ja nie czytałam tego Wroga... może fajna? poszukam opisu:) ale u mnie nie ma, już bym ją przeczytała gdyby była;)
-
krainaczytania
2012/02/29 20:12:27
Ja "Wroga..." uratowałam przed spaleniem, albo wyrzuceniem na makulaturę. Bo właśnie taki los spotkałby tę książkę i wiele innych. W bibliotece, gdzie pracowałam była selekcja książek i ratowałam co się da. Teraz mam za to bogatą biblioteczkę w domu :-)))
-
2012/02/29 21:01:12
ja tym sposobem mam Chmielewską w niezłym stanie... ostatnio wyrzucali Lenina, ale się nie skusiłam:)
-
felicja79
2012/03/01 20:58:18
Ten opis na okładce rozbrajający :-). I Twoja recenzja zabawna, te rozterki bohaterów :-).
stat4u