blog o książkach
Blog > Komentarze do wpisu
Małgorzata Musierowicz "Żaba"

Miałam czytać zupełnie inną książkę! Ale ręka sama mi się wyciągnęła po Żabę. I w sumie miałam przeczytać sobie tylko Żabę, a przeczytałam Żabę, Czarną polewkę i Sprężynę… Dawno już nie czytałam niczego tej autorki – czekam na McDusię.

    Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego i tak mi się to jakoś ładnie zgrało z twórczością Małgorzaty Musierowicz. Pięknym językiem pisze pani Musierowicz, już zdążyłam zapomnieć. Miłe wytchnienie po tym skomputeryzowanym slangu :) Wczoraj jakiś pan w Wiadomościach mówił, że były czynione próby przełożenia całej tej komputerowej nomenklatury na język polski, oczywiście próby zakończone kompletnym fiaskiem. I tak zamiast „kliknięcia” miał być „dwumlask”… wyobrażacie to sobie???


    Bohaterowie Jeżycjady rzadko spędzają czas przed telewizorem, czy komputerem, wolą czytać książki. Jak my!!! O wzruszenie przyprawiła mnie scena, w której rodzina dzieli się przy śniadaniu przemyśleniami z właśnie przeczytanych lektur. W każdej części autorka pisze o jakiejś smakowitej powieści, cytuje fragmenty wierszy, łacińskie sentencje. Z jej twórczości bije ogromny szacunek do książek i do słowa pisanego. Buduje to wspaniałą atmosferę. Obserwując to, co dzieje się na stronie pani Musierowicz, zauważyłam, że czytają ją nie tylko młodzi. Dużo jest też dorosłych, wychowanych na wcześniejszych częściach Jeżycjady. W sumie jest to cykl, który naprawdę można czytać w każdym wieku. Są to bardzo mądre i ciepłe książki, z niesamowitą atmosferą. Tym razem podczas czytania wykorzystałam zdobycze techniki, by obejrzeć sobie opisywane w książce miejsca. Gdy to czytałam ostatnio, nie miałam dostępu do internetu. Teraz, na satelitarnych zdjęciach Poznania, obejrzałam sobie dokładnie ulicę Roosvelta, Teatralkę i inne często wymieniane miejsca. Chciałabym kiedyś zobaczyć te miejsca na żywo :)

    Ja zaczęłam cykl od Kłamczuchy, a była to moja lektura w podstawówce. I do tej pory dzielę Jeżycjadę na Kłamczuchę i pozostałe części :) Szczerze mówiąc nie zdawałam sobie sprawy, biorąc Szóstą klepkę, że jest to wcześniejsza część cyklu tej autorki. Każdą z pozostałych czytałam po dwa razy… Kłamczuchy nie… Bo to była lektura. Słowo „lektura” tworzy blokadę w mym mózgu i jakoś mnie powstrzymuje. A przecież Kłamczucha to naprawdę dobra książka!

    Nie będę tu dziś opisywać akcji, tym bardziej, że z rozpędu, zamiast jednej, przeczytałam trzy książki:) Wstawię za to fragmenciki o pewnej nauczycielce. Fragmenciki skwapliwie wydłubane. Właśnie za takie drobne kreacje psychologiczne bohaterów uwielbiam panią Musierowicz. Niby zupełnie marginesowa postać a tak wspaniale opisana.

- Zaloty, zaloty! - zagrzmiała z niesmakiem [pani Sznytek]. -Tak, pani Aurelko. Powiem pani, że ja też kiedyś kochałam młodzież, tak jak pani teraz bynajmniej. Ale mi to przeszło. Młodzież łobuzuje, pani Aurelko, a w tych swoich głowach nie ma nic, tylko seks. Takie czasy, kochana.

***

[…] czerwone światło!!! - O Boże! - powiedziała pani Sznytek. - Słucham? - powiedział Żeromski. - Nie mówiłam do ciebie! - warknęła pani Sznytek. - Bądź wreszcie cicho, choćby przez chwilę. - Jakbym był cicho, to byśmy już leżeli pod tym tirem jako nieduży blaszany placuszek - zwrócił jej uwagę Żeromski. - Jak pani widzi czerwone światło, to proszę zatrzymać samochód i czekać, aż się zapali zielone. - Wiem!!! - odpaliła pani Sznytek z niezwykłą nawet u niej gwałtownością. - Ach, tak. Myślałem, że pani nie wie. Tylko dlatego to powiedziałem. - Cicho!!! - wrzasnęła wychowawczyni, dodając gazu i ostro wzięła zakręt w prawo. - Mogę być cicho - zgodził się jej uczeń. - Tylko po co. Pani trudności nie mają źródła na zewnątrz, tylko wewnątrz. Nie, tu pani nie może wjechać, to jest ulica jednokierunkowa.

***

Straszny zgrzyt. Pani Sznytek wrzuciła drugi bieg. Przeleciawszy skrzyżowanie na czerwonym świetle, ścigała się teraz z tramwajem. Nie zważając na przeszkody w rodzaju skrzyżowania i kolejnej czynnej sygnalizacji świetlnej, dzielna wychowawczyni pruła dalej.

***

- Postanowiliście z braciszkiem, że się zabawicie moim kosztem, prawda? - zapytała łagodnie, takim samym tonem, jakiego używała ich wspólna nauczycielka, pani Sznytek, w chwilach, gdy była pewna odpowiedzi przeczącej, podczas gdy w gruncie rzeczy powinna ona brzmieć twierdząco. Następnym manewrem tej wytrawnej wychowawczyni było doprowadzenie do uznania przez winowajcę własnej winy, a najchętniej - do łez świeżo i dobrowolnie obudzonej skruchy, pokornych przeprosin, a wręcz - błagania o łaskę. Wszystko zresztą i tak się kończyło wpisywaniem uwagi do dzienniczka, wzywaniem rodziców, przesłuchiwaniem ich w pokoju dyrekcji, wytykaniem im licznych błędów wychowawczych, napuszczaniem ich na własne dziecko, tak by je w finale surowo potępili, a następnie - uprzytamnianiem winowajcy, jak podle zdradzili go rodzice.

Ech... tak napisaną książkę wspaniale się czyta :)

Szkoda, że tak długo musimy czekać na dziewiętnasty tom Jeżycjady. Ale i tak wiem, że jak już się ukaże, to koniecznie przeczytam :)

Was też zachęcam :*

środa, 22 lutego 2012, polonisty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/02/22 22:55:37
Hm, chociaż ja Musierowicz nie lubię, to jednak kojarzy mi się ona z dzieciństwem, nawet jedną książkę dostałam w prezencie. Miło jest wrócić do takich wspomnień :) I te charakterystyczne okładki...
-
2012/02/23 00:48:09
autorka sama maluje ilustracje do książek i na okładki :)
nie lubisz Musierowicz?! zaskakujesz mnie. bo wiesz, mi się wydawało, że ona jest taka łatwa do polubienia. no nie ma w niej nic rażącego, co by odpychało. hmmm postaram się pomyśleć obiektywnie...
-
krainaczytania
2012/02/23 15:16:13
Nigdy nie czytałam M. Musierowicz. Owszem, znam tę pisarkę, ale jakoś z jej książkami nie było po drodze. Jako dziecko i nastolatka bardziej kierowałam się w stronę A. Dumas i płaszcza i szpady. Ale za to teraz nadrabiam zaległości i próbuję czytać książki dla młodzieży :-)
-
2012/02/23 18:17:05
ja kieruję się sentymentem, ale z drugiej strony ciekawi mnie co młodzi lubią czytać :) dlatego też, te nowości dla młodzieży też przyswajam :P
-
felicja79
2012/02/23 18:44:18
Ja bardzo lubię książki Musierowicz, przeczytałam wszystkie, ale dopiero po studiach, jedną po drugiej. Jak byłam mała to próbowałam czytać "Kwiat kalafiora", ale mi się nie spodobał. Wolałam wtedy Chmielewską :-).
stat4u